1Dziadek sadzi rzepkę
Dawno, dawno temu, w małej wiosce otoczonej zielonymi polami, mieszkał sobie starszy pan, którego wszyscy nazywali Dziadkiem. Dziadek miał piękny ogródek, w którym rosły kolorowe kwiaty i soczyste warzywa. Pewnego wiosennego dnia postanowił zasadzić coś wyjątkowego.
– Hmm, co by tu zasadzić? – zastanawiał się, drapiąc się po brodzie. – Może marchewkę? Nie, to zbyt zwyczajne. Może ogórki? Też nie, mam ich już mnóstwo. O! Wiem! Zasadzę rzepkę!
Dziadek wziął łopatę i zaczął przekopywać grządkę. Kopał i kopał, aż się zmęczył.
– Uff, ale się zmachałem! – sapnął i otarł czoło. – Ale warto, bo ta rzepka będzie wyjątkowa!
Włożył nasionko do ziemi, zasypał je i podlał wodą. Codziennie rano przychodził do ogródka, wyrywał chwasty, podlewał grządkę i sprawdzał, czy rzepka już rośnie.
– Rośnij, rzepko, rośnij, mała! Będziesz duża i wspaniała! – nucił przy tym wesoło.
Mijały dni, a rzepka rosła i robiła się coraz większa. Dziadek był z niej bardzo dumny i opowiadał o niej wszystkim sąsiadom.
– Widzieliście moją rzepkę? – pytał każdego, kto przechodził obok płotu. – Jest już taka duża! Będzie z niej pyszna zupa!
Sąsiedzi podziwiali rzepkę Dziadka, tylko jeden sąsiad kręcił nosem.
– Phi! Co to za rzepka? Moja dynia jest większa! – prychnął.
Dziadek nie przejmował się jednak docinkami. Wiedział, że jego rzepka jest wyjątkowa.
2Rzepka olbrzymka
Minęło kilka tygodni, a rzepka Dziadka urosła do niebywałych rozmiarów. Jej liście zasłaniały pół ogrodu, a ona sama była większa od beczki na deszczówkę!
– O rety! Co za rzepka! – wykrzyknął Dziadek. – Jest wyższa ode mnie!
Ludzie z całej wioski przychodzili, żeby zobaczyć niezwykłą rzepkę Dziadka. Wszyscy byli pod wrażeniem.
– Proszę pana, czy ta rzepka sięga do nieba? – zapytała mała dziewczynka z sąsiedztwa.
– Oho! Do nieba nie, moja droga, ale do okna już sięga! – zaśmiał się Dziadek.
Dziadek był bardzo szczęśliwy, ale zaczął się też martwić. Jak on wyciągnie taką wielką rzepkę?
– Ojej, co ja teraz zrobię? – westchnął. – Sam sobie z nią nie poradzę!
Postanowił poprosić o pomoc swoją żonę, Babcię.
– Babciu! Chodź no tu szybko! – zawołał w stronę domu.
Babcia wyjrzała przez okno.
– Co się stało, Dziadku? Znowu zgubiłeś okulary? – zapytała.
– Tym razem nie! Rzepka urosła tak wielka, że sam nie dam rady jej wyciągnąć! – odpowiedział Dziadek.
Babcia wyszła do ogrodu i aż złapała się za głowę na widok ogromnej rzepki.
– O matko i córko! Co za olbrzym! – zawołała.
Dziadek chwycił rzepkę za zielone liście, Babcia objęła Dziadka w pasie i postanowili razem spróbować.
– Na trzy! Raz, dwa, trzy… Ciągniemy! – zakomenderował Dziadek.
Ciągnęli i ciągnęli, ale rzepka ani drgnęła. Była zbyt wielka i mocno trzymała się ziemi.
– Uff, nie damy rady sami, Dziadku – sapnęła Babcia. – Musimy poprosić kogoś o pomoc!
3Rodzina i przyjaciele spieszą z pomocą
Dziadek i Babcia postanowili zwołać na pomoc całą rodzinę i przyjaciół. Najpierw zawołali wnuczkę, Kasię.
– Kasiu! Kasieńko! Chodź no tu do nas! – zawołała Babcia.
Kasia przybiegła do ogrodu, podskakując wesoło.
– Co się dzieje, Babciu? O rany! Co za wielgachna rzepka! – wykrzyknęła.
– Właśnie, Kasiu! Pomożesz nam ją wyciągnąć? – zapytał Dziadek.
– Jasne! To będzie świetna zabawa! – ucieszyła się Kasia.
Ustawili się jedno za drugim: Dziadek złapał za rzepkę, Babcia za Dziadka, a Kasia za Babcię.
– No to ciągniemy! Raz, dwa, trzy! – zawołał Dziadek.
Ciągnęli z całych sił, ale rzepka ani drgnęła.
– Ojej, ale ona jest silna! – zdziwiła się Kasia. – Może zawołamy Azorka?
Azorek, pies Dziadka, przybiegł na zawołanie, wesoło machając ogonem.
– Hau! Co się dzieje? Czemu wszyscy tak się męczą? – zaszczekał.
– Azorku, pomóż nam wyciągnąć tę wielką rzepkę! – poprosiła Kasia.
Azorek ustawił się za Kasią i delikatnie złapał zębami za jej spódniczkę.
– Teraz na pewno się uda! Raz, dwa, trzy… Ciągniemy! – zawołał Dziadek.
Ale rzepka nadal tkwiła mocno w ziemi. Nawet z pomocą Azorka nie udało się jej ruszyć.
– O rety! Ta rzepka chyba zapuściła korzenie aż do środka ziemi! – westchnęła Babcia.
– Nie poddawajmy się! – powiedział Dziadek. – Zawołajmy jeszcze kogoś!
Wtedy Kasia zauważyła kota Mruczka, który akurat wygrzewał się na słońcu.
– Miau! Co to za zamieszanie? Nie można się nawet spokojnie zdrzemnąć! – zamruczał kot, przeciągając się.
– Mruczku, pomóż nam wyciągnąć rzepkę! – poprosiła Kasia.
– No dobrze, ale potem chcę miskę mleka! – odpowiedział Mruczek.
Podszedł niechętnie i objął Azorka łapkami.
Znowu wszyscy razem ciągnęli rzepkę, ale ona wciąż nie chciała wyjść z ziemi.
4Malutka pomocnica
Gdy tak wszyscy zastanawiali się, co dalej robić, na płocie pojawiła się mała szara myszka.
– Pii! Co wy tu robicie? – zapiszczała.
– Próbujemy wyciągnąć tę ogromną rzepkę, ale nam się nie udaje – odpowiedziała Kasia.
– Może ja mogę pomóc? – zapytała myszka.
Wszyscy spojrzeli na malutką myszkę i zaczęli się śmiać.
– Oho! Myszko, jesteś taka malutka! Jak ty nam pomożesz? – zawołał Dziadek.
– Czasem nawet ktoś najmniejszy może bardzo pomóc! – odpowiedziała myszka i dumnie uniosła nosek.
Zeskoczyła z płotu, stanęła na samym końcu i chwyciła łapkami koniuszek ogona Mruczka. Trzymała go tak delikatnie, że Mruczek tylko cicho zamruczał.
– No dobrze, spróbujmy jeszcze raz! Gotowi? Raz, dwa, trzy… Ciągniemy! – zawołał Dziadek.
I wtedy stało się coś niesamowitego! Rzepka drgnęła i zaczęła powoli wychodzić z ziemi!
– O rety! Udaje się! – krzyknęła Babcia.
– Hura! Wyciągamy ją! – cieszyła się Kasia.
Wszyscy ciągnęli z całych sił, a rzepka coraz bardziej wychodziła z ziemi. Aż nagle wyskoczyła tak szybko, że cała gromadka z głośnym okrzykiem przewróciła się do tyłu na miękką trawę, jedno na drugie. Tylko myszka zręcznie wskoczyła na sam szczyt tej górki.
– Udało się! Wyciągnęliśmy ją! – zawołał Dziadek, śmiejąc się.
Wszyscy śmiali się i cieszyli z sukcesu. Nawet Mruczek mruczał z zadowolenia, choć cały był w źdźbłach trawy.
– Widzicie? Mówiłam, że mogę pomóc! – zapiszczała myszka.
– Masz rację, myszko! – przyznał Dziadek. – Bez ciebie by się nie udało. Dziękujemy ci i przepraszamy, że się z ciebie śmialiśmy.
5Wielka uczta
Gdy emocje po wyciągnięciu rzepki opadły, Dziadek zaczął się zastanawiać, co teraz z nią zrobić.
– No dobrze, mamy tę wielką rzepkę. Ale co dalej? – zapytał, drapiąc się w głowę.
– A może urządzimy wielką ucztę dla całej wioski? – zaproponowała Babcia.
– Wspaniały pomysł, Babciu! Zróbmy wielkie przyjęcie! – ucieszyła się Kasia.
I tak zaczęły się przygotowania. Babcia kroiła rzepkę na mniejsze kawałki, Dziadek rozpalał ognisko i zawieszał nad nim wielki kocioł, a Kasia biegała po wiosce i zapraszała wszystkich sąsiadów.
– Sąsiedzi! Chodźcie na wielką ucztę! Mamy ogromną rzepkę! – wołała.
Wkrótce cała wioska zebrała się w ogrodzie Dziadka. Babcia ugotowała pyszną zupę z rzepki, a Dziadek smażył złociste placki.
– Mmm, ale pyszności! Nigdy nie jadłem tak dobrej zupy! – zachwycał się sąsiad, ten sam, który wcześniej chwalił się swoją dynią.
– A te placki! Palce lizać! – dodała sąsiadka.
Nawet zwierzęta dostały swoją porcję. Azorek chrupał gotowane kawałki rzepki, Mruczek dostał obiecaną miskę mleka, a myszka zajadała się okruszkami placków.
– Pii! To najlepsza uczta, na jakiej kiedykolwiek byłam! – zapiszczała myszka.
Wszyscy bawili się, śmiali i opowiadali, jak wspólnie wyciągali rzepkę.
– Widzicie, kochani? – powiedział Dziadek. – Ta rzepka nie tylko nas najadła, ale też zebrała razem całą wioskę!
– Masz rację, Dziadku. To był wspaniały dzień! – odpowiedziała Babcia z uśmiechem.
6Niespodzianka na koniec
Gdy uczta dobiegła końca i goście zaczęli się rozchodzić, Dziadek zauważył coś dziwnego w miejscu, gdzie rosła rzepka.
– Chwileczkę! Co to takiego? – zawołał i pochylił się nad grządką.
– Co tam wypatrzyłeś, Dziadku? – zapytała Babcia.
– Patrzcie! Coś tu rośnie! – odpowiedział Dziadek.
Wszyscy zgromadzili się wokół. Z ziemi, dokładnie tam, gdzie wcześniej siedziała wielka rzepka, wychylał się malutki zielony listek.
– Ojej! Jaki malutki! – zachwyciła się Kasia.
– Pii! To chyba dziecko naszej wielkiej rzepki! – zapiszczała myszka.
– Oho! Masz rację, myszko! – zaśmiał się Dziadek. – Z wielkiej rzepki wypadło nasionko i już kiełkuje.
– To chyba znak, że powinniśmy dalej uprawiać rzepki! – powiedziała Babcia.
– Masz rację, kochanie – zgodził się Dziadek. – Ale tym razem będziemy je zbierać, zanim urosną do takich rozmiarów!
Wszyscy się roześmiali, wspominając przygodę z ogromną rzepką.
– A możemy znowu urządzić taką wspaniałą ucztę, kiedy zbierzemy nowe rzepki? – zapytała Kasia.
– Oczywiście, Kasiu! – odpowiedział Dziadek. – To będzie nasza nowa tradycja: Święto Rzepki!
I tak, dzięki jednej niezwykłej rzepce, w wiosce narodziła się nowa, piękna tradycja. Co roku, gdy rzepki były gotowe do zbioru, wszyscy mieszkańcy zbierali się w ogrodzie Dziadka na wielką ucztę i wspólne świętowanie. A na płotku zawsze siedziała mała myszka i przypominała wszystkim, że nawet najmniejszy pomocnik się liczy.
I tak kończy się nasza opowieść o niezwykłej rzepce, o Dziadku i jego przyjaciołach.



