1Spotkanie w lesie
Dawno, dawno temu, w gęstym lesie pełnym wysokich drzew i kolorowych kwiatów mieszkał mały, rudy lisek o imieniu Chytrusek. Był bardzo ciekawski i zawsze szukał nowych przygód. Pewnego wiosennego dnia, gdy spacerował leśną ścieżką, usłyszał donośny głos:
– Kukuryku! Kukuryku!
Zaciekawiony lisek poszedł za głosem i nagle zobaczył kogoś, kogo nigdy wcześniej nie spotkał w lesie – pięknego, kolorowego kogutka, który siedział na gałęzi starego dębu.
– Hej, ty tam na górze! – zawołał Chytrusek. – Kim jesteś i co robisz w naszym lesie?
– Jestem Piórek – odpowiedział kogutek, ale nie ruszył się z gałęzi. – Przywędrowałem tu z wioski za lasem, bo szukam nowego domu. W wiosce było mi smutno i samotnie. Tylko że mama zawsze mi powtarzała, żebym uważał na lisy…
Chytrusek usiadł grzecznie na trawie, z dala od pnia.
– Twoja mama mądrze radziła – powiedział. – Nie musisz schodzić. Porozmawiajmy tak, jak jesteśmy: ty na gałęzi, a ja tutaj, na dole.
I rozmawiali aż do wieczora. Następnego dnia lisek znów przyszedł pod dąb, a potem jeszcze następnego. Przynosił Piórkowi ziarenka, opowiadał o lesie i ani razu nie próbował wspiąć się na drzewo. Wreszcie trzeciego dnia kogutek zatrzepotał skrzydłami i zeskoczył na trawę.
– Teraz już wiem, że mogę ci zaufać – powiedział. – Chętnie zostanę twoim przyjacielem.
– Hurra! – ucieszył się Chytrusek. – Pokażę ci cały las! A ten stary dąb może być twoim nowym domem. Moja norka jest tuż obok, pod jego korzeniami.
Tak zaczęła się niezwykła przyjaźń liska i kogutka.
2Przygoda nad strumieniem
Następnego dnia Chytrusek postanowił pokazać Piórkowi swoje ulubione miejsce w lesie – mały strumyk z krystalicznie czystą wodą.
– Spójrz, Piórku! – powiedział lisek, gdy dotarli na miejsce. – Tutaj zawsze przychodzę, kiedy jest mi smutno. Szum wody mnie uspokaja.
Piórek rozejrzał się dookoła i zauważył, że coś błyszczy w wodzie.
– Chytrusku, co to takiego? – zapytał, wskazując dziobem miejsce przy brzegu.
Lisek przyjrzał się i zobaczył złotą monetę. Leżała na dnie, w wąskiej szczelinie między dwoma kamieniami.
– To moneta! – zawołał. – Spróbuję ją wyjąć!
Położył się na płaskim kamieniu przy brzegu i wsunął łapę do wody, ale łapa była za szeroka i nie mieściła się w szczelinie. Piórek próbował dosięgnąć monety dziobem, ale z brzegu miał za daleko. Wtedy kogutek wpadł na pomysł.
– Mam plan! Ty leż na kamieniu i trzymaj się mocno, a ja stanę ci na grzbiecie. Stamtąd sięgnę dziobem prosto do szczeliny!
Chytrusek zaparł się łapami, a Piórek ostrożnie wskoczył mu na grzbiet, wyciągnął szyję i zanurzył dziób w zimnej wodzie. Raz, drugi, trzeci… i za czwartym razem wyciągnął błyszczącą monetę!
Przyjaciele byli tak szczęśliwi, że zaczęli tańczyć i śpiewać:
Hop, hop, tra la la! Znaleźliśmy skarb, hurra, hurra!
Złotą monetę schowali w dziupli starego dębu. Postanowili, że będzie ich wspólnym skarbem, na pamiątkę pierwszej przygody, którą przeżyli razem.
3Zagubieni w ciemności
Pewnego wieczoru Chytrusek i Piórek tak dobrze bawili się w berka na dalekiej polanie, że nie zauważyli, jak szybko zapadł zmrok. Nagle zorientowali się, że są daleko od domu i nie wiedzą, jak wrócić.
– Ojej, Chytrusku! Jest tak ciemno, że nic nie widzę! – zapiał przestraszony Piórek.
– Nie martw się, przyjacielu! – odpowiedział dzielnie lisek. – Mam dobry węch, na pewno znajdę drogę do domu.
Ruszyli więc przez ciemny las, ale po chwili Chytrusek musiał przyznać, że i on się zgubił. Usiedli smutni pod drzewem, przytuleni do siebie, gdy nagle usłyszeli ciche pohukiwanie:
– Uhu, uhu! Co wy tu robicie o tej porze, maluchy?
To była mądra sowa Puchaczka, która mieszkała w dziupli nieopodal. Przyjaciele opowiedzieli jej, co się stało.
– Nie martwcie się – powiedziała Puchaczka. – Pokażę wam drogę do domu. Ale najpierw rozwiążcie moją zagadkę. Zobaczymy, czy umiecie dobrze pomyśleć.
I zahukała tajemniczo:
– Kto rano chodzi na czterech nogach, w południe na dwóch, a wieczorem na trzech?
Chytrusek i Piórek długo się zastanawiali. Piórek zauważył, że on chodzi na dwóch nogach zawsze, i rano, i wieczorem. Wtedy lisek wykrzyknął:
– Już wiem! To człowiek! Rano, czyli kiedy jest małym dzieckiem, raczkuje na czworakach. W południe, kiedy dorośnie, chodzi na dwóch nogach. A wieczorem, kiedy jest już staruszkiem, podpiera się laską. To jego trzecia noga!
– Brawo! – zahukała Puchaczka. – A teraz chodźcie za mną.
Sowa poleciała przodem, nisko nad ścieżką, i co chwilę pohukiwała, żeby przyjaciele nie zgubili drogi. Wkrótce stanęli pod starym dębem.
– Dziękujemy, Puchaczko! – zawołali razem.
– Na przyszłość wracajcie do domu, zanim zajdzie słońce – odpowiedziała sowa i zniknęła wśród drzew.
Od tej pory Chytrusek i Piórek zawsze pilnowali, żeby wracać do domu przed zmrokiem.
4Wielka burza
Nadeszło lato, a wraz z nim upały i burze. Pewnego dnia Chytrusek i Piórek bawili się na polanie, gdy niebo zasnuło się ciemnymi chmurami, a w oddali zagrzmiało. Po chwili lunął deszcz.
– Szybko, Piórku! Musimy znaleźć schronienie! – zawołał Chytrusek.
Rozejrzeli się dookoła i zobaczyli starą norkę pod korzeniami buku. Kiedy zajrzeli do środka, okazało się, że mieszka w niej rodzina królików. Małe króliczki na widok liska przytuliły się do mamy.
– Przepraszamy – powiedział grzecznie Chytrusek. – Nie chcemy nikogo przestraszyć. Czy możemy tu zostać, dopóki nie skończy się burza?
Mama króliczków spojrzała na przemoczonych przyjaciół i uśmiechnęła się ciepło.
– Oczywiście, że możecie. Jest tu miejsce dla wszystkich!
Na zewnątrz grzmiało coraz głośniej i króliczki drżały ze strachu. Wtedy Piórek otrzepał mokre pióra i powiedział:
– Wiecie co? Nauczę was piosenki na burzę!
I zaśpiewał:
Kap, kap, deszczyk pada,
grzmot nad lasem głośno gada,
a my w norce się śmiejemy,
bo burzy się nie boimy!
Króliczki śpiewały razem z nim coraz głośniej, a Chytrusek opowiadał śmieszne historie, aż wszyscy zapomnieli o burzy. Kiedy deszcz ustał, lisek i kogutek podziękowali mamie króliczków za gościnę, pożegnali się z nowymi znajomymi i wrócili do domu.
5Zagubione pisklę
Nadeszła jesień, a wraz z nią kolorowe liście i chłodniejsze dni. Chytrusek i Piórek spacerowali po lesie, zbierając żołędzie i kasztany, gdy nagle usłyszeli ciche popiskiwanie.
– Co to może być? – zastanawiał się Piórek.
Poszli za dźwiękiem i w trawie pod krzakiem znaleźli małe pisklę sikorki. Było przestraszone i głodne, a jego cichutki głosik ledwo było słychać.
– Nie bój się, maluchu! – powiedział łagodnie Chytrusek. – Pomożemy ci znaleźć mamę.
– Twoja mama na pewno cię szuka – dodał Piórek. – Ale musi cię usłyszeć. Nauczę cię wołać tak głośno, jak ja pieję każdego ranka!
Lisek przyniósł pisklęciu kilka nasionek, a Piórek ćwiczył z nim głośne wołanie. Najpierw wychodziło tylko cichutkie „pi”, potem trochę głośniejsze „pi, pi”, aż wreszcie maluch zawołał na cały las:
– Pi, pi, pi! Pi, pi, pi!
– Kukuryku! – zapiał razem z nim Piórek, żeby wołanie poniosło się jeszcze dalej.
Po chwili z góry odpowiedział im znajomy głos:
– Pik, pik! Gdzie jesteś, moje maleństwo?
Pisklę rozpoznało głos mamy i zaczęło radośnie ćwierkać. Mama sikorka sfrunęła na trawę i otuliła je skrzydłami.
– Dziękuję wam, kochani – powiedziała. – Jesteście prawdziwymi bohaterami!
Potem pokazała maluchowi, jak podfrunąć na niską gałąź, a stamtąd coraz wyżej, aż do samego gniazda. Chytrusek i Piórek patrzyli za nimi i czuli w sercu ogromną radość, że mogli pomóc.
6Zimowa przygoda
Nadeszła zima i las przykrył się białym puchem. Chytrusek i Piórek uwielbiali bawić się w śniegu, lepić bałwany i zjeżdżać na brzuszkach z małych pagórków.
Pewnego dnia postanowili zorganizować wielki konkurs na najpiękniejszego bałwana i zaprosić do zabawy wszystkie zwierzęta z lasu.
– Uwaga, uwaga! – zapiał Piórek. – Ogłaszamy wielki konkurs na najpiękniejszego bałwana w lesie!
– Każdy może wziąć udział – dodał Chytrusek – a nagrodą będzie kosz pysznych orzechów!
Zwierzęta ochoczo zabrały się do pracy. Wiewiórki toczyły śniegowe kule, zające przynosiły marchewki na nosy, a sowa Puchaczka szukała gałązek na ręce. Przyszła nawet mama króliczków z całą gromadką, a mała sikorka przyfrunęła z mamą, żeby popatrzeć.
Kiedy wszystkie bałwany były gotowe, Chytrusek i Piórek stanęli przed trudnym zadaniem. Jeden bałwan miał czapkę z liści, drugi szalik z mchu, a trzeci uśmiech z kasztanów. Każdy był wyjątkowy i piękny na swój sposób.
– Mam pomysł! – zawołał Piórek. – Zamiast wybierać jednego zwycięzcę, podzielmy się orzechami ze wszystkimi. Przecież najważniejsza jest wspólna zabawa!
Wszystkie zwierzęta zgodziły się z radością i urządziły wielkie zimowe przyjęcie pod gołym niebem. Jadły orzechy, śpiewały piosenki i tańczyły wokół bałwanów.
I tak mijały dni, tygodnie i miesiące. Chytrusek i Piórek przeżyli razem jeszcze wiele przygód, uczyli się nowych rzeczy i poznawali nowych przyjaciół. Piórek nigdy już nie czuł się samotny, a każdego ranka budził cały las wesołym „kukuryku” z gałęzi swojego starego dębu.
A gdy ktoś pytał ich o sekret tak niezwykłej przyjaźni, odpowiadali zawsze tak samo:
– Jesteśmy bardzo różni – mówił Chytrusek – i właśnie dlatego tyle możemy się od siebie nauczyć.
– A razem możemy więcej niż każdy z osobna! – dodawał Piórek.
I żyli długo i szczęśliwie, ciesząc się każdym wspólnym dniem i dzieląc się radością z mieszkańcami lasu.



