Rozdział 1: Pierwszy dzień Zosi
Mała Zosia obudziła się wcześnie rano. Dziś był jej wielki dzień – pierwszy dzień w przedszkolu! Dziewczynka podskakiwała z podekscytowania, gdy mama pomagała jej się ubrać.
„Mamo, mamo! Czy w przedszkolu będą dinozaury?” zapytała Zosia, wkładając swoje ulubione różowe buciki.
Mama zaśmiała się serdecznie. „Nie, kochanie. Ale na pewno będzie dużo innych ciekawych rzeczy i nowych przyjaciół do poznania.”
Zosia zmarszczyła brwi. „Ale ja chcę dinozaury! Rawr!” krzyknęła, udając groźnego T-Rexa.
Tata, który właśnie wszedł do pokoju, roześmiał się głośno. „Ojej, widzę, że mamy w domu małego dinozaura! Czy ten dinozaur jest gotowy na śniadanie?”
„Tak!” wykrzyknęła Zosia, biegnąc do kuchni. „Dinozaury jedzą dużo płatków!”
Po śniadaniu, cała rodzina wsiadła do samochodu. Zosia mocno ściskała swojego pluszowego misia, Pana Łapkę.
„Panie Łapko, czy ty też się boisz?” szepnęła do misia.
Gdy dotarli do przedszkola, Zosia nagle poczuła się nieśmiała. Trzymała się mocno mamy, rozglądając się dookoła.
„Witaj, Zosiu!” powiedziała uśmiechnięta pani przedszkolanka. „Jestem pani Ola. Chcesz zobaczyć naszą salę?”
Zosia niepewnie skinęła głową i powoli puściła rękę mamy. Weszła do kolorowej sali, pełnej zabawek i innych dzieci.
„Spójrz, Zosiu!” powiedziała pani Ola. „Mamy tu nawet małe dinozaury do zabawy!”
Oczy Zosi rozbłysły z radości. „Dinozaury!” krzyknęła, biegnąc do pudełka z zabawkami.
Morał: Nowe doświadczenia mogą być straszne, ale często okazują się pełne miłych niespodzianek.
Rozdział 2: Nowi przyjaciele
Zosia bawiła się dinozaurami, gdy podszedł do niej chłopiec z kręconymi włosami.
„Cześć, jestem Kuba,” powiedział. „Mogę się z tobą pobawić?”
Zosia spojrzała na niego niepewnie. „Okej,” odpowiedziała cicho. „Ale ja jestem T-Rexem!”
Kuba uśmiechnął się szeroko. „Super! A ja będę Triceratopsem!”
Dzieci bawiły się wesoło, wydając z siebie śmieszne odgłosy dinozaurów. Wkrótce dołączyła do nich mała dziewczynka z warkoczykami.
„Hej, co robicie?” zapytała ciekawie.
„Bawimy się w dinozaury!” odpowiedział Kuba. „Chcesz być Pterodaktylem?”
„Tak!” krzyknęła dziewczynka. „Jestem Maja, latający dinozaur! Fru, fru!”
Zosia, Kuba i Maja bawili się razem, śmiejąc się i wymyślając zabawne przygody dla swoich dinozaurów.
„Dzieci, czas na drugie śniadanie!” zawołała pani Ola.
Wszyscy usiedli przy małych stolikach. Zosia wyciągnęła swoje pudełko śniadaniowe.
„O nie!” krzyknęła. „Zapomniałam Pana Łapki!”
Maja pogłaskała ją po ramieniu. „Nie martw się, możesz się przytulić do mojego misia, jeśli chcesz.”
Zosia uśmiechnęła się z wdzięcznością. „Dziękuję, Maju. Jesteś prawdziwą przyjaciółką!”
Morał: Przyjaźń może rozpocząć się od małego gestu dobroci.
Rozdział 3: Przygoda na placu zabaw
Po drugim śniadaniu pani Ola zabrała dzieci na plac zabaw. Zosia, Kuba i Maja pobiegli prosto do wielkiej zjeżdżalni.
„Kto pierwszy na górze!” krzyknął Kuba, wspinając się po drabince.
Zosia i Maja pospieszyły za nim. Gdy dotarli na szczyt, Zosia spojrzała w dół i nagle poczuła strach.
„Jest tak wysoko!” powiedziała drżącym głosem.
„Nie bój się, Zosiu,” powiedział Kuba. „To super zabawa!”
Maja dodała: „Możemy zjechać razem, jeśli chcesz.”
Zosia skinęła głową z wdzięcznością. Maja usiadła za nią, obejmując ją ramionami.
„Gotowa?” zapytała Maja.
„Chyba tak,” odpowiedziała Zosia, zamykając oczy.
„3… 2… 1… Start!” krzyknęła Maja, i obie dziewczynki zjechały w dół zjeżdżalni.
„Wiiiii!” krzyczała Zosia, czując wiatr we włosach. Gdy dotarły na dół, Zosia otworzyła oczy i uśmiechnęła się szeroko.
„To było super!” krzyknęła. „Chcę jeszcze raz!”
Dzieci spędziły resztę czasu na placu zabaw, zjeżdżając, huśtając się i bawiąc w berka. Zosia zapomniała o swoim początkowym strachu i świetnie się bawiła ze swoimi nowymi przyjaciółmi.
Gdy nadszedł czas powrotu do sali, Zosia była zmęczona, ale szczęśliwa.
„Pani Olu,” zapytała, „czy jutro też pójdziemy na plac zabaw?”
Pani Ola uśmiechnęła się ciepło. „Oczywiście, Zosiu. Jeśli pogoda dopisze, będziemy wychodzić codziennie.”
Morał: Odwaga często prowadzi do wspaniałych przygód i nowych doświadczeń.
Rozdział 4: Lekcja dzielenia się
Po powrocie z placu zabaw, pani Ola ogłosiła czas na malowanie. Zosia podekscytowana pobiegła do stolika z farbami.
„Będę malować dinozaura!” oznajmiła, chwytając za pędzel.
Obok niej usiadł Kuba, który też chciał namalować dinozaura. Gdy sięgnął po zieloną farbę, okazało się, że został tylko jeden słoiczek.
„Zosiu, możemy się podzielić zieloną farbą?” zapytał Kuba.
Zosia zmarszczyła brwi. „Ale ja pierwsza ją wzięłam!” powiedziała, przysuwając farbę bliżej siebie.
Kuba wyglądał na smutnego. „Ale jak mam namalować dinozaura bez zielonej farby?”
Pani Ola, widząc sytuację, podeszła do stolika. „Zosiu, pamiętasz jak Maja podzieliła się z tobą swoim misiem na drugim śniadaniu?”
Zosia skinęła głową, przypominając sobie miły gest Mai.
„Dzielenie się z przyjaciółmi to bardzo ważna rzecz,” kontynuowała pani Ola. „Co byś powiedziała na to, żeby namalować dinozaura razem z Kubą?”
Zosia zastanowiła się przez chwilę, po czym uśmiechnęła się do Kuby. „Okej! Możemy namalować wielkiego, zielonego T-Rexa razem!”
Kuba rozpromienił się. „Super pomysł! Ja narysuję głowę, a ty możesz namalować ogon!”
Dzieci spędziły resztę czasu na malowaniu, śmiejąc się i wymieniając pomysłami. Ich wspólny dinozaur wyszedł naprawdę imponująco – miał wielkie zęby, ostre pazury i długi, zielony ogon.
„Spójrzcie, dzieci!” zawołała pani Ola. „Zobaczcie, jaki wspaniały obraz stworzyli Zosia i Kuba, pracując razem!”
Wszyscy podziwiali dzieło Zosi i Kuby, a oni byli bardzo dumni ze swojej pracy.
Morał: Dzielenie się i współpraca mogą prowadzić do wspaniałych rezultatów.
Rozdział 5: Czas na drzemkę
Po obiedzie nadszedł czas na drzemkę. Pani Ola rozdała dzieciom kolorowe materacyki i małe poduszki.
„Ale ja nie chcę spać!” zaprotestowała Zosia. „Chcę się dalej bawić!”
„Ja też!” dodał Kuba, skacząc na swoim materacyku.
Pani Ola uśmiechnęła się cierpliwie. „Wiem, że chcielibyście się dalej bawić, ale odpoczynek jest bardzo ważny. Nawet dinozaury musiały czasem odpocząć!”
„Naprawdę?” zapytała zaciekawiona Zosia.
„Oczywiście!” odpowiedziała pani Ola. „Wyobraźcie sobie wielkiego T-Rexa, który kładzie się do snu pod wielkim drzewem…”
Pani Ola zaczęła opowiadać bajkę o śpiącym dinozaurze. Jej głos był cichy i spokojny, a dzieci powoli się wyciszały.
Zosia leżała na swoim materacyku, przytulając Pana Łapkę (którego w końcu odnalazła w swojej szafce). Obok niej Maja już spała, cichutko pochrapując.
Zosia próbowała walczyć ze snem, ale jej powieki robiły się coraz cięższe. Ostatnią rzeczą, jaką zobaczyła przed zaśnięciem, był uśmiech pani Oli, która przykrywała ją kocem.
We śnie Zosia była małym dinozaurem, bawiącym się z innymi dinozaurami na wielkim, kolorowym placu zabaw. Śmiała się i biegała, czując się szczęśliwa i bezpieczna.
Gdy nadszedł czas na pobudkę, Zosia otworzyła oczy i przez chwilę nie wiedziała, gdzie jest. Potem przypomniała sobie – była w przedszkolu, otoczona nowymi przyjaciółmi.
„I jak się spało, Zosiu?” zapytała pani Ola, pomagając dziewczynce wstać.
„Bardzo dobrze!” odpowiedziała Zosia z uśmiechem. „Śniły mi się dinozaury!”
Morał: Odpoczynek jest ważny i może przynieść piękne sny i nową energię do zabawy.
Rozdział 6: Czas do domu
Po drzemce dzieci miały jeszcze trochę czasu na zabawę. Zosia, Kuba i Maja bawili się klockami, budując wielki zamek dla swoich dinozaurów.
„Uwaga, nadchodzi wielki T-Rex!” krzyknęła Zosia, udając, że jej plastikowy dinozaur atakuje zamek.
„Nie bójcie się, Triceratops was obroni!” dodał Kuba, używając swojego dinozaura do obrony zamku.
Maja śmiała się, machając rękami jak skrzydłami. „A Pterodaktyl lata nad zamkiem i wszystko widzi!”
Nagle usłyszeli głos pani Oli: „Dzieci, przyszli wasi rodzice!”
Zosia poczuła mieszane uczucia – była szczęśliwa, że zobaczy mamę i tatę, ale jednocześnie smutna, że musi się pożegnać z nowymi przyjaciółmi.
„Nie martw się, Zosiu,” powiedziała pani Ola, widząc jej minę. „Jutro znowu się zobaczycie i będziecie mogli się dalej bawić.”
Zosia uśmiechnęła się i przytuliła Kubę i Maję na pożegnanie. „Do jutra, przyjaciele dinozaury!” powiedziała.
Gdy Zosia wyszła z sali, zobaczyła mamę i tatę czekających na nią z uśmiechem.
„Cześć, kochanie!” zawołała mama. „Jak było w przedszkolu?”
Zosia podbiegła do rodziców i mocno ich przytuliła. „Było super!” wykrzyknęła. „Bawiłam się dinozaurami, zjeżdżałam na wielkiej zjeżdżalni, malowałam i poznałam nowych przyjaciół!”
„To wspaniale, Zosiu!” powiedział tata, biorąc ją na ręce. „Opowiesz nam wszystko w drodze do domu?”
„Tak!” odpowiedziała podekscytowana Zosia. „A jutro znowu przyjdę do przedszkola, prawda?”
Rodzice zaśmiali się, widząc entuzjazm córki. „Oczywiście, kochanie,” odpowiedziała mama. „Jutro znowu będziesz mogła bawić się ze swoimi nowymi przyjaciółmi.”
Zosia machała na pożegnanie pani Oli, gdy wychodziła z przedszkola. Była zmęczona po pełnym wrażeń dniu, ale już nie mogła się doczekać jutra i nowych przygód, które ją czekały.
Morał: Nowe doświadczenia mogą być początkiem wspaniałych przygód i przyjaźni.
I tak zakończył się pierwszy dzień Zosi w przedszkolu – dzień pełen śmiechu, nowych przyjaźni i odkryć. Mała Zosia nauczyła się, że choć zmiany mogą być straszne, często przynoszą wiele radości i niespodzianek. Z uśmiechem na twarzy i głową pełną wspomnień, Zosia zasnęła tego wieczoru, marząc o kolejnych dniach w przedszkolu i nowych przygodach, które ją czekały.