1Poznajemy Puszka
W małym, przytulnym domku na skraju lasu mieszkał niezwykły piesek o imieniu Puszek. Nie był to zwyczajny pies – miał wyjątkową moc: strzegł snów wszystkich dzieci w okolicy. Jego futro mieniło się kolorami tęczy, a oczy błyszczały jak gwiazdy na nocnym niebie.
Pewnego wieczoru Puszek siedział na ganku i wesoło machał ogonem, gdy nagle usłyszał płacz dochodzący z sąsiedniego domu. Zaniepokojony pobiegł sprawdzić, co się dzieje.
– Hau, hau! Co to za smutek? – zaszczekał cichutko, podchodząc do płotu.
W oknie pojawiła się mała dziewczynka o imieniu Zosia. Ocierała łzy rękawem piżamy.
– Cześć, piesku – odpowiedziała drżącym głosem. – Nie mogę zasnąć, bo boję się koszmarów.
– Nie martw się, Zosiu! – Puszek zamerdał ogonem. – Jestem Puszek, strażnik snów. Pomogę ci, żeby twoje sny były kolorowe i wesołe.
– Naprawdę potrafisz to zrobić? – zapytała z nadzieją Zosia i uśmiechnęła się przez łzy.
– Oczywiście! – odpowiedział Puszek. – Wystarczy, że przed snem pomyślisz o czymś miłym i zawołasz mnie trzy razy. Przybędę i będę strzec twoich snów aż do rana.
Zosia podziękowała Puszkowi i obiecała, że spróbuje. Kiedy mama zgasiła światło i pocałowała ją na dobranoc, Zosia przytuliła swojego ulubionego pluszowego króliczka. Pomyślała o tym, jak razem skaczą po słonecznej łące, i szepnęła trzy razy: „Puszku, Puszku, Puszku!”.
I rzeczywiście! W pokoju zrobiło się jaśniej i cieplej, a przy łóżku pojawił się tęczowy piesek. Dmuchnął delikatnie magicznym pyłem snów, który zamigotał jak srebrny brokat. Zosia zasnęła spokojnie, a jej sny były pełne radości i przygód. Puszek czuwał przy niej aż do świtu.
2Puszek i Złodziej Snów
Mijały dni, a Puszek coraz lepiej radził sobie ze swoją rolą strażnika snów. Dzieci z całej okolicy wołały go wieczorami, a on z radością przychodził do każdego, kto potrzebował pomocy.
Pewnej nocy, gdy Puszek obchodził okolicę, zauważył ciemną postać skradającą się między domami. Był to Złodziej Snów – czarodziej w szarym płaszczu, który zabierał dzieciom dobre sny i chował je do wielkiego worka.
– Hej, ty! – zaszczekał Puszek. – Co tu robisz?
– Och, patrzcie państwo! – zachichotał Złodziej Snów. – Mały piesek myśli, że może mnie powstrzymać. Idź sobie, futrzaku!
Serce Puszka biło szybko, ale piesek pomyślał o wszystkich dzieciach, które spały w swoich łóżkach i liczyły na niego. Ta myśl dodała mu odwagi. Stanął złodziejowi na drodze i powiedział stanowczo:
– Nie pozwolę ci zabierać dzieciom snów! Oddaj je, proszę.
Złodziej Snów machnął ręką i rzucił na Puszka zaklęcie usypiające. Ale czar odbił się od tęczowej sierści pieska jak piłeczka od ściany i wrócił prosto do czarodzieja!
– Ojej… – ziewnął Złodziej Snów, osunął się miękko na trawę i zasnął.
Wtedy z jego worka zaczęły wyfruwać skradzione sny. Lśniły jak małe, kolorowe bańki i jeden po drugim wracały przez uchylone okna do śpiących dzieci.
Puszek przyjrzał się śpiącemu czarodziejowi. Zobaczył, że nawet przez sen jest smutny i zmarznięty. „Może on zabiera cudze sny, bo sam nigdy nie miał żadnego dobrego?” – pomyślał.
Dmuchnął na niego odrobiną tęczowego pyłu i szepnął mu do ucha:
– Śnij o tym, jak komuś pomagasz i jak ktoś się do ciebie uśmiecha.
Złodziej Snów uśmiechnął się przez sen. Kiedy się obudził, długo siedział w milczeniu, a potem powiedział cicho:
– To był pierwszy piękny sen w moim życiu. Dziękuję ci, piesku. Już nigdy nikomu nie zabiorę snu. Wolę pomagać je tworzyć.
A wszystkie dzieci w okolicy spały tej nocy spokojnie i rano nawet nie wiedziały, że ich sny odbyły małą podróż.
3Puszek i Fabryka Snów
Po przygodzie ze Złodziejem Snów Puszek stał się jeszcze bardziej znany. Coraz więcej dzieci prosiło go o pomoc, a on starał się, jak mógł, żeby zdążyć do wszystkich.
Pewnego dnia pomyślał: „Gdybym miał pomocników, mógłbym pomóc jeszcze większej liczbie dzieci!”.
Tak narodził się pomysł na Fabrykę Snów. Puszek zebrał swoich przyjaciół – kota Mruczka, sowę Mądralkę i królika Kicusia – i opowiedział im o swoim planie.
– Przyjaciele! – zaszczekał radośnie. – Co powiecie na to, żebyśmy razem zbudowali Fabrykę Snów?
– Miau, a co to takiego? – zapytał zaciekawiony Mruczek.
– To będzie miejsce, w którym będziemy tworzyć piękne sny dla wszystkich dzieci! – wyjaśnił Puszek.
– Hu-hu, brzmi wspaniale! – zahuczała Mądralka. – Ale jak to zrobimy?
– Kic-kic, ja też chcę wiedzieć! – podskoczył Kicuś.
– To proste! – uśmiechnął się Puszek. – Każdy z nas ma jakiś talent. Mruczek potrafi prząść najmiększe kocyki, Mądralka zna mnóstwo ciekawych historii, a Kicuś skacze najwyżej i najszybciej ze wszystkich. On będzie zanosił sny nawet do najdalszych zakątków!
Przyjaciele byli zachwyceni i od razu zabrali się do pracy. W ciągu kilku dni zbudowali na leśnej polanie małą, przytulną Fabrykę Snów.
Mruczek przędł mięciutkie kocyki snów, Mądralka wymyślała ciekawe historie, Kicuś pakował sny do woreczków i roznosił je po okolicy, a Puszek doglądał wszystkiego i do każdego snu dodawał szczyptę tęczowej magii.
Wkrótce do fabryki zaczął zaglądać także dawny Złodziej Snów. Dotrzymał obietnicy: zamiatał srebrny pył, składał kocyki i uczył się od Mądralki, jak opowiadać historie z dobrym zakończeniem.
Fabryka Snów pracowała pełną parą, a dzieci z całej okolicy co noc miały piękne, kolorowe sny.
4Puszek i zgubiony sen
Pewnego popołudnia tata przyprowadził do Fabryki Snów zapłakanego chłopca o imieniu Tomek.
– Puszku, Puszku! – zawołał Tomek. – Zgubiłem swój ulubiony sen! Pomożesz mi go odnaleźć?
– Nie martw się, Tomku – powiedział łagodnie Puszek. – Opowiedz mi o tym śnie. Jaki on był?
Tomek pociągnął nosem.
– To był sen o lataniu. Unosiłem się wysoko nad chmurami i czułem się taki szczęśliwy… Ale od dawna już mi się nie śni.
– Sny o lataniu są bardzo cenne – pokiwał głową Puszek. – Poszukamy go razem!
Puszek zwołał przyjaciół i wszyscy, razem z Tomkiem i jego tatą, wyruszyli na poszukiwania. Mruczek zaglądał pod liście i kamienie, Mądralka przeleciała nad koronami drzew, a Kicuś obiegł dookoła cały staw. Ale zgubionego snu nigdzie nie było.
W końcu zmęczeni i trochę zniechęceni usiedli na polanie.
– Może ten sen zniknął na zawsze? – westchnął smutno Tomek.
Nagle Puszek podskoczył.
– Mam pomysł! Tomku, zamknij oczy i przypomnij sobie, jak się czułeś w tym śnie.
Chłopiec zamknął oczy i zaczął opowiadać:
– Czułem się lekki jak piórko. Wiatr łaskotał mnie w policzki, a pode mną widać było łąki, rzekę i nasz dom z czerwonym dachem…
Wtedy wydarzyło się coś niezwykłego. Wokół Tomka pojawiła się delikatna, błękitna mgiełka. Pachniała wiatrem i chmurami. Powoli zwinęła się w malutki obłoczek, który zawisł tuż nad głową chłopca.
– Tomku, otwórz oczy! – zawołał Puszek.
Chłopiec otworzył oczy i aż klasnął w dłonie.
– Mój sen! – krzyknął radośnie. – Znalazłem go! A raczej… to on znalazł mnie!
– Widzisz, Tomku – powiedział Puszek – twój sen nigdy naprawdę nie zginął. Cały czas był w tobie. Wystarczyło, że przypomniałeś sobie, jak się w nim czułeś.
Kicuś ostrożnie zapakował obłoczek do woreczka, a wieczorem zaniósł go do pokoju Tomka. Tej nocy chłopiec znów szybował nad chmurami, a rano obudził się z uśmiechem. Od tamtej pory już się nie bał, że zgubi swój ulubiony sen. Wiedział, że zawsze może go odnaleźć w swoim sercu.
5Puszek i Festiwal Snów
Lato dobiegało końca, gdy Puszek wpadł na nowy pomysł. Postanowił zorganizować Wielki Festiwal Snów i zaprosić na niego wszystkie dzieci z okolicy.
– To będzie wspaniała okazja, żeby pokazać dzieciom, jak piękne mogą być ich sny! – oznajmił przyjaciołom.
Wszyscy zabrali się do pracy. Mruczek rozwiesił między drzewami kolorowe wstążki, Mądralka namalowała wesołe plakaty, a Kicuś skakał od domu do domu i roznosił zaproszenia.
Wreszcie nadszedł wielki dzień. Leśna polana zamieniła się w magiczną krainę. Stały tam namioty pełne miękkich poduszek, w których można było poleżeć i pomarzyć, na gałęziach wisiały łapacze snów z kolorowych piór, a na małej scenie Puszek i jego przyjaciele mieli opowiadać najpiękniejsze historie na dobranoc.
Dzieci przychodziły z rodzicami całymi gromadkami, roześmiane i ciekawe.
– Witajcie na Festiwalu Snów! – zaszczekał radośnie Puszek. – Czy jesteście gotowi na niezwykłą przygodę?
– Tak! – odkrzyknęły chórem dzieci.
Festiwal zaczął się od parady kolorowych balonów, które dzieci niosły na sznurkach jak małe, pękate marzenia. Potem przyszedł czas na konkursy.
– A teraz konkurs na najśmieszniejszy sen! – ogłosił Puszek. – Kto opowie nam najzabawniejszą historię ze swojego snu?
Dzieci prześcigały się w opowiadaniu. Był sen o latających krowach, o pani nauczycielce, która zamieniła się w ogromną czekoladkę, i o psie, który mówił po kociemu. Z tego ostatniego Puszek śmiał się najgłośniej.
Wieczorem, gdy słońce zaczęło zachodzić, wszyscy usiedli na kocach do wielkiego pikniku pod gwiazdami.
– A teraz – powiedział tajemniczo Puszek – czas na niespodziankę!
Mądralka i Kicuś rozsypali w górze garść świetlistego pyłu snów i niebo rozbłysło tysiącem kolorowych iskierek.
– Ach! – westchnęły zachwycone dzieci.
Każda iskierka zamieniała się w obrazek ze snu. Były tam latające zamki, tęczowe jednorożce, gadające drzewa i wiele innych niezwykłych rzeczy.
Na koniec Puszek stanął przed wszystkimi i powiedział:
– Pamiętajcie, drogie dzieci, że wasze sny są wyjątkowe. We śnie możecie być, kim tylko zechcecie. A jeśli kiedyś przyśni się wam coś strasznego, pamiętajcie, że to tylko sen. Kiedy otworzycie oczy, obok będzie ktoś, kto was przytuli, a ja będę czuwał.
Dzieci wracały z rodzicami do domów szczęśliwe i pełne pomysłów na nowe, wspaniałe sny.
6Puszek i zimowa przygoda
Nadeszła zima, a z nią długie, ciemne noce. Puszek miał teraz więcej pracy niż kiedykolwiek, bo wiele dzieci bało się ciemności i potrzebowało jego pomocy, żeby spokojnie zasnąć.
Pewnej mroźnej nocy zawołał go mały chłopiec o imieniu Staś.
– Puszku, Puszku, Puszku! – szepnął Staś spod kołdry.
Puszek pojawił się natychmiast, otrzepując śnieg z futra.
– Co się stało, Stasiu? – zapytał troskliwie.
– Jest mi zimno i nie mogę zasnąć – poskarżył się chłopiec. – A w dodatku boję się, że przyjdzie Zły Bałwan i zabierze moje sny!
Puszek nigdy wcześniej nie słyszał o Złym Bałwanie, ale postanowił to sprawdzić.
– Nie martw się, Stasiu – powiedział. – Zostanę z tobą i dopilnuję, żebyś miał ciepłe i przyjemne sny.
Otulił Stasia swoim miękkim, ciepłym futerkiem i zaczął mu opowiadać wesołą historyjkę o pingwinie, który pojechał na wakacje nad morze. Chłopiec powoli się uspokajał, aż w końcu zasnął z uśmiechem.
Nagle za oknem coś zaskrzypiało. Puszek wyjrzał ostrożnie i zobaczył… ogromnego bałwana! Jego oczy z węgielków patrzyły krzywo i groźnie, a marchewkowy nos przyciskał się do szyby.
„Aha! – pomyślał Puszek. – To musi być ten Zły Bałwan!”
Cichutko, żeby nie obudzić Stasia, wymknął się na dwór i stanął przed bałwanem.
– Kim jesteś i czego tu szukasz? – zaszczekał.
Bałwan spojrzał na Puszka i… rozpłakał się. Lodowe łezki spływały mu po śniegowych policzkach.
– Ja… ja tylko chciałem popatrzeć na ciepłe światełko w oknie – wyszlochał. – Dzieci ulepiły mnie po południu i bawiły się ze mną, ale kiedy zrobiło się ciemno, zaczęły się mnie bać. Teraz stoję tu sam przez całą noc i jest mi tak smutno!
Puszek przyjrzał się bałwanowi uważniej. W ciemności krzywo wciśnięte węgielki wyglądały groźnie, ale głos bałwana był łagodny i trochę przestraszony.
– Nie płacz – powiedział Puszek. – Wiem, jak ci pomóc!
Pobiegł do Fabryki Snów i wrócił z kolorowym szalikiem utkanym przez Mruczka. Był to magiczny szalik: nie topił śniegu, tylko grzał serce.
– Proszę – powiedział Puszek i owinął szalik wokół szyi bałwana. Potem ostrożnie poprawił mu węgielki tak, że oczy patrzyły teraz prosto i wesoło, a z kamyczków ułożył mu szeroki uśmiech.
Bałwan poczuł, jak w jego śniegowej piersi robi się miło i jasno.
– Dziękuję ci, Puszku! – szepnął radośnie. – Od teraz będę Przyjaznym Bałwanem i będę pilnował, żeby dzieciom śniły się piękne, zimowe sny!
Rano Staś wyjrzał przez okno i aż krzyknął z radości. Pod domem stał uśmiechnięty bałwan w kolorowym szaliku i wyglądał, jakby machał do niego gałązkową ręką. Staś pomachał mu i już wiedział, że nie ma się czego bać.
Od tamtej pory Puszek i Przyjazny Bałwan zostali najlepszymi przyjaciółmi. Razem dbali o to, żeby wszystkie dzieci miały ciepłe i radosne sny podczas długich, zimowych nocy.
I tak kończy się nasza opowieść o Puszku, niezwykłym piesku-strażniku snów. Pamiętajcie, drogie dzieci, że wasze sny są magiczne i wyjątkowe. A jeśli kiedyś będziecie potrzebować pomocy, pomyślcie o czymś miłym i zawołajcie trzy razy: „Puszku, Puszku, Puszku!”. Puszek na pewno przybiegnie, żeby strzec waszych snów i wypełnić je kolorami i radością.


