1Księżniczka Zosia i jej marzenia
Dawno, dawno temu w odległym królestwie żyła sobie księżniczka o imieniu Zosia. Miała długie, kręcone włosy i zawsze nosiła piękne suknie. Ale Zosia nie była zwykłą księżniczką. Zamiast bawić się lalkami i przymierzać korony, wolała biegać po zamkowym dziedzińcu z drewnianym kijem w ręku i udawać, że walczy z niewidzialnymi smokami.
Pewnego dnia, gdy Zosia bawiła się w ogrodzie, podszedł do niej król, jej tata.
– Zosiu, co ty wyprawiasz? – zapytał. – Dlaczego nie jesteś na lekcji etykiety?
– Ale tato, ja nie chcę się uczyć, jak elegancko jeść zupę! – zawołała Zosia. – Chcę się nauczyć walczyć mieczem i jeździć konno!
– Ależ kochanie – westchnął król – księżniczki nie walczą mieczem. Księżniczki są delikatne i eleganckie.
– A ja chcę być rycerzem! – Zosia tupnęła nogą. – Rycerze są odważni i silni!
Król pokręcił głową. Nie rozumiał, dlaczego jego córka nie chce być taka jak inne księżniczki.
Tego wieczoru Zosia leżała w łóżku i marzyła o przygodach, jakie mogłaby przeżyć jako rycerz. Wyobrażała sobie, jak broni królestwa przed złymi czarownicami i przegania straszliwe potwory.
2Tajemniczy gość
Następnego dnia na zamku pojawił się tajemniczy gość. Był to stary, siwy rycerz o imieniu Bartłomiej. Zosia była bardzo ciekawa, kim jest przybysz, więc poszła cichutko za nim.
Rycerz Bartłomiej rozmawiał z królem w sali tronowej.
– Wasza Królewska Mość, przybywam z ostrzeżeniem – powiedział z powagą. – Do królestwa zbliża się groźny smok Ognisty Pazur!
– O nie! – przestraszył się król. – Co możemy zrobić?
– Potrzebujemy odważnego rycerza, który stawi mu czoła.
Zosia, ukryta za kolumną, aż podskoczyła. To była jej szansa!
Gdy rycerz Bartłomiej wychodził z sali tronowej, Zosia stanęła mu na drodze.
– Panie Bartłomieju! – poprosiła. – Niech mnie pan nauczy, jak być rycerzem!
Stary rycerz roześmiał się dobrodusznie.
– Ależ, księżniczko, rycerstwo to nie zabawa.
– Wiem! – odpowiedziała Zosia. – Ale ja naprawdę chcę się nauczyć. Proszę, niech pan da mi szansę!
Rycerz Bartłomiej spojrzał na jej zdeterminowaną minę i uśmiechnął się pod wąsem.
– No dobrze, mała damo – powiedział. – Jutro o świcie zaczynamy. Ale pamiętaj: prawdziwy rycerz najpierw uczy się patrzeć i słuchać, a dopiero potem sięga po miecz.
3Tajny trening
Przez następne tygodnie Zosia potajemnie ćwiczyła z rycerzem Bartłomiejem. Wstawała przed świtem i biegła na ukrytą łąkę za zamkowym sadem, gdzie stary rycerz już na nią czekał. Uczyła się tam walczyć drewnianym mieczem, jeździć konno i strzelać z łuku do słomianej tarczy.
Pewnego ranka, podczas ćwiczeń, rycerz Bartłomiej klasnął w dłonie.
– Świetnie, Zosiu! Twoje ciosy są coraz lepsze!
– Dziękuję! – wysapała Zosia. – Ale dlaczego ten miecz jest taki ciężki, skoro jest z drewna?
– Bo to dębowy miecz rycerski, a nie zabawka! – zaśmiał się rycerz. – Kto nauczy się nim władać, ten poradzi sobie z każdym.
Ale najwięcej czasu stary rycerz poświęcał zupełnie innym lekcjom. Kazał Zosi zamykać oczy i wsłuchiwać się w świat: w szum liści, śpiew ptaków i kroki zwierząt.
– Prawdziwy rycerz nie walczy dlatego, że ktoś wygląda groźnie – powtarzał. – Najpierw patrzy i słucha, żeby zrozumieć, co się naprawdę dzieje.
Zosia ćwiczyła tak ciężko, że czasami zasypiała przy kolacji. Król i królowa zaczęli się martwić.
– Zosiu, dlaczego jesteś taka zmęczona? – zapytała królowa.
– Eee… dużo czytam przed snem! – odpowiedziała szybko Zosia.
– To wspaniale! – ucieszył się król. – Nasza córka będzie najmądrzejszą księżniczką w królestwie!
Zosia uśmiechnęła się niepewnie. Zrobiło jej się bardzo przykro, że nie powiedziała rodzicom prawdy. Tej nocy długo nie mogła zasnąć i obiecała sobie, że wkrótce wszystko im wyzna.
Tymczasem wieści o smoku stawały się coraz groźniejsze, a ludzie w mieście zaczęli się bać.
4Wielka próba
Nadszedł dzień, w którym smok Ognisty Pazur dotarł do królestwa. Jego ryk był tak głośny, że zadrżały szyby w oknach zamku.
Król zwołał wszystkich rycerzy na zamkowy dziedziniec.
– Dzielni rycerze! – zawołał. – Kto z was stawi czoła smokowi?
Zapadła cisza. Rycerze patrzyli na swoje buty i żaden nie odważył się zgłosić.
Nagle z tłumu wystąpiła mała postać w zbroi.
– Ja pójdę do smoka! – zawołał tajemniczy rycerz cienkim głosem.
– Kim jesteś, odważny rycerzu? – zapytał zdumiony król.
Tajemniczy rycerz zdjął hełm i na ramiona opadły długie, kręcone włosy Zosi.
– To ja, tato – powiedziała cicho Zosia. – I zanim cokolwiek powiesz, muszę wam coś wyznać. Wcale nie czytałam po nocach. Co rano ćwiczyłam z rycerzem Bartłomiejem. Przepraszam, że was okłamałam.
Wszyscy na dziedzińcu westchnęli ze zdumienia.
– Zosiu! – zawołał król. – To zbyt niebezpieczne!
– Wasza Królewska Mość – odezwał się rycerz Bartłomiej – księżniczka ćwiczyła ze mną przez wiele tygodni. Jest odważna, ale przede wszystkim mądra i uważna. Pojadę z nią i nie spuszczę jej z oka.
Król spojrzał na córkę z dumą i ze strachem jednocześnie.
– Jesteś pewna, że chcesz to zrobić? – zapytał.
– Tak, tato. To moje królestwo i chcę je chronić. Obiecuję, że będę ostrożna.
Królowa mocno uściskała córkę, a król długo trzymał ją za rękę.
– O tym, że nie mówiłaś nam prawdy, jeszcze porozmawiamy – powiedział łagodnie. – Ale cieszę się, że w końcu nam to wyznałaś.
Potem Zosia wsiadła na konia i razem z rycerzem Bartłomiejem pojechała w stronę smoka.
5Zosia kontra smok
Zosia dotarła na polanę, na której czekał ogromny, zielony smok. Jego oczy błyszczały jak rubiny, a z nozdrzy buchał dym. Rycerz Bartłomiej został na skraju polany, gotowy pospieszyć z pomocą.
– Grrr! Kto śmie mnie niepokoić? – zaryczał smok.
– To ja, księżniczka Zosia! – odpowiedziała dzielnie. – Przyjechałam bronić mojego królestwa!
Smok zaśmiał się tak głośno, że aż zatrzęsła się ziemia.
– Ty? Taka mała księżniczka? – zahuczał.
– Nie jestem zwykłą księżniczką – odparła Zosia. – Jestem księżniczką-rycerzem!
Smok machnął ogonem, a Zosia zwinnie uskoczyła, tak jak uczył ją rycerz Bartłomiej. Potem smok wzbił się w powietrze i zaczął krążyć nad polaną tak szybko, że Zosi zakręciło się w głowie.
Wtedy Zosia przypomniała sobie najważniejszą lekcję starego rycerza. Opuściła miecz, zamknęła oczy i zaczęła uważnie słuchać. Słyszała szum wielkich skrzydeł… a pod nim coś zupełnie innego. Ciche, smutne pochlipywanie.
Zosia otworzyła oczy.
– Smoku! – zawołała. – Ty płaczesz?
Ognisty Pazur wylądował ciężko na trawie i odwrócił głowę.
– Wcale nie płaczę… – burknął, ale z jego oka spłynęła wielka łza i zasyczała na rozgrzanym kamieniu.
Zosia odłożyła miecz na trawę, podeszła bliżej i wyciągnęła rękę w geście przyjaźni.
– Dlaczego właściwie straszyłeś nasze królestwo? – zapytała łagodnie.
– Bo… bo byłem samotny – westchnął smok. – Nikt nie chciał się ze mną bawić. Na mój widok wszyscy uciekali, więc myślałem, że jak będę głośno ryczał, to chociaż ktoś mnie zauważy.
– Och, to bardzo smutne! – powiedziała Zosia. – Wiesz co? Możesz zamieszkać w naszym królestwie, jeśli obiecasz być miły dla wszystkich.
– Naprawdę? – Ognisty Pazur aż podskoczył z radości. – Hurra! Będę najlepszym smokiem na świecie!
Na skraju polany rycerz Bartłomiej uśmiechnął się pod wąsem. Jego uczennica zwyciężyła bez jednego ciosu.
6Triumfalny powrót
Zosia wróciła do zamku, siedząc na grzbiecie Ognistego Pazura, który kroczył powoli i ostrożnie, a rycerz Bartłomiej jechał tuż obok na swoim koniu. Wszyscy mieszkańcy królestwa wyszli na ulice, żeby zobaczyć ten niezwykły widok: księżniczkę na oswojonym smoku.
– Niech żyje księżniczka Zosia! Niech żyje księżniczka-rycerz! – wiwatował tłum.
Król i królowa wybiegli na dziedziniec i nie mogli uwierzyć własnym oczom.
– Zosiu! Ty… ty oswoiłaś smoka? – wyjąkał król.
– Tak, tato! Ognisty Pazur jest teraz naszym przyjacielem. Obiecał, że będzie strzegł królestwa.
– Dzień dobry, Wasza Królewska Mość! – zahuczał smok i ukłonił się nisko. – Przepraszam za kłopoty. Czy mogę dostać ciasteczko?
Wszyscy wybuchnęli śmiechem i strach ostatnich dni zniknął bez śladu.
– Jestem z ciebie taka dumna, kochanie! – zawołała królowa.
– Ja również – powiedział król. – Pokazałaś, że jesteś nie tylko wspaniałą księżniczką, ale też odważnym i mądrym rycerzem. I że potrafisz przyznać się do błędu.
– Już nigdy nie będę miała przed wami tajemnic – obiecała Zosia. – Czy mogę od teraz ćwiczyć z rycerzem Bartłomiejem za waszą zgodą?
– Możesz – uśmiechnął się król. – Ale na lekcje etykiety też będziesz chodzić!
Rycerz Bartłomiej podszedł do Zosi i poklepał ją po ramieniu.
– Wiedziałem, że dasz radę, mała damo! – powiedział. – Jesteś najlepszą uczennicą, jaką kiedykolwiek miałem.
Zosia promieniała z dumy. Wreszcie mogła być sobą: księżniczką, która jest też rycerzem.
– Dziękuję wszystkim! – zawołała. – A teraz, kto chce się przejechać na smoku?
Dzieci z całego królestwa zaczęły podskakiwać i machać rękami, wołając: „Ja! Ja!”. Ognisty Pazur uśmiechnął się szeroko, szczęśliwy, że ma tylu nowych przyjaciół.
Od tego dnia królestwo żyło w pokoju i radości. Zosia dalej ćwiczyła z rycerzem Bartłomiejem, ale nie zapominała też o obowiązkach księżniczki. Pokazała wszystkim, że marzenia można spełniać, jeśli tylko ma się odwagę marzyć i chęć do ciężkiej pracy.
I tak kończy się nasza opowieść o księżniczce Zosi, która wolała być rycerzem. Pamiętajcie, drogie dzieci: bez względu na to, czy jesteście chłopcami, czy dziewczynkami, możecie spełniać swoje marzenia. Wystarczy wierzyć w siebie i nigdy się nie poddawać!



