Świąteczna bajka o Mikołaju i reniferach na dachu

15 min 4–8 lat Przygodowa 4,7

Posłuchaj bajki

Cała bajka, 6 rozdziałów. Wybierz głos i słuchajcie razem.

1Renifery szykują się do drogi

W małej, przytulnej wiosce na dalekiej północy, gdzie śnieg pokrywał wszystko białym puchem, mieszkał Święty Mikołaj ze swoimi reniferami. Zbliżała się Wigilia, a to oznaczało, że nadszedł czas na coroczną podróż dookoła świata, by rozdać prezenty wszystkim dzieciom.

– Ho ho ho! Moje kochane renifery, czas szykować się do drogi! – zawołał Mikołaj.

Renifery wybiegły ze stajni, podskakując radośnie. Najbardziej przejęty był Rudolf, renifer z czerwonym nosem.

– Już nie mogę się doczekać, żeby znowu polecieć! – wołał. – Mój nos świeci jaśniej niż kiedykolwiek!

– Tak, tak, wiemy. Twój nos jest najjaśniejszy – odparł Kometek. – A co z moimi kopytkami? Lśnią tak, że mogłyby służyć za lusterka!

Mikołaj zaśmiał się serdecznie, widząc, jak jego renifery się przekomarzają. Potem zaczął sprawdzać swój ogromny worek z prezentami.

– Zobaczmy… Lalka dla Zosi, samochodzik dla Jasia, książka dla Oli, a tu, na samym wierzchu, mała paczuszka w złotym papierze dla Zuzi z Gwiazdkowa – mruczał pod nosem. – Czy aby na pewno wszystko mamy?

– Mikołaju, a nie zapomniałeś o ciasteczkach dla nas? – zapytała Błyskawica. – Wiesz, że czeka nas długa podróż!

– Ho ho ho! Oczywiście, że nie zapomniałem. Mam dla was specjalne reniferkowe ciasteczka z marchewką! – odpowiedział Mikołaj.

Renifery parsknęły z radości, a Mikołaj rozdał im po ciasteczku. Elfy pomogły zaprząc renifery do sań i ułożyć worek z prezentami. Gdy wszyscy byli gotowi, Mikołaj wsiadł do sań i chwycił lejce.

– No to w drogę, moi przyjaciele! Mamy mnóstwo domów do odwiedzenia! – zawołał.

I tak, przy dźwięku dzwoneczków i radosnym „Ho ho ho!”, sanie wzniosły się w powietrze. Rozpoczęła się magiczna podróż.

MorałKiedy dobrze się przygotujemy i działamy razem, każda wielka wyprawa idzie łatwiej.

2Przygoda na dachu

Mikołaj i jego renifery lecieli nad miastami i wioskami, zostawiając za sobą smugę migoczącego pyłu. Gdy zbliżali się do jednego z domów, Rudolf zauważył coś dziwnego.

– Mikołaju, spójrz! Ten dach błyszczy jak tafla lodu! – zawołał.

– Masz rację, Rudolfie – odpowiedział Mikołaj. – Musimy lądować bardzo ostrożnie.

Gdy sanie dotknęły dachu, od razu zaczęły się ślizgać. Renifery próbowały utrzymać równowagę, ale kopytka rozjeżdżały im się na lodzie.

– Ojej! Czuję się jak na lodowisku! – pisnął Kometek.

– Trzymajcie się mocno! – zawołała Błyskawica.

Sanie przechyliły się na bok, worek z prezentami podskoczył, a Mikołaj złapał się za brodę.

– Ho ho… ojojoj! – wykrzyknął.

Sanie zaczęły zsuwać się w dół dachu, a renifery przebierały kopytkami w miejscu, próbując je zatrzymać. Wtedy Mikołaj wpadł na pomysł.

– Rudolfie! Użyj swojego nosa! – zawołał.

Rudolf skupił się z całych sił, a jego nos rozbłysnął jaśniej niż kiedykolwiek. Bił od niego ciepły blask, który roztopił lód przed saniami. W miękkim śniegu pod spodem kopytka reniferów wreszcie znalazły oparcie.

– Udało się! Stoimy! – ucieszył się Rudolf.

– Rudolfie, twój nos nie tylko świeci, ale też grzeje! Kto by pomyślał? – zdziwił się Kometek.

Mikołaj odetchnął z ulgą i pogłaskał Rudolfa po głowie.

– Dobra robota, mój przyjacielu. Teraz szybko zostawię prezenty i ruszamy dalej.

Ogień w kominku dawno już wygasł, a domownicy smacznie spali. Mikołaj, jak tylko on jeden potrafi, czarodziejskim sposobem prześlizgnął się kominem do salonu, zostawił prezenty pod choinką i tą samą drogą wrócił do sań.

– Pamiętajcie, moi drodzy – powiedział, mocno trzymając się sań. – Zimą dachy są śliskie i niebezpieczne nawet dla magicznych reniferów. Dlatego zawsze bądźcie czujni i trzymajcie się razem!

Renifery kiwnęły głowami, dumne, że poradziły sobie z trudną sytuacją. Po chwili sanie wzniosły się w powietrze i poleciały dalej. Nikt nie zauważył, że coś małego i złotego zsunęło się z dachu prosto w zaspę za domem.

MorałKażdy ma w sobie coś wyjątkowego, co może pomóc w trudnej chwili.

3Zagubiony prezent

Mikołaj i renifery odwiedzali dom za domem. Wszystko szło gładko, aż dotarli do małego miasteczka o nazwie Gwiazdkowo.

– Ho ho ho! Czas na prezenty dla dzieci z Gwiazdkowa! – zawołał Mikołaj.

Sięgnął do worka, ale nagle jego twarz posmutniała.

– O nie! Nie mogę znaleźć prezentu dla małej Zuzi! – jęknął.

– Jak to możliwe, Mikołaju? Zawsze masz wszystkie prezenty! – zdziwił się Kometek.

– Może wypadł, kiedy ślizgaliśmy się po tamtym oblodzonym dachu? – podsunęła Błyskawica.

Mikołaj podrapał się po brodzie.

– Musimy go odnaleźć! Nie zostawimy Zuzi bez prezentu na Święta!

– Wróćmy tam i poszukajmy – zaproponował Rudolf. – Mój nos poświeci nam w drodze.

– Dobry pomysł, Rudolfie! Ale pospieszmy się, noc nie będzie trwała wiecznie! – odpowiedział Mikołaj.

Sanie zawróciły i poleciały z powrotem do domu ze śliskim dachem. Rudolf świecił nosem jak latarnią, a wszyscy wypatrywali w dole zagubionej paczuszki.

– Patrzcie! Coś błyszczy tam w zaspie! – zawołał Kometek.

– Tak, widzę! Złoty papier! To prezent Zuzi! – ucieszyła się Błyskawica.

Mikołaj wylądował na miękkim śniegu za domem, tym razem na ziemi, a nie na dachu. W zaspie rzeczywiście leżała mała paczuszka w złotym papierze.

– Ho ho ho! Znaleźliśmy go! – zawołał Mikołaj. Otrzepał prezent ze śniegu i schował go do kieszeni płaszcza, tuż przy sercu, żeby już nigdzie nie uciekł.

Renifery skakały z radości, ale zaraz spoważniały.

– Mikołaju, czy zdążymy jeszcze rozwieźć wszystkie prezenty? – zapytał Rudolf.

– Musimy spróbować, moi mili! Ale najpierw lecimy do Zuzi!

Gwiazdkowo spało pod grubą pierzyną śniegu. W małym domku z niebieskimi okiennicami Zuzia smacznie spała w swoim łóżeczku, przytulona do pluszowego misia. Mikołaj znów czarodziejskim sposobem wsunął się do środka, na paluszkach położył złotą paczuszkę pod choinką, a obok zostawił karteczkę: „Wesołych Świąt, Zuziu!”.

– Gotowi? To lecimy jak nigdy dotąd! – zawołał Kometek, gdy Mikołaj wrócił do sań.

I sanie z nową energią pomknęły przez niebo, żeby nadrobić stracony czas.

MorałNie poddawaj się, gdy coś się zgubi albo nie wyjdzie. Warto spróbować to naprawić.

4Świąteczna magia

Mikołaj i renifery pędzili przez nocne niebo. Zostawiali prezenty pod choinkami i wypełniali skarpety słodyczami. Jednak im bliżej było świtu, tym bardziej się martwili, czy zdążą odwiedzić wszystkie domy.

– Moi dzielni przyjaciele, musimy się pospieszyć! Słońce wkrótce wzejdzie! – zawołał Mikołaj.

– Ale zostało jeszcze tyle domów! Czy na pewno zdążymy? – zaniepokoił się Rudolf.

– Jestem taki zmęczony… – westchnął Kometek. – Moje kopytka ledwo się ruszają.

Mikołaj spojrzał na renifery z troską. Wiedział, jak ciężko pracowały przez całą noc. Mocniej chwycił lejce i uśmiechnął się ciepło.

– Moi mili, czy zapomnieliście o magii Świąt? Zamknijcie na chwilę oczy, ja poprowadzę sanie. Pomyślcie o dzieciach, które rano znajdą prezenty. O ich uśmiechach i radosnych okrzykach.

Renifery zamknęły oczy. Wyobraziły sobie Zuzię, która rano rozpakowuje złotą paczuszkę, i nagle poczuły, jak wypełnia je ciepło i nowa siła.

– Czuję się, jakbym mogła oblecieć świat dookoła! – zawołała Błyskawica.

– Ja też! Moje kopytka znowu są pełne energii! – ucieszył się Kometek.

Mikołaj uśmiechnął się szeroko, widząc, jak magia Świąt działa na jego przyjaciół.

– Ho ho ho! Widzicie? To jest prawdziwa magia Świąt! Gotowi na ostatni wyścig ze słońcem?

– Tak jest, Mikołaju! Pokażemy, co potrafimy! – odpowiedział Rudolf.

Sanie pędziły szybciej niż kiedykolwiek. Mikołaj i renifery odwiedzali dom za domem i wszędzie, gdzie się pojawili, zostawiali prezenty i radość.

Gdy dotarli do ostatniego domu, na horyzoncie pojawiły się pierwsze promienie słońca.

– Udało się! Odwiedziliśmy wszystkie domy! – zawołał Mikołaj.

Renifery radośnie podskoczyły w powietrzu, dumne z tego, co osiągnęły.

– Czy to znaczy, że możemy już wracać do domu? – zapytał Rudolf.

– Tak, moi dzielni przyjaciele. Zasłużyliście na odpoczynek!

I tak, z sercami pełnymi radości, Mikołaj i renifery skierowali się w stronę Bieguna Północnego.

MorałKiedy myślimy o tych, którym pomagamy, łatwiej znaleźć siłę na trudne zadanie.

5Powrót do domu

Słońce powoli wznosiło się nad horyzontem, gdy Mikołaj i renifery zbliżali się do swojego domu na Biegunie Północnym. Wszyscy byli zmęczeni, ale szczęśliwi.

– Ho ho ho! Widzę już nasz dom! – zawołał Mikołaj.

– Nareszcie! Nie mogę się doczekać, żeby odpocząć w ciepłej stajni – westchnął Rudolf.

– A ja marzę o misce świeżej, chrupiącej marchwi! – dodał Kometek.

Gdy wylądowali, czekała na nich niespodzianka. Przed domem stała Pani Mikołajowa, a wokół niej wszystkie elfy.

– Witajcie w domu, kochani! Jak minęła podróż? – zawołała Pani Mikołajowa.

– Była pełna przygód, moja droga! – odpowiedział Mikołaj. – Mieliśmy śliski dach, zgubiony prezent i wyścig ze słońcem!

Elfy podbiegły do reniferów, głaskały je i gratulowały udanej wyprawy.

– Jesteście prawdziwymi bohaterami! – zawołał Główny Elf. – Przygotowaliśmy dla was ucztę!

– Uczta? A będą marchewkowe ciasteczka? – zapytała Błyskawica, a oczy aż jej zabłysły.

– Oczywiście! I nie tylko! – zaśmiał się Główny Elf.

Wszyscy poszli do wielkiej sali, gdzie czekał stół pełen pyszności: marchewkowe ciasteczka, świeże siano z miętą, reniferkowe przysmaki i oczywiście ulubione pierniczki Mikołaja.

Podczas uczty Mikołaj i renifery opowiadali o przygodach tej nocy. Elfy słuchały z wypiekami na twarzach, a Pani Mikołajowa kręciła głową z niedowierzaniem.

– Moi wy bohaterowie! Zawsze wiedziałam, że dacie sobie radę! – powiedziała, ściskając Mikołaja i po kolei głaszcząc renifery.

Po uczcie Mikołaj wstał i podniósł kubek.

– Moi drodzy, dziękuję wam wszystkim za ciężką pracę. Bez was Święta nie byłyby możliwe. A teraz czas na zasłużony odpoczynek!

Renifery poszły do ciepłej stajni, elfy do swoich domków, a Mikołaj i Pani Mikołajowa do przytulnej sypialni. Kładąc się do łóżka, Mikołaj uśmiechnął się, myśląc o dzieciach na całym świecie, które właśnie budziły się i znajdowały swoje prezenty. Myślał też o Zuzi i jej złotej paczuszce.

– Wesołych Świąt wszystkim i do zobaczenia za rok – szepnął i zasnął.

MorałCiężka praca zostaje doceniona, a największą nagrodą jest radość, którą dajemy innym.

6Magia trwa

Minęło kilka dni od świątecznej podróży. Na Biegunie Północnym panował spokój, ale magia Świąt wciąż unosiła się w powietrzu.

Pewnego popołudnia, gdy Mikołaj odpoczywał w ulubionym fotelu z kubkiem herbaty, usłyszał pukanie do drzwi.

– Proszę wejść! – zawołał.

Do pokoju weszły renifery, z Rudolfem na czele.

– Mikołaju, chcemy ci coś pokazać! – powiedział Rudolf.

– Ho ho ho! A co takiego, moi mili?

Renifery rozstąpiły się, a za nimi pojawił się Główny Elf z ogromnym workiem listów.

– Mikołaju, przyszły tysiące listów od dzieci z całego świata! – zawołał. – Wszystkie dziękują za prezenty i opowiadają, jak szczęśliwe były w świąteczny poranek!

Oczy Mikołaja zaszkliły się łzami radości. W listach były rysunki szczęśliwych rodzin, opowieści o prezentach i mnóstwo podziękowań. Na samym wierzchu leżał list ozdobiony złotą gwiazdką. Ktoś napisał w nim krzywymi literkami: „Dziękuję za prezent, Mikołaju! Zuzia z Gwiazdkowa”.

– Ho ho ho! To najwspanialszy prezent, jaki mogliśmy dostać! – powiedział wzruszony Mikołaj.

– Czy to znaczy, że nasza ciężka praca się opłaciła? – zapytał Kometek.

– Oczywiście, mój drogi! Właśnie dla takich chwil to wszystko robimy!

Renifery spojrzały po sobie z dumą, a nos Rudolfa zaświecił jasnym, ciepłym światłem.

– Mikołaju, czy możemy już zacząć planować następne Święta? – zapytała Błyskawica.

Mikołaj zaśmiał się serdecznie i pogłaskał każdego renifera po głowie.

– Oczywiście, że możemy! Ale najpierw… kto ma ochotę na gorącą czekoladę i ciasteczka?

Wszyscy ochoczo pokiwali głowami, a Pani Mikołajowa, jakby czytała im w myślach, weszła do pokoju z tacą pełną parujących kubków i świeżo upieczonych ciasteczek.

Siedząc razem i czytając listy od dzieci, Mikołaj, renifery i elfy wiedzieli już na pewno, że prawdziwa magia Świąt tkwi nie tylko w prezentach, ale przede wszystkim w radości, którą dzielimy się z innymi.

MorałNajwiększą nagrodą za dobre uczynki jest radość i wdzięczność innych. To dzięki nim magia Świąt trwa przez cały rok.

Quiz małego czytelnika

Pytania dla dziecka. Za komplet zdobywa odznakę!

1Jakie ciasteczka Mikołaj dał reniferom przed podróżą?

2Czym Rudolf zatrzymał sanie na śliskim dachu?

3Co Główny Elf przyniósł Mikołajowi kilka dni po świętach?

Porozmawiajcie po bajce

Kilka pytań na spokojną rozmowę przed snem. Nie ma złych odpowiedzi.

  1. Jak myślisz, jak czuły się renifery, kiedy sanie zjeżdżały po śliskim dachu?Czy tobie zdarzyło się kiedyś poślizgnąć na lodzie?
  2. Dlaczego Mikołaj zawrócił, żeby poszukać prezentu dla Zuzi?Czy ty kiedyś zgubiłeś albo zgubiłaś coś ważnego? Co wtedy zrobiliście?
  3. Kometek był bardzo zmęczony. Co dodało reniferom sił?Co tobie dodaje sił, kiedy coś jest trudne?
  4. Gdybyś miał albo miała napisać do Mikołaja list z podziękowaniem, co byś w nim napisał albo napisała?
  5. Rudolf był dumny z nosa, a Kometek z kopytek. Z czego ty jesteś dumny albo dumna?

Koniec bajki!

Ile gwiazdek dla tej bajki?

Średnia 4,7 z 3 głosów

Ulubione bajki znajdziesz pod serduszkiem w menu.

Nowość

Chcesz dalszych przygód?

Teraz Ty decydujesz, co napiszemy dalej! Polubiliście bohaterów tej bajki? Zagłosujcie, a napiszemy ich kolejne przygody. Bajki z największą liczbą głosów doczekają się swojej serii, więc każdy głos ma wpływ na nowe historie.

Zagłosuj jako pierwsza osoba!

Komentarze

Napisz komentarz

Podziel się wrażeniami po bajce. Komentarze pojawiają się po akceptacji.

np. „Ania, mama Kuby”. Pokaże się przy komentarzu.
Nie publikujemy go. Przyda się tylko, jeśli zechcesz dostać odpowiedź.

Z tej samej półki

Cała półka

Pliki cookies

Zapamiętujemy w Twojej przeglądarce ulubione bajki, tryb nocny i rozdział, na którym skończyliście. Za Twoją zgodą włączymy też narzędzie statystyk, które pokazuje nam, co w serwisie jest niewygodne. Nie wyświetlamy reklam.

Polityka cookiesPolityka prywatności