Bajka o żółwiu, który chciał wygrać maraton

13 min 4–8 lat Wesoła 5,0

Posłuchaj bajki

Cała bajka, 6 rozdziałów. Wybierz głos i słuchajcie razem.

1Marzenie żółwia Tymka

W małym leśnym stawie mieszkał żółw o imieniu Tymek. Był bardzo sympatyczny, ale miał jedno wielkie marzenie – chciał wygrać maraton. Tak, dobrze słyszycie: żółw chciał wygrać bieg na bardzo długiej trasie!

Pewnego dnia Tymek siedział na brzegu stawu i wpatrywał się w dal, gdy podpłynęła do niego jego przyjaciółka, rybka Złotka.

– Hej, Tymku! Co tam porabiasz? – zawołała wesoło.

– Ach, Złotko… – westchnął Tymek. – Marzę o tym, żeby wygrać maraton.

– Maraton? – zdziwiła się Złotka. – Ale Tymku, przecież jesteś żółwiem! Wszyscy wiedzą, że żółwie chodzą powoli.

– Wiem, wiem – odpowiedział Tymek. – Ale czy to znaczy, że nie mogę spróbować? Mam już dość tego, że wszyscy mówią mi, czego nie mogę zrobić!

Złotka zamyśliła się na chwilę, a potem uśmiechnęła się szeroko.

– Wiesz co, Tymku? Masz rację! – powiedziała. – Jeśli naprawdę tego chcesz, to spróbuj. Będę ci kibicować!

Tymek rozpromienił się i od razu zaczął planować trening. Od tego dnia każdego ranka wychodził ze stawu i drobnymi kroczkami obchodził go dookoła. Tak zaczęła się jego wielka przygoda.

MorałNie pozwól, żeby słowa innych powstrzymały cię przed spełnianiem marzeń.

2Trening czyni mistrza

Tymek trenował codziennie i z każdym tygodniem robił o jedno okrążenie więcej. Pewnego razu, gdy dreptał wokół stawu, spotkał zająca Skoczka.

– Hej, Tymku! Co ty wyprawiasz? – zapytał Skoczek.

– Trenuję… do… maratonu… – wysapał Tymek.

– Ty? Do maratonu? – Skoczek parsknął śmiechem i aż przewrócił się na trawę. – To najśmieszniejsza rzecz, jaką słyszałem!

Tymkowi zrobiło się przykro, ale się nie poddał.

– Śmiej się, ile chcesz, Skoczku – powiedział spokojnie. – Ja i tak będę trenował.

I poczłapał dalej. Skoczek przestał się śmiać. Patrzył, jak żółw kończy jedno okrążenie, potem drugie i trzecie, i poczuł do niego podziw.

– Wiesz co? – powiedział w końcu. – Jesteś bardzo wytrwały, a to najważniejsza cecha biegacza. Może pomogę ci w treningu?

– Naprawdę? To byłoby wspaniałe! – ucieszył się Tymek.

Od tego dnia Skoczek był trenerem Tymka. Uczył go, jak równo oddychać podczas biegu i jak oszczędzać siły na długiej trasie. Tymek z każdym dniem był odrobinę szybszy i odrobinę mniej zmęczony.

Pewnego ranka, gdy kończył okrążenie, zobaczył, że nad stawem zebrali się wszyscy sąsiedzi, żeby mu kibicować.

– Brawo, Tymku! – wołała Złotka, pluskając płetwami.

– Jesteś coraz lepszy! – dodał Skoczek.

– Dziękuję wam wszystkim za wsparcie! – zawołał uśmiechnięty Tymek.

MorałZ pomocą przyjaciół i codzienną pracą można zajść bardzo daleko.

3Wielki dzień

Wreszcie nadszedł dzień Wielkiego Leśnego Maratonu. Tymek był przejęty i trochę zdenerwowany. Stanął na linii startu obok innych zwierząt: szybkich zajęcy, zwinnych jeleni, rudego lisa i silnych niedźwiedzi.

– Witamy na Wielkim Leśnym Maratonie! – skrzeczała sroka, która zapowiadała zawody. – Na starcie mamy… Chwileczkę, czy to żółw?

Wiele zwierząt zaczęło się śmiać, a najgłośniej chichotał szybki zając Śmigacz. Tymek się tym nie przejął. Wiedział, że ciężko pracował i jest gotowy.

– Spokojnie, Tymku – szepnął sam do siebie. – Pamiętaj, co mówił Skoczek: równy oddech i równe kroki.

Stary borsuk, sędzia zawodów, zagwizdał i wszyscy ruszyli. Zające i jelenie szybko zniknęły za zakrętem, a Tymek dreptał powoli, ale wytrwale przed siebie.

Przy wielkim rozwidleniu ścieżek odpoczywał w cieniu lis.

– Hej, żółwiu! – szepnął i mrugnął do Tymka. – Chodź ze mną na skrót przez paprocie. Nikt nie zauważy, a będziemy na mecie dużo szybciej.

– Dziękuję, ale nie – odpowiedział Tymek. – Chcę przebiec całą trasę, tak jak wszyscy się umówiliśmy.

Lis wzruszył ramionami i zniknął w paprociach, a Tymek poczłapał dalej wyznaczoną ścieżką.

Po kilku godzinach biegu zobaczył, że na poboczu siedzi wiele zwierząt, zmęczonych i zniechęconych. Wśród nich był młody jeleń, który ciężko dyszał.

– Jak ty to robisz, Tymku? – zapytał zdumiony jeleń. – Ciągle biegniesz!

– Powoli, ale do przodu – odpowiedział z uśmiechem Tymek. – Nigdy się nie poddaję!

Tymek mijał kolejne zakręty, a przyjaciele kibicowali mu na całej trasie.

– Dalej, Tymku! Jesteś najlepszy! – wołała Złotka, płynąc strumykiem obok ścieżki.

– Pamiętaj o oddechu, Tymku! Świetnie ci idzie! – dodawał Skoczek, kicając poboczem.

Słońce chyliło się już ku zachodowi, gdy Tymek zobaczył wreszcie linię mety. Był bardzo zmęczony, ale szczęśliwy. Przekroczył ją jako ostatni, z wielkim uśmiechem na pyszczku.

– Niesamowite! – skrzeczała sroka. – Żółw Tymek ukończył maraton! Takiego biegu jeszcze w lesie nie było!

MorałNie zawsze trzeba być pierwszym. Czasem największym zwycięstwem jest dokończyć to, co się zaczęło.

4Medal dla wytrwałych

Tymek usiadł na trawie, żeby odpocząć. Myślał, że to już koniec przygody, kiedy podszedł do niego stary borsuk, sędzia zawodów, z bardzo poważną miną.

– Tymku, muszę ci coś powiedzieć – zaczął. – Pierwszy na metę przybiegł zając Śmigacz i to on dostanie złoty medal. Biegł szybko i uczciwie.

– Należy mu się – przyznał Tymek, choć w głębi serca trochę żałował, że to nie on.

– Ale to jeszcze nie wszystko – ciągnął borsuk. – Sowy, które pilnowały trasy, opowiedziały mi, że kilka zwierząt, razem z lisem, poszło na skrót przez paprocie. A ty nie skróciłeś drogi ani o krok, choć tobie biegło się najtrudniej. Dlatego postanowiliśmy przyznać nowy medal, jakiego w lesie jeszcze nie było. Medal Wytrwałości!

Tymek nie mógł uwierzyć własnym uszom. Cały las wybuchnął radosnymi okrzykami, a przyjaciele podbiegli, żeby go uściskać.

– Wiedziałam, że ci się uda, Tymku! – zawołała Złotka z pobliskiego strumyka.

– Jesteś prawdziwym mistrzem, przyjacielu! – powiedział Skoczek.

Zając Śmigacz, ten sam, który na starcie śmiał się najgłośniej, podszedł do Tymka i podał mu łapę.

– Przepraszam, że się z ciebie śmiałem – powiedział. – Ja wygrałem bieg, ale ty pokazałeś nam wszystkim coś ważniejszego.

Tymek stanął na podium obok Śmigacza, a borsuk zawiesił mu na szyi błyszczący Medal Wytrwałości. W tej chwili Tymek zrozumiał, że jego marzenie spełniło się po swojemu. Nie przybiegł pierwszy, ale wygrał swój własny maraton: ze zmęczeniem i z tymi, którzy mówili, że nie da rady.

– Dziękuję wam wszystkim! – zawołał do zebranych. – Ten medal należy nie tylko do mnie, ale do wszystkich, którzy we mnie wierzyli. Pamiętajcie: nieważne, jak wolno idziesz. Ważne, że nie przestajesz.

MorałUczciwość i wytrwałość zawsze się opłacają, nawet jeśli nie przybiegniesz pierwszy.

5Szkoła Niemożliwych Marzeń

Po maratonie wszyscy w lesie chcieli rozmawiać z Tymkiem i prosili go o rady. Ale Tymek nie siedział z założonymi łapami. Postanowił, że teraz sam będzie pomagał innym.

Pewnego dnia, gdy spacerował brzegiem stawu, usłyszał cichy płacz. Na kamieniu siedział mały jeżyk i ze smutkiem patrzył na wodę.

– Hej, maluchu, co się stało? – zapytał łagodnie Tymek.

– Chcę nauczyć się pływać – chlipnął jeżyk. – Ale wszyscy mówią, że jeże nie pływają. To beznadziejne! Nigdy się nie nauczę!

Tymek uśmiechnął się, bo przypomniał sobie, jak sam słyszał podobne słowa.

– Wiesz co? Mnie też kiedyś mówili, że żółwie nie biegają w maratonach – powiedział. – A jednak przebiegłem całą trasę! Jeśli naprawdę chcesz, pomogę ci. Tylko pamiętaj: do wody wchodzimy zawsze razem i na początku tylko tam, gdzie jest płytko.

– Naprawdę mi pomożesz? – zapytał jeżyk z nadzieją w oczach.

– Oczywiście! Zaczniemy od małych kroczków. Najpierw nauczysz się leżeć na wodzie.

Tak Tymek zaczął uczyć jeżyka pływać. Spotykali się codziennie na płyciźnie przy brzegu i ćwiczyli krok po kroku. Inne zwierzęta zobaczyły to i też zaczęły przychodzić po pomoc.

– Tymku, pomożesz mi nauczyć się lepiej wspinać? – poprosiła wiewiórka.

– A mnie kopać dłuższe tunele? – dopytywał kret.

Tymek nie umiał ani wspinać się po drzewach, ani kopać tuneli, ale znał jeden ważny sekret: ćwiczyć po trochu każdego dnia i nie poddawać się po pierwszej porażce. Uczył tego wszystkich, którzy do niego przychodzili. Wkrótce nad stawem powstała prawdziwa szkoła, którą zwierzęta nazwały Szkołą Niemożliwych Marzeń.

– Pamiętajcie – mówił Tymek do swoich uczniów – że wiele rzeczy wydaje się niemożliwych tylko dlatego, że jeszcze nie próbowaliśmy ich wystarczająco długo!

I tak mały żółw, który marzył o wygraniu maratonu, został nauczycielem całego lasu.

MorałNajpiękniej jest wtedy, gdy pomagamy innym spełniać ich marzenia.

6Wielka Leśna Olimpiada

Minął rok od Wielkiego Leśnego Maratonu. Szkoła Niemożliwych Marzeń rozrastała się, a zwierzęta z całego lasu przychodziły do niej, żeby uczyć się nowych rzeczy. Pewnego wieczoru Tymek wpadł na pomysł.

– Moi drodzy! – zawołał do uczniów. – Pokażmy wszystkim, czego się nauczyliśmy. Zorganizujmy Wielką Leśną Olimpiadę!

Zwierzęta przyjęły ten pomysł z radością. Przez kolejne tygodnie cały las szykował się do wielkiego święta. Każdy miał swoje zadanie. Bobry budowały trybuny z gałęzi, wiewiórki robiły medale z orzechów, a sowy układały plan zawodów. Tymek doglądał wszystkiego i pilnował, żeby nikt nie czuł się pominięty.

W końcu nadszedł wielki dzień. Las wypełnił się kolorowymi chorągiewkami i radosnymi okrzykami. Tymek stanął na podium, żeby otworzyć zawody.

– Witajcie na pierwszej Wielkiej Leśnej Olimpiadzie! – powiedział. – Pamiętajcie, że nie chodzi o to, kto jest najlepszy, ale o to, żeby każdy z nas był choć trochę lepszy niż wczoraj!

Były to najbardziej niezwykłe zawody, jakie las kiedykolwiek widział. Jeżyk, którego Tymek uczył pływać, wygrał wyścig pływacki w stawie. Wiewiórka pierwsza wspięła się na czubek najwyższej sosny. Kret wykopał najdłuższy tunel w całym lesie. A młody jeleń, który rok wcześniej usiadł zmęczony na poboczu, tym razem ukończył maraton i na mecie wyściskał Tymka ze wzruszenia.

Wieczorem, gdy wszystkie medale zostały rozdane, Tymek jeszcze raz wyszedł na podium.

– Moi drodzy przyjaciele! – powiedział. – Jestem z was ogromnie dumny. Pokazaliście, że z cierpliwością i pracą można zrobić bardzo wiele. Ale pamiętajcie, że prawdziwe zwycięstwo to nie medal na szyi. To radość z tego, że się nie poddaliście, i z tego, że pomagaliście sobie nawzajem.

Cały las wybuchnął radosnymi okrzykami. Zwierzęta ściskały się i gratulowały sobie nawzajem. A Tymek stał na podium ze łzami szczęścia w oczach. Jego małe marzenie o maratonie zamieniło się w coś o wiele większego.

I tak kończy się opowieść o Tymku, żółwiu, który chciał wygrać maraton, a zdobył coś jeszcze cenniejszego: przyjaciół i radość z pomagania innym. Pamiętajcie, drogie dzieci, że nieważne, czy jesteście szybcy, czy powolni. Ważne, żeby iść do przodu i podawać rękę tym, którzy idą obok.

MorałPrawdziwe zwycięstwo to radość z tego, że się nie poddajemy i pomagamy sobie nawzajem.

Quiz małego czytelnika

Pytania dla dziecka. Za komplet zdobywa odznakę!

1Kto najpierw śmiał się z Tymka, a potem pomagał mu trenować?

2Na którym miejscu Tymek dobiegł do mety maratonu?

3Czego Tymek uczył małego jeżyka?

Porozmawiajcie po bajce

Kilka pytań na spokojną rozmowę przed snem. Nie ma złych odpowiedzi.

  1. Jak czuł się Tymek, kiedy inni mówili mu, czego nie może zrobić?Czy ktoś kiedyś powiedział ci, że czegoś nie dasz rady zrobić? Co wtedy poczułeś albo poczułaś?
  2. Dlaczego Tymek się nie poddał, chociaż zając się z niego śmiał?
  3. Tymek nie przybiegł pierwszy, a mimo to był szczęśliwy. Jak myślisz, dlaczego?Z czego ty się cieszysz, nawet kiedy nie wygrywasz?
  4. Jeżyk płakał, że nigdy nie nauczy się pływać. Co mu pomogło?Czego ty uczysz się teraz małymi kroczkami?
  5. Gdybyś chodził albo chodziła do „Szkoły Niemożliwych Marzeń”, czego chciałbyś albo chciałabyś się tam nauczyć?

Koniec bajki!

Ile gwiazdek dla tej bajki?

Średnia 5,0 z 1 głosu

Ulubione bajki znajdziesz pod serduszkiem w menu.

Nowość

Chcesz dalszych przygód?

Teraz Ty decydujesz, co napiszemy dalej! Polubiliście bohaterów tej bajki? Zagłosujcie, a napiszemy ich kolejne przygody. Bajki z największą liczbą głosów doczekają się swojej serii, więc każdy głos ma wpływ na nowe historie.

Zagłosuj jako pierwsza osoba!

Komentarze

Napisz komentarz

Podziel się wrażeniami po bajce. Komentarze pojawiają się po akceptacji.

np. „Ania, mama Kuby”. Pokaże się przy komentarzu.
Nie publikujemy go. Przyda się tylko, jeśli zechcesz dostać odpowiedź.

Z tej samej półki

Cała półka

Pliki cookies

Zapamiętujemy w Twojej przeglądarce ulubione bajki, tryb nocny i rozdział, na którym skończyliście. Za Twoją zgodą włączymy też narzędzie statystyk, które pokazuje nam, co w serwisie jest niewygodne. Nie wyświetlamy reklam.

Polityka cookiesPolityka prywatności