Bajka o Mikołaju - Zagubiony prezent dla niedźwiedzia polarnego

18 min 4–8 lat Spokojna 5,0

Posłuchaj bajki

Cała bajka, 6 rozdziałów. Wybierz głos i słuchajcie razem.

1Świąteczne przygotowania

W odległej krainie, gdzie śnieg pokrywa ziemię przez cały rok, a zorza polarna tańczy na niebie, mieszkał Święty Mikołaj. Jego warsztat był pełen elfów pracujących nad prezentami dla dzieci z całego świata. Zbliżała się Wigilia, a atmosfera w warsztacie była gorączkowa.

– Hej, Gwiazdko! Czy wszystkie prezenty są już gotowe? – zapytał Mikołaj, przeglądając długą listę życzeń.

– Prawie, Święty Mikołaju! – odpowiedziała elfka Gwiazdka, niosąc stos kolorowych paczek. – Zostało nam tylko kilka specjalnych zamówień.

– Świetnie! – ucieszył się Mikołaj. – A co z prezentem dla niedźwiedzia polarnego? Pamiętasz, że w tym roku poprosił o coś wyjątkowego?

Gwiazdka zamarła w miejscu i zrobiła wielkie oczy.

– O nie! – wykrzyknęła. – Zupełnie zapomnieliśmy o prezencie dla niedźwiedzia!

Mikołaj podrapał się po brodzie, zastanawiając się, co teraz zrobić. Niedźwiedź polarny był jego starym przyjacielem i nie mógł go zawieść.

– Musimy szybko coś wymyślić – powiedział Mikołaj. – Zbierzmy wszystkie elfy i zastanówmy się, jaki prezent moglibyśmy przygotować w tak krótkim czasie.

Elfy zebrały się wokół Mikołaja, a ich małe główki pełne były pomysłów. Każdy chciał pomóc w przygotowaniu wyjątkowego prezentu dla niedźwiedzia polarnego.

– A może zrobimy mu ciepły szalik? – zaproponował elf Pierniczek.

– Niedźwiedź polarny ma już grube futro, nie potrzebuje szalika – odpowiedział Mikołaj z uśmiechem.

– To może wielką rybę z czekolady? – zasugerowała elfka Jemiołka.

– Ciekawy pomysł, ale niedźwiedź woli prawdziwe ryby – odparł Mikołaj, kręcąc głową.

Nagle najmniejszy z elfów, Sopelek, podskoczył z radości.

– Już wiem! – zawołał. – Zróbmy dla niedźwiedzia magiczne okulary, które pozwolą mu zobaczyć zorzę polarną w pełnych kolorach!

Mikołaj klasnął w dłonie z entuzjazmem. – To genialny pomysł, Sopelku! Nasz przyjaciel widzi zorzę tylko jako blade, srebrzyste smugi, a zawsze marzył o tym, by zobaczyć ją w pełnej krasie.

Elfy natychmiast zabrały się do pracy. Jedne przygotowywały specjalne szkła, inne tworzyły magiczną ramkę, a jeszcze inne dekorowały pudełko na prezent. Pracowały szybko i sprawnie, bo wiedziały, że czasu jest coraz mniej.

MorałNawet gdy zapomnimy o czymś ważnym, współpraca i pomysłowość pomogą nam znaleźć rozwiązanie.

2Wyprawa na biegun

Gdy magiczne okulary były już gotowe, Mikołaj spakował je do pięknie ozdobionego pudełka i umieścił w swoim worku z prezentami. Nadszedł czas, by wyruszyć w drogę i dostarczyć prezenty dzieciom na całym świecie.

– Moje kochane renifery, do sań! – zawołał Mikołaj. – Czas ruszać w drogę!

Renifery ustawiły się przed saniami, a Rudolf, ze swoim czerwonym nosem, stanął na czele. Mikołaj wsiadł do sań, sprawdził jeszcze raz swój worek z prezentami i machnął ręką na pożegnanie elfom.

– Do zobaczenia za kilka godzin! – krzyknął, gdy sanie uniosły się w powietrze.

Podróż przebiegała sprawnie. Mikołaj odwiedzał dom za domem, zostawiając prezenty pod choinkami i wypełniając skarpety słodyczami. Jednak cały czas myślał o prezencie dla niedźwiedzia polarnego.

– Muszę pamiętać, żeby odwiedzić go na samym końcu – mruczał do siebie Mikołaj.

Gdy ostatni prezent dla dzieci został dostarczony, Mikołaj skierował sanie w stronę bieguna północnego, gdzie mieszkał jego przyjaciel niedźwiedź. Noc była wyjątkowo ciemna, a śnieg padał coraz gęściej.

– Rudolfie, prowadź nas ostrożnie! – zawołał Mikołaj, mocniej ściskając lejce.

Nagle silny podmuch wiatru zachwiał saniami. Mikołaj próbował utrzymać równowagę, ale jego worek z prezentami przechylił się niebezpiecznie. W tym momencie pudełko z okularami dla niedźwiedzia wyślizgnęło się i spadło w dół.

– O nie! – krzyknął Mikołaj. – Zatrzymajcie sanie!

Renifery posłusznie wylądowały na śniegu. Mikołaj wyskoczył z sań i rozejrzał się dookoła. Wszędzie był tylko biały śnieg i ciemność.

– Musimy znaleźć ten prezent – powiedział do reniferów. – Nie możemy zawieść niedźwiedzia.

Rudolf podszedł do Mikołaja i trącił go nosem.

– Masz rację, Rudolfie – powiedział Mikołaj, głaszcząc renifera po głowie. – Twój świecący nos może nam pomóc w poszukiwaniach.

I tak rozpoczęły się poszukiwania zagubionego prezentu. Mikołaj i renifery przeszukiwali każdy zaśnieżony pagórek, każdą zaspę. Czas mijał, a oni wciąż nie mogli znaleźć pudełka z okularami.

MorałNawet w trudnych chwilach nie wolno się poddawać. Razem można pokonać każdą przeszkodę.

3Nieoczekiwana pomoc

Gdy Mikołaj i renifery przeszukiwali okolicę, z oddali dobiegł ich dziwny dźwięk. Brzmiało to jak mieszanka chichotu i szczekania. Mikołaj zatrzymał się i nasłuchiwał uważnie.

– Co to może być? – zapytał, rozglądając się dookoła.

Nagle zza śnieżnej zaspy wyłoniły się trzy małe postacie. Były to arktyczne liski, których białe futerka idealnie wtapiały się w otoczenie.

– Witaj, Święty Mikołaju! – zawołał największy z lisków. – Co sprowadza cię w nasze strony o tej porze?

Mikołaj westchnął z ulgą na widok przyjaznych stworzeń.

– Witajcie, moi mali przyjaciele – odpowiedział. – Mam kłopot. Zgubiłem bardzo ważny prezent dla niedźwiedzia polarnego. Czy nie widzieliście może kolorowego pudełka spadającego z nieba?

Liski spojrzały po sobie, a potem najmniejsza z nich, mała liska, podskoczyła z radością.

– Widziałam coś takiego! – pisnęła. – Spadło niedaleko naszej nory!

– Naprawdę? – Mikołaj nie mógł ukryć swojego entuzjazmu. – Możecie mi pokazać to miejsce?

– Oczywiście! – odpowiedziały chórem liski. – Chodź za nami!

I tak Mikołaj, renifery i trzy arktyczne liski wyruszyli na poszukiwania zagubionego prezentu. Liski prowadziły ich przez zaśnieżone pagórki i lodowe formacje, opowiadając po drodze o życiu na biegunie.

– A tutaj często widujemy zorzę polarną – powiedział średni lisek, wskazując na niebo. – Jest przepiękna!

– Właśnie dlatego ten prezent jest tak ważny – wyjaśnił Mikołaj. – To magiczne okulary, które pozwolą niedźwiedziowi zobaczyć zorzę w pełnych kolorach.

– Och, to musi być wspaniały prezent! – zachwyciły się liski.

Po kilku minutach marszu dotarli do małego wzniesienia. Najmniejsza liska podbiegła do przodu i zaczęła kopać w śniegu.

– Tutaj! – zawołała. – Widziałam, jak spadło w to miejsce!

Mikołaj i renifery również zaczęli odgarniać śnieg. Po chwili ich oczom ukazało się kolorowe pudełko.

– Znaleźliśmy je! – wykrzyknął Mikołaj z radością, podnosząc prezent. – Dziękuję wam, moi mali przyjaciele. Bez was nigdy byśmy go nie odnaleźli.

Liski były bardzo dumne z siebie. Pomoc Świętemu Mikołajowi była dla nich wielkim zaszczytem.

– Czy możemy zobaczyć te magiczne okulary? – zapytał nieśmiało największy lisek.

Mikołaj uśmiechnął się ciepło i otworzył pudełko. Wewnątrz znajdowały się piękne, mieniące się wszystkimi kolorami okulary. Liski patrzyły na nie z zachwytem.

– Są przepiękne! – westchnęły zgodnie.

– Tak, są wyjątkowe – potwierdził Mikołaj. – A teraz musimy szybko dostarczyć je niedźwiedziowi. Czy chcecie nam towarzyszyć?

Liski z radością przyjęły zaproszenie i wskoczyły do worka Mikołaja. Sanie znów wzbiły się w powietrze i pomknęły w stronę domu niedźwiedzia polarnego.

MorałPomoc może nadejść z najmniej spodziewanej strony. Warto być otwartym na innych i umieć przyjąć ich wsparcie.

4Spotkanie z niedźwiedziem

Mikołaj, renifery i trzy arktyczne liski dotarli wreszcie do domu niedźwiedzia polarnego. Była to duża, lodowa jaskinia, ozdobiona pięknymi soplami, które lśniły w blasku zorzy.

– Jesteśmy na miejscu – powiedział Mikołaj, zeskakując z sań. – Mam nadzieję, że niedźwiedź jeszcze nie śpi.

Podszedł do wejścia jaskini i delikatnie zapukał. Po chwili usłyszeli ciężkie kroki, a z wnętrza wyszedł ogromny, biały niedźwiedź polarny.

– Ho, ho, ho! Wesołych Świąt, przyjacielu! – zawołał Mikołaj.

Niedźwiedź najpierw osłupiał, a potem cały się rozpromienił.

– Mikołaju! – ryknął radośnie niedźwiedź, przytulając swojego starego przyjaciela. – Jakaż to niespodzianka! Myślałem, że w tę noc jesteś zbyt zajęty, by mnie odwiedzić.

– Dla przyjaciół zawsze znajdę czas – odpowiedział Mikołaj, klepiąc niedźwiedzia po plecach. – Zwłaszcza gdy mam dla nich specjalny prezent.

Niedźwiedź spojrzał z zaciekawieniem na kolorowe pudełko w rękach Mikołaja.

– Prezent? Dla mnie? – zapytał z niedowierzaniem.

– Oczywiście! – potwierdził Mikołaj. – Ale zanim ci go wręczę, chciałbym ci przedstawić nowych przyjaciół, którzy pomogli mi go odnaleźć.

Mikołaj wskazał na trzy arktyczne liski, które nieśmiało wychyliły się zza jego nóg.

– Witajcie, mali przyjaciele – powiedział łagodnie niedźwiedź, pochylając się, by lepiej im się przyjrzeć.

Liski, początkowo przestraszone ogromnym niedźwiedziem, szybko przekonały się o jego łagodności i zaczęły wesoło skakać wokół niego.

– A teraz – powiedział Mikołaj, podając niedźwiedziowi pudełko – czas na twój prezent.

Niedźwiedź ostrożnie otworzył pudełko i wyjął z niego magiczne okulary.

– Co to takiego? – zapytał, obracając je w łapach.

– To specjalne okulary, które pozwolą ci zobaczyć zorzę polarną w pełnych kolorach – wyjaśnił Mikołaj. – Wiem, jak bardzo zawsze chciałeś ją podziwiać w całej jej krasie.

Niedźwiedź był tak wzruszony, że nie mógł wydobyć z siebie słowa. W jego oczach pojawiły się łzy szczęścia.

– Dziękuję, przyjacielu – powiedział w końcu, przytulając Mikołaja. – To najwspanialszy prezent, jaki kiedykolwiek dostałem.

– No to na co czekamy? – zawołał Mikołaj. – Załóż je i zobaczmy, czy zorza już się pojawiła!

Niedźwiedź nałożył okulary i spojrzał w niebo. Jego oczy rozszerzyły się ze zdumienia, a na pyszczku pojawił się wyraz zachwytu.

– To... to niesamowite! – wykrzyknął. – Nigdy nie widziałem czegoś tak pięknego!

Wszyscy spojrzeli w niebo, gdzie tańczyła zorza polarna. Dla niedźwiedzia była ona teraz pełna kolorów i odcieni, których nigdy wcześniej nie widział.

MorałNajcenniejsze prezenty to te, które spełniają czyjeś marzenia. Warto pamiętać, o czym marzą nasi przyjaciele.

5Świąteczna uczta

Niedźwiedź polarny był tak szczęśliwy z otrzymanego prezentu, że postanowił urządzić małe przyjęcie dla swoich nowych i starych przyjaciół. Zaprosił wszystkich do swojej jaskini, gdzie przygotował prawdziwą świąteczną ucztę.

– Wejdźcie, proszę! – zawołał niedźwiedź, zapraszając ich gestem wielkiej łapy. – Mam nadzieję, że jesteście głodni!

Mikołaj, renifery i liski weszli do jaskini, która okazała się przytulnym i ciepłym miejscem. W rogu stała mała choinka ozdobiona lodowymi soplami i kolorowymi kamykami, które niedźwiedź zbierał przez cały rok.

– Ale tu pięknie! – zachwycił się Mikołaj, rozglądając się dookoła.

Na środku jaskini stał duży stół, a na nim różne przysmaki: świeże ryby, jagody, miód i nawet kilka ciasteczek, które niedźwiedź musiał gdzieś zdobyć.

– Proszę, częstujcie się – powiedział niedźwiedź, wskazując na stół. – To moje podziękowanie za waszą dobroć i przyjaźń.

Wszyscy zasiedli do stołu i zaczęli się raczyć pysznościami. Renifery chrupały jagody, liski zajadały się rybami, a Mikołaj nie mógł się oprzeć ciasteczkom.

– Mmm, te ciastka są wyśmienite! – powiedział Mikołaj, biorąc kolejne. – Skąd je masz, przyjacielu?

Niedźwiedź uśmiechnął się tajemniczo. – To sekret, Mikołaju. Może kiedyś ci zdradzę.

Podczas uczty wszyscy opowiadali różne historie. Mikołaj mówił o swoich przygodach podczas dostarczania prezentów, renifery chwaliły się swoimi umiejętnościami latania, a liski opowiadały o życiu na biegunie północnym.

– A ty, niedźwiedziu? – zapytała najmniejsza liska. – Jakie masz plany na przyszły rok?

Niedźwiedź zamyślił się na chwilę, po czym odpowiedział:

– Chciałbym zobaczyć więcej świata. Może wyruszę w podróż, żeby zobaczyć inne miejsca i poznać nowych przyjaciół.

– To wspaniały pomysł! – zawołał Mikołaj. – Jeśli chcesz, mogę cię zabrać na małą wycieczkę moimi saniami.

Niedźwiedziowi aż zabłysły oczy. – Naprawdę? To byłoby cudowne!

– Oczywiście! – potwierdził Mikołaj. – Przyjaciołom zawsze trzeba pomagać w spełnianiu marzeń.

Wszyscy zgodzili się, że to doskonały pomysł, i zaczęli planować przyszłą podróż niedźwiedzia.

Gdy uczta dobiegła końca, a wszyscy byli syci i zadowoleni, Mikołaj spojrzał na swój magiczny zegarek.

– Och, już tak późno! – zawołał. – Muszę wracać do domu, elfy pewnie się o mnie martwią.

Niedźwiedź odprowadził wszystkich do wyjścia z jaskini. Noc była jasna, a na niebie wciąż tańczyła zorza polarna.

– Dziękuję wam wszystkim za tę wspaniałą noc – powiedział niedźwiedź, przytulając każdego z osobna. – To były najlepsze święta w moim życiu.

– Dla nas również, przyjacielu – odpowiedział Mikołaj, wsiadając do sań. – Do zobaczenia wkrótce!

I tak Mikołaj, renifery i liski pożegnali się z niedźwiedziem i ruszyli w drogę powrotną, pozostawiając za sobą szczęśliwego niedźwiedzia, który jeszcze długo stał przed jaskinią, podziwiając przez swoje nowe okulary piękno zorzy polarnej.

MorałPrawdziwe szczęście to nie tylko dostawać prezenty, ale przede wszystkim dzielić się radością i spędzać czas z przyjaciółmi.

6Powrót do domu

Mikołaj, renifery i trzy arktyczne liski lecieli przez rozgwieżdżone niebo, wracając do warsztatu Świętego Mikołaja. Wszyscy byli zmęczeni, ale szczęśliwi po wspaniałej nocy spędzonej z niedźwiedziem polarnym.

– To była naprawdę wyjątkowa Wigilia – powiedział Mikołaj, głaszcząc Rudolfa po głowie. – Cieszę się, że mogliśmy sprawić radość naszemu przyjacielowi niedźwiedziowi.

– A my cieszymy się, że mogliśmy pomóc! – pisnęły liski, które siedziały wygodnie w worku Mikołaja.

Gdy zbliżali się do warsztatu, Mikołaj zauważył, że wszystkie światła są zapalone, a przed budynkiem czeka na niego grupa elfów.

– Wygląda na to, że mamy komitet powitalny – zaśmiał się Mikołaj.

Sanie wylądowały łagodnie przed warsztatem, a elfy natychmiast otoczyły Mikołaja, zasypując go pytaniami.

– Święty Mikołaju, tak się martwiliśmy! – zawołała Gwiazdka. – Czy wszystko w porządku? Czy udało ci się dostarczyć prezent niedźwiedziowi?

Mikołaj uśmiechnął się szeroko. – Spokojnie, moi mali przyjaciele. Wszystko poszło doskonale, choć mieliśmy małą przygodę po drodze.

I tak Mikołaj opowiedział elfom o zagubionym prezencie, o pomocy arktycznych lisków i o radości niedźwiedzia, gdy otrzymał magiczne okulary.

– A teraz – powiedział Mikołaj, sięgając do worka – chciałbym wam przedstawić nowych przyjaciół.

Z worka wyskoczyły trzy arktyczne liski, wzbudzając zachwyt wśród elfów.

– Jakie są śliczne! – zawołały elfy, głaszcząc puszyste, białe futerka lisków.

– Liski pomogły nam znaleźć zagubiony prezent – wyjaśnił Mikołaj. – Zaprosiłem je, żeby spędziły z nami kilka dni.

Elfy były zachwycone nowymi gośćmi i natychmiast zabrały się za przygotowywanie dla nich wygodnego miejsca do spania.

Mikołaj patrzył z uśmiechem, jak w jego warsztacie przybywa przyjaciół.

– No dobrze, moi drodzy – powiedział w końcu Mikołaj, ziewając. – Czas na odpoczynek. Mieliśmy wszyscy długą i pełną przygód noc.

Elfy, renifery i liski zgodziły się z Mikołajem. Wszyscy byli zmęczeni, ale szczęśliwi.

Zanim Mikołaj udał się na spoczynek, wyjrzał jeszcze przez okno. Na niebie wciąż tańczyła zorza polarna, przypominając mu o radości niedźwiedzia polarnego.

– To były naprawdę magiczne święta – szepnął do siebie Mikołaj, zamykając oczy i zasypiając z uśmiechem na twarzy.

I tak kończy się opowieść o Mikołaju i zagubionym prezencie dla niedźwiedzia polarnego.

MorałPrawdziwa magia świąt to przyjaźń, pomoc i dzielenie się radością. Nawet mały dobry uczynek może sprawić, że czyjeś święta będą wyjątkowe.

Quiz małego czytelnika

Pytania dla dziecka. Za komplet zdobywa odznakę!

1Jaki prezent elfy zrobiły dla niedźwiedzia polarnego?

2Kto wiedział, gdzie spadło zgubione pudełko?

3Gdzie siedziały liski w drodze do warsztatu Mikołaja?

Porozmawiajcie po bajce

Kilka pytań na spokojną rozmowę przed snem. Nie ma złych odpowiedzi.

  1. Jak myślisz, co poczuł Mikołaj, kiedy pudełko z prezentem spadło z sań?Czy tobie zdarzyło się kiedyś coś zgubić? Co wtedy zrobiłeś albo zrobiłaś?
  2. Dlaczego niedźwiedź płakał, kiedy dostał okulary?
  3. Liski na początku bały się wielkiego niedźwiedzia. Co sprawiło, że przestały?Czy ktoś, kto na początku wydawał ci się groźny, okazał się miły?
  4. Gdybyś miał albo miała zrobić prezent dla przyjaciela, co by to było?O czym marzy twój przyjaciel albo twoja przyjaciółka?
  5. Gdybyś mógł albo mogła polecieć saniami Mikołaja, dokąd chciałbyś albo chciałabyś się wybrać?

Koniec bajki!

Ile gwiazdek dla tej bajki?

Średnia 5,0 z 2 głosów

Ulubione bajki znajdziesz pod serduszkiem w menu.

Nowość

Chcesz dalszych przygód?

Teraz Ty decydujesz, co napiszemy dalej! Polubiliście bohaterów tej bajki? Zagłosujcie, a napiszemy ich kolejne przygody. Bajki z największą liczbą głosów doczekają się swojej serii, więc każdy głos ma wpływ na nowe historie.

Zagłosuj jako pierwsza osoba!

Komentarze

Napisz komentarz

Podziel się wrażeniami po bajce. Komentarze pojawiają się po akceptacji.

np. „Ania, mama Kuby”. Pokaże się przy komentarzu.
Nie publikujemy go. Przyda się tylko, jeśli zechcesz dostać odpowiedź.

Z tej samej półki

Cała półka

Pliki cookies

Zapamiętujemy w Twojej przeglądarce ulubione bajki, tryb nocny i rozdział, na którym skończyliście. Za Twoją zgodą włączymy też narzędzie statystyk, które pokazuje nam, co w serwisie jest niewygodne. Nie wyświetlamy reklam.

Polityka cookiesPolityka prywatności