Zabawna bajka o zwierzętach domowych państwa Kowalskich

13 min 4–8 lat Wesoła 4,1

Posłuchaj bajki

Cała bajka, 6 rozdziałów. Wybierz głos i słuchajcie razem.

1Niezwykły dom państwa Kowalskich

W małym miasteczku, na końcu ulicy Kwiatowej, stał przytulny domek państwa Kowalskich. Nie byłoby w tym nic niezwykłego, gdyby nie to, że mieszkało w nim mnóstwo zwierząt!

Był tam pies Burek, zawsze głodny i zawsze wesoły. Był kot Mruczek, leniwy, ale bardzo sprytny. Była papuga Gaduła, która znała więcej słów niż niejeden człowiek. Był chomik Puszek, mały, ale bardzo odważny. I była rybka Złotka, cicha, ale słysząca wszystko, co działo się w domu.

Pewnego dnia państwo Kowalscy wyjechali na weekend do babci. Ledwie zamknęły się za nimi drzwi, Burek zamachał ogonem.

– Hej, przyjaciele! Co powiecie na małe przyjęcie? – zawołał.

Mruczek przeciągnął się leniwie.

– Tylko jeśli będzie dużo przekąsek – mruknął.

– Imprezka! Imprezka! Będzie zabawa! – zaskrzeczała Gaduła, trzepocząc skrzydłami.

– A będą gry i zabawy? – pisnął Puszek, kręcąc się w swoim kołowrotku.

Złotka nie umiała mówić, ale plusnęła w akwarium tak radośnie, że wszyscy od razu zrozumieli: ona też jest za.

I tak zaczęła się niezwykła przygoda zwierząt domowych państwa Kowalskich.

MorałPrzyjaźń i wspólna zabawa mogą sprawić, że nawet zwykły dzień stanie się niezwykły.

2Przygotowania do imprezy

Zwierzęta zabrały się do pracy. Burek, jako największy, miał przenosić meble. Zaparł się łapami i pchnął kanapę, ale ta ani drgnęła.

– Uff, chyba zjadłem za dużo karmy! – sapnął.

Mruczek leżał wygodnie w fotelu i doradzał:

– Może spróbuj popchnąć ją ogonem? To twoja najmocniejsza część!

– A może byś tak pomógł, zamiast się wylegiwać? – Burek spojrzał na niego z wyrzutem.

– Ależ pomagam! – ziewnął Mruczek. – Daję ci cenne wskazówki!

Tymczasem Gaduła fruwała po całym domu i wołała:

– Balony! Potrzebujemy balonów! I serpentyn! I konfetti!

Puszek bardzo chciał pomóc, więc zabrał się do nadmuchiwania balonu. Dmuchał i dmuchał, aż nadął policzki tak bardzo, że wyglądał jak mała, puchata piłeczka.

– Pomocy! Chyba zaraz pęknę! – pisnął przerażony.

Wtedy balon wyśliznął mu się z łapek, z głośnym świstem poleciał zygzakiem pod sufit, odbił się od lampy i spadł prosto na nos Mruczka.

Złotka widziała wszystko ze swojego akwarium i nie mogła powstrzymać się od śmiechu. Bąbelki jeden za drugim pędziły w górę, jakby i ona chciała coś powiedzieć.

W końcu, po wielu próbach i błędach, Burek z dumą ogłosił:

– Przyjaciele, oto nasza sala balowa!

Wszyscy spojrzeli na pokój. Kanapa stała krzywo, balony leżały na podłodze nienadmuchane, a serpentyny zwisały smętnie z lamp.

– Cóż – mruknął Mruczek – przynajmniej jest… oryginalnie.

MorałNie zawsze wszystko wychodzi idealnie, ale liczy się wspólny wysiłek i dobra zabawa.

3Muzyka i taniec

Nadszedł czas na muzykę. Gaduła, najlepsza śpiewaczka w całym domu, ogłosiła, że będzie orkiestrą, chórem i solistką naraz.

– Uwaga, uwaga! Zaczynamy muzyczne szaleństwo! – zaskrzeczała i zaczęła śpiewać wszystkie piosenki, jakie znała. Niestety, znała ich tylko kilka, więc pomieszały się w jedną długą piosenkę o kotku, który jechał tramwajem na urodziny do żabki.

Burek próbował tańczyć, ale tylko kręcił się w kółko, goniąc własny ogon.

– To walc czy polka? – zapytał zdezorientowany.

Mruczek nigdy nie przepadał za hałasem, więc schował się pod stołem i zatkał uszy łapkami.

– To chyba jakaś kocia muzyka – mruknął.

Puszek, choć był najmniejszy, skakał najwyżej ze wszystkich.

– Hura! Czuję się jak na trampolinie! – piszczał radośnie.

Nawet Złotka tańczyła w akwarium, kręcąc się w kółko i robiąc małe wiry.

W pewnym momencie Gaduła zaśpiewała tak głośno, że aż zadrżały szyby w oknach.

– O nie! – krzyknął Burek. – Jeśli tak dalej pójdzie, sąsiedzi przybiegną sprawdzić, czy u nas nie szaleje burza!

Mruczek wychylił się spod stołu.

– Może urządzimy cichsze przyjęcie? Na przykład… konkurs drzemki? – zaproponował.

Wszyscy spojrzeli na niego z niedowierzaniem.

– No co? – bronił się kot. – To bardzo popularna rozrywka wśród kotów!

W końcu zwierzęta postanowiły bawić się ciszej. Gaduła nuciła kołysanki, Burek kołysał się powoli z łapy na łapę, Puszek przytulił się do kupki trocin, a Złotka spokojnie pływała w kółko. A Mruczek… Mruczek i tak wygrał konkurs drzemki, chociaż był jego jedynym zawodnikiem.

MorałCzasem najlepsza zabawa to ta, która nikomu nie przeszkadza i pozwala cieszyć się chwilą w spokoju.

4Uczta dla zwierząt

Po tańcach przyszedł czas na jedzenie. Każde zwierzę miało swoje ulubione przysmaki, ale wszyscy postanowili podzielić się nimi z przyjaciółmi.

Burek przyniósł swoją miskę z karmą.

– Spróbujcie, to najlepsze chrupki na świecie! – zachęcał.

Mruczek przyjrzał się misce nieufnie.

– Wyglądają jak kamyczki z ogródka, tylko większe – mruknął, ale grzecznie spróbował jednej chrupki.

Gaduła przyniosła ziarna słonecznika.

– To prawdziwy rarytas! Każde ziarenko to mały skarb! – zachwycała się.

Puszek wtoczył do salonu marchewkę, która była prawie tak duża jak on sam.

– Ojej, chyba wziąłem za dużo – pisnął zawstydzony.

Złotka nie mogła wyjść z akwarium, więc zaprosiła wszystkich do siebie na łyk wody.

– Bul, bul! – zabulgotała, co miało znaczyć „Smacznego!”.

Zwierzęta zaczęły próbować cudzych przysmaków. Trzeba było zobaczyć minę Burka, kiedy chrupnął ziarno słonecznika!

– Jak wy to jecie? Przecież to takie… twarde! – jęknął, bo łuska utknęła mu między zębami.

Mruczek chrupał marchewkę i oblizywał wąsy.

– Całkiem niezła. Może przejdę na dietę warzywną? – zastanowił się.

Puszek spróbował chrupek Burka i napchał ich sobie do policzków tyle, że znowu wyglądał jak mały balonik.

– Mniam! To lepsze niż moje ziarenka! – wymamrotał zachwycony z pełną buzią.

A Gaduła postanowiła skorzystać z zaproszenia Złotki. Usiadła na brzegu akwarium, pochyliła się, żeby napić się wody, pochyliła się jeszcze troszkę… i plum! Wpadła do środka.

– Ratunku! Papugi nie są do pływania! – skrzeczała, trzepocząc mokrymi skrzydłami.

Na szczęście Burek był tuż obok i delikatnie wyciągnął ją za ogon. Złotka tylko wybałuszała oczy ze zdziwienia, bo jeszcze nigdy nie miała w akwarium gościa w piórach.

– Chyba jednak zostanę przy swojej diecie – stwierdziła przemoczona Gaduła.

MorałWarto próbować nowych rzeczy, ale nie ma nic złego w tym, że każdy ma swoje ulubione smaki i przyzwyczajenia.

5Niespodziewany powrót

Zabawa trwała w najlepsze, gdy nagle za oknem zaskrzypiała furtka. Wszystkie zwierzęta zamarły.

– O nie! Kto to może być? – szepnął przerażony Burek.

– Spokojnie, może to listonosz – mruknął Mruczek, jak zwykle zachowując zimną krew.

Gaduła siedziała najbliżej okna, więc ostrożnie wyjrzała na zewnątrz.

– To pani Kowalska! Wróciła wcześniej! – krzyknęła.

– Co teraz? Co teraz? Jesteśmy zgubieni! – piszczał Puszek, biegając w kółko.

Złotka puszczała w akwarium wielkie bąbelki, jakby chciała powiedzieć: „Uspokójcie się!”.

Burek szybko przejął dowodzenie.

– Mamy minutę na sprzątanie! Gaduło, zbierz balony! Mruczku, schowaj jedzenie! Puszku… po prostu nie wpadaj nikomu pod nogi!

Zwierzęta rzuciły się do pracy. Mruczek, zamiast chować jedzenie, zjadał je w pośpiechu. Gaduła, łapiąc balony, sama zaplątała się w serpentyny. A Puszek tak bardzo chciał pomóc, że wpadł do miski z wodą i wyglądał teraz jak mała, mokra skarpetka.

Kiedy w zamku zgrzytnął klucz, wszystko było już mniej więcej na swoim miejscu. Zwierzęta usiadły rządkiem i zrobiły najbardziej niewinne miny, na jakie było je stać.

Pani Kowalska weszła do salonu i rozejrzała się uważnie.

– Coś tu jest nie tak… – powiedziała powoli. – Dlaczego kanapa stoi krzywo? I skąd na lampie wzięła się serpentyna?

Burek wbił wzrok w podłogę. Mruczek udawał, że bardzo interesuje go własny ogon. I wtedy Gaduła, która nigdy nie umiała utrzymać języka za dziobem, wyskrzeczała na cały dom:

– Imprezka! Imprezka! Była zabawa!

Zapadła cisza. Burek spojrzał na Mruczka, Mruczek na Puszka, a Puszek na Złotkę. W końcu Burek westchnął, podszedł do pani Kowalskiej i podał jej łapę, jakby chciał powiedzieć: „Przepraszamy, to my”.

Pani Kowalska popatrzyła na mokrego chomika, na papugę w serpentynach i na kota z okruszkami na wąsach. A potem wybuchnęła śmiechem.

– Ach, wy urwisy! – zawołała. – Pan Kowalski został jeszcze u babci, a ja wróciłam wcześniej, bo bardzo się za wami stęskniłam. Dobrze, że się przyznaliście. To teraz posprzątamy razem, a potem każdy dostanie smakołyk.

I tak pani Kowalska i jej zwierzaki wspólnie ustawili kanapę na miejscu, zebrali balony i zdjęli serpentyny z lamp. Razem poszło to dwa razy szybciej.

MorałLepiej szczerze przyznać się do psoty i razem ją naprawić, niż udawać, że nic się nie stało.

6Wspomnienia i plany na przyszłość

Wieczorem, kiedy w salonie znów było czysto, zwierzęta zebrały się na dywanie i wspominały swoją przygodę.

– To był najlepszy dzień w moim psim życiu! – westchnął Burek, wyciągając się wygodnie.

Mruczek właśnie kończył myć łapki po przyjęciu.

– Muszę przyznać, że było… interesująco – mruknął. – Choć następnym razem proponuję mniej hałaśliwą rozrywkę.

Gaduła wciąż miała na dziobie kawałek serpentyny.

– Imprezka udana, choć trochę zwariowana! – zaśpiewała.

– Czy możemy to powtórzyć jutro? – pisnął Puszek, który w końcu wysechł po kąpieli w misce.

Złotka jak zwykle nic nie powiedziała, ale pływała radośnie w kółko, co wszyscy uznali za zgodę.

– A może następnym razem zrobimy piknik w ogrodzie? – zaproponował Burek.

– Świetny pomysł! – zgodziła się Gaduła. – Mogę odpowiadać za śpiew ptaków!

Mruczek przewrócił oczami.

– Tylko nie za głośno, proszę. Potrzebuję mojej popołudniowej drzemki.

– A ja przyniosę trociny! Zbudujemy z nich zamek! – zawołał Puszek i podskoczył z radości.

Wszyscy spojrzeli na niego ze zdziwieniem, ale nikt nie chciał gasić jego zapału.

– Dobrze, Puszku – powiedział łagodnie Burek. – Twój zamek z trocin będzie główną atrakcją.

Wtedy do salonu zajrzała pani Kowalska.

– Słyszę, że planujecie piknik – powiedziała z uśmiechem. – Zgoda, ale tym razem urządzimy go razem. I z cichszą muzyką, Gaduło!

– Cichszą! Cichszą! – powtórzyła Gaduła, ale tak głośno, że wszyscy znowu wybuchnęli śmiechem.

Choć zwierzęta państwa Kowalskich bardzo się od siebie różniły, razem tworzyły wyjątkową rodzinę, w której każdy miał swoje miejsce. A ich wspólne psoty i przygody sprawiały, że zwykły dom zamieniał się w miejsce pełne radości i śmiechu.

MorałNajlepsze przygody to te, które przeżywamy z przyjaciółmi, a wspólne wspomnienia są bezcenne.

Quiz małego czytelnika

Pytania dla dziecka. Za komplet zdobywa odznakę!

1Kim była Gaduła?

2Co zaproponował Mruczek, kiedy muzyka była za głośna?

3Kto niespodziewanie wrócił do domu w czasie przyjęcia?

Porozmawiajcie po bajce

Kilka pytań na spokojną rozmowę przed snem. Nie ma złych odpowiedzi.

  1. Który zwierzak z domu Kowalskich rozśmieszył cię najbardziej? Dlaczego?
  2. Dlaczego zwierzęta postanowiły w końcu bawić się ciszej?A kiedy ty starasz się bawić ciszej, żeby nikomu nie przeszkadzać?
  3. Zwierzaki próbowały swoich przysmaków. Co zasmakowało Mruczkowi, a z czym miał kłopot Burek?Jaką nową potrawę chciałbyś albo chciałabyś spróbować?
  4. Kiedy Gaduła wygadała się o przyjęciu, zwierzaki przyznały się do psoty. Jak myślisz, dlaczego pani Kowalska się nie gniewała?Czy tobie łatwo przyznać się, kiedy coś nabroisz?
  5. Gdybyś urządzał albo urządzała przyjęcie dla swoich przytulanek, co byście robili?Kogo jeszcze byś na nie zaprosił albo zaprosiła?

Koniec bajki!

Ile gwiazdek dla tej bajki?

Średnia 4,1 z 7 głosów

Ulubione bajki znajdziesz pod serduszkiem w menu.

Nowość

Chcesz dalszych przygód?

Teraz Ty decydujesz, co napiszemy dalej! Polubiliście bohaterów tej bajki? Zagłosujcie, a napiszemy ich kolejne przygody. Bajki z największą liczbą głosów doczekają się swojej serii, więc każdy głos ma wpływ na nowe historie.

Zagłosuj jako pierwsza osoba!

Komentarze

Napisz komentarz

Podziel się wrażeniami po bajce. Komentarze pojawiają się po akceptacji.

np. „Ania, mama Kuby”. Pokaże się przy komentarzu.
Nie publikujemy go. Przyda się tylko, jeśli zechcesz dostać odpowiedź.

Z tej samej półki

Cała półka

Pliki cookies

Zapamiętujemy w Twojej przeglądarce ulubione bajki, tryb nocny i rozdział, na którym skończyliście. Za Twoją zgodą włączymy też narzędzie statystyk, które pokazuje nam, co w serwisie jest niewygodne. Nie wyświetlamy reklam.

Polityka cookiesPolityka prywatności