1Zima, która się rozgościła
Dawno, dawno temu, w małej wiosce otoczonej lasami i górami, mieszkańcy z niecierpliwością czekali na wiosnę. Jednak coś było nie tak. Zima, która zwykle trwała trzy miesiące, wcale nie chciała odejść.
Pani Zima w błyszczącej, lodowej sukni siedziała na śnieżnym tronie pośrodku wioski.
– Nie mam ochoty nigdzie się ruszać! – oznajmiła. – Tu jest tak pięknie i biało. Zostanę na dłużej!
Mieszkańcy wioski byli zaskoczeni. Mały Jaś, który uwielbiał lepić bałwany, z początku bardzo się ucieszył.
– Hurra! Więcej czasu na zabawy na śniegu! – zawołał.
Ale jego mama westchnęła.
– Synku, jeśli zima nie odejdzie, nie posadzimy warzyw w ogrodzie. Co wtedy będziemy jedli?
Jaś się zamyślił. Rzeczywiście, zima bez końca mogła być kłopotem. Postanowił porozmawiać z Panią Zimą.
– Pani Zimo! – zawołał. – Czy nie tęskni Pani za swoim domem na dalekiej Północy?
Pani Zima zachichotała.
– Ależ skąd! Tu jest o wiele zabawniej. Mogę robić lodowe zjeżdżalnie i śnieżne zamki dla wszystkich!
Jaś nie wiedział, co robić. Zima była uparta jak osioł w zaspie!
2Zmarznięta Wiosna
Kiedy wieść o przedłużającej się zimie dotarła do Pani Wiosny, ta bardzo się zmartwiła. Włożyła swoją najpiękniejszą sukienkę z kwiatów i ruszyła do wioski.
– Czas na mnie! – oznajmiła, wchodząc do wioski z koszem pełnym kolorowych kwiatów.
Ale gdy tylko postawiła stopę na ziemi, kwiaty zamarzły, a ona sama zaczęła drżeć z zimna.
– Brrr! Co tu się dzieje? – zapytała, szczękając zębami.
Pani Zima na widok Wiosny parsknęła śmiechem.
– Och, witaj, koleżanko! Przyszłaś na zimowe wakacje?
Wiosna tupnęła nogą.
– Teraz moja kolej! Musisz odejść!
Zima tylko wzruszyła ramionami i dla żartu zakręciła wokół Wiosny małą śnieżycę.
– Oho! Chyba twoje kwiaty nie lubią śniegu! – zaśmiała się.
Wiosna, cała obsypana płatkami śniegu, wyglądała jak mały bałwanek. Kilkoro dzieci zachichotało, ale Jaś zobaczył, że Wiośnie wcale nie jest do śmiechu. Drżała z zimna, a w oczach miała łzy.
– To wcale nie jest zabawne, ona marznie! – powiedział Jaś do dzieci.
Pobiegł do domu i przyniósł Wiośnie ciepły koc i kubek gorącej herbaty.
– Dziękuję, mały człowieczku – powiedziała Wiosna, ogrzewając dłonie o kubek. – Ale co my teraz zrobimy?
Jaś podrapał się po głowie.
– Może trzeba poprosić o pomoc Lato i Jesień?
Wiosna kiwnęła głową.
– To dobry pomysł! Razem na pewno coś wymyślimy.
3Lato i Jesień spieszą na ratunek
Wiosna wysłała ciepły wiatr z wiadomością do Pana Lata i Pani Jesieni. Oboje natychmiast wyruszyli do wioski, żeby pomóc koleżance.
Pan Lato, w krótkich spodenkach i słomkowym kapeluszu, wkroczył do wioski, niosąc wielki nadmuchiwany basen.
– Czas na plażowanie! – krzyknął radośnie.
Ale gdy tylko postawił basen na ziemi, woda w nim zamarzła.
– Hej! Co się dzieje? – zdziwił się Pan Lato i spróbował jeździć po zamarzniętym basenie jak na łyżwach.
Pani Jesień w płaszczu z kolorowych liści chciała rozsypać wokół swoje złote liście, ale te natychmiast pokrywały się szronem.
– No proszę, chyba potrzebujemy planu – westchnęła, patrząc na zmarznięte liście.
Zima na widok nowych gości klasnęła w dłonie z radości.
– Wspaniale! Więcej przyjaciół do zabawy! Kto chce ulepić bałwana?
Wiosna, Lato i Jesień spojrzeli na siebie bezradnie. Wtedy Jaś wpadł na pomysł.
– A może zorganizujemy konkurs pór roku? Wszyscy po kolei pokażecie, co potraficie najlepiej!
Pory roku popatrzyły po sobie z zaciekawieniem. Nawet Zima wyglądała na zainteresowaną.
– To świetny pomysł! – zgodzili się wszyscy.
I tak w wiosce rozpoczęły się przygotowania do wielkiego konkursu pór roku.
4Wielki konkurs pór roku
Nadszedł dzień wielkiego konkursu. Cała wioska zebrała się na głównym placu, który Zima pokryła grubą warstwą śniegu. Jaś, w ciepłej kurtce i czapce, był prowadzącym.
– Panie i panowie, witamy na pierwszym w historii Konkursie Pór Roku! – ogłosił przez tubę zwiniętą z papieru.
Jako pierwsza wystąpiła Wiosna. Mimo zimna zaczęła tańczyć, a wszędzie, gdzie dotknęła stopą ziemi, wyrastały kolorowe kwiaty. Niestety, szybko zamarzały.
– Ach – westchnęła Wiosna. – Na mrozie trudno mi tańczyć.
Potem przyszła kolej na Pana Lata. Rozłożył szeroko ręce i dmuchnął ciepłym, letnim wiatrem. Przez chwilę śnieg topniał, ale Zima szybko dosypała nowego.
– No cóż, przynajmniej nikt się nie spocił – zażartował Pan Lato, wachlując się kapeluszem.
Pani Jesień postanowiła pokazać, jak pięknie umie malować liście. Rozsypała je dookoła i utworzyła kolorowy, jesienny dywan. Niestety, silny podmuch wiatru rozwiał wszystkie liście.
– Ojej, chyba powinnam była przynieść grabie – zachichotała Pani Jesień.
Na koniec przyszła kolej na Zimę. Pani Zima wzniosła ręce do góry i wyczarowała olbrzymi lodowy pałac, który błyszczał w słońcu tysiącem kolorów.
– Proszę bardzo! – zawołała z dumą. – Kto chce się pobawić w księżniczki i rycerzy?
Dzieci były zachwycone, ale dorośli patrzyli na siebie z niepokojem. Jak długo jeszcze potrwa ta zima?
Jaś zobaczył zmartwione miny dorosłych i postanowił wziąć sprawy w swoje ręce.
– Pani Zimo – powiedział grzecznie – Pani pałac jest piękny. Ale czy nie uważa Pani, że czas dać szansę innym porom roku? Bez nich nie będziemy mieli ani kwiatów, ani owoców, ani kolorowych liści.
Zima się zamyśliła. Rzeczywiście, bez innych pór roku świat byłby dość nudny.
5Zima zrozumiała swój błąd
Słowa Jasia trafiły Pani Zimie prosto do serca. Rozejrzała się dookoła i zobaczyła, że choć jej lodowy pałac jest piękny, mieszkańcy wioski tęsknią za innymi porami roku.
– Och – westchnęła Zima. – Chyba trochę się zagalopowałam z tą moją zimą.
Wiosna, Pan Lato i Jesień podeszli do niej i przyjaźnie ją objęli.
– Nie martw się – powiedziała Wiosna. – Każdemu z nas czasem zdarza się zapomnieć.
– Właśnie – dodał Pan Lato. – Pamiętacie, jak kiedyś tak się rozgrzałem, że prawie wysuszyłem wszystkie rzeki?
– A ja kiedyś zrzuciłam tyle liści, że ludzie musieli kopać w nich tunele, żeby wyjść z domów! – zachichotała Jesień.
Wszyscy się roześmiali, nawet Zima. Jaś patrzył na to z uśmiechem i cieszył się, że pory roku się pogodziły.
– To co – zapytał – może teraz zrobimy prawdziwy pokaz wszystkich pór roku?
Pory roku uśmiechnęły się do siebie z błyskiem w oku. To był świetny pomysł!
– Ale jak to zrobimy? – zapytała Wiosna. – Przecież nie możemy rządzić wszyscy naraz.
Jaś podrapał się po głowie i długo myślał. Nagle jego twarz się rozpromieniła.
– Mam! Podzielimy wioskę na cztery części. Każda pora roku dostanie swoją część i pokaże w niej, co ma najpiękniejszego. Ale tylko na jeden dzień!
Pory roku od razu się zgodziły. Zabrały się do pracy i podzieliły wioskę na cztery równe części.
Zima zbudowała w swojej części wspaniały lodowy plac zabaw ze zjeżdżalniami i śnieżnymi domkami. Wiosna pokryła swoją część kwitnącymi kwiatami i zieloną trawą. Pan Lato urządził małą plażę z basenem i palmami, a Jesień stworzyła kolorowy park pełen złotych i czerwonych liści.
Mieszkańcy wioski byli zachwyceni. Mogli zobaczyć wszystkie pory roku w jednym miejscu!
– To najwspanialsza rzecz, jaką kiedykolwiek widziałam – powiedziała mama Jasia, patrząc z podziwem na kolorową wioskę.
6Nowa tradycja
Pokaz czterech pór roku okazał się ogromnym sukcesem. Przyjeżdżali na niego ludzie z okolicznych wiosek, żeby zobaczyć to niezwykłe zjawisko. Wszyscy mówili o Jasiu z dumą, a pory roku były mu bardzo wdzięczne za pomoc w zakończeniu kłótni.
– Jasiu – powiedziała Pani Zima, klepiąc go po ramieniu – jesteś naprawdę mądrym chłopcem. Dziękujemy ci za pomoc.
Jaś się zarumienił.
– To nic takiego. Po prostu pomyślałem, że wszyscy powinni się dogadać.
– Masz rację – powiedział Pan Lato. – Każdy z nas jest ważny i potrzebny.
– I każdy ma swój czas – dodała Jesień.
Wiosna klasnęła w dłonie.
– Mam pomysł! Co powiecie na to, żebyśmy co roku urządzali taki pokaz? Będziemy się zmieniać co trzy miesiące, jak zawsze, ale na jeden dzień w roku spotkamy się wszyscy razem!
Pomysł spodobał się wszystkim porom roku i mieszkańcom wioski.
Następnego ranka Pani Zima spakowała swoje śnieżne zabawki, pomachała wszystkim na pożegnanie i odfrunęła na daleką Północ. Śnieg stopniał, na łąkach zazieleniła się trawa, a mama Jasia wreszcie posadziła w ogrodzie marchewkę i groszek. Jaś pomagał jej podlewać grządki.
Od tamtej pory raz w roku w wiosce odbywał się Wielki Festiwal Pór Roku. Ludzie przyjeżdżali z daleka, żeby zobaczyć, jak cztery pory roku razem tworzą niezwykłe widowisko.
A Pani Zima? Zrozumiała, że czasem trzeba ustąpić miejsca innym. Zawsze jednak z niecierpliwością czekała na swoją kolej i na coroczny festiwal, na którym mogła pokazać swoje najpiękniejsze lodowe rzeźby i śnieżne zabawy.
Jaś, który z czasem wyrósł na mądrego młodzieńca, zawsze z radością wspominał tę przygodę. I tak mała wioska stała się sławna, a wszystko dzięki zimie, która nie chciała odejść, i małemu chłopcu, który wiedział, jak rozwiązać wielki problem.



