1Pomysł na leśny sklep
W samym sercu wielkiego, zielonego lasu mieszkały dwie wesołe wiewiórki: Ruda i jej najlepszy przyjaciel Puszek. Uwielbiali razem skakać po drzewach i zbierać smaczne orzeszki.
Pewnego słonecznego, wiosennego poranka Ruda obudziła się z błyskiem w oku.
– Puszku! Mam wspaniały pomysł! – zawołała.
Puszek, który właśnie chrupał śniadanie, spojrzał na przyjaciółkę z zaciekawieniem.
– Co to za pomysł, Ruda? Opowiadaj! – poprosił, oblizując łapki.
Ruda aż podskakiwała z radości.
– Otwórzmy sklep z orzechami! – powiedziała. – W naszej spiżarni zostało jeszcze mnóstwo orzeszków z jesieni: laskowych, włoskich i bukowych. Moglibyśmy dzielić się nimi z całym lasem!
Puszek zamyślił się na chwilę, a potem jego pyszczek rozjaśnił się w uśmiechu.
– To świetny pomysł, Ruda! – zawołał. – Pomożemy zwierzętom, które nie potrafią wspinać się tak wysoko jak my. One też lubią orzeszki!
I tak narodził się „Orzechowy Raj”, pierwszy leśny sklep z orzechami. Ruda i Puszek od razu zabrali się do pracy. Wynieśli ze spiżarni zapasy, posortowali orzeszki i ułożyli je w małe, równe stosiki na szerokiej gałęzi starego buka.
Gdy wszystko było gotowe, rozwiesili na drzewach ogłoszenia napisane na dużych liściach: „Uwaga, leśni przyjaciele! Otwieramy Orzechowy Raj. Najlepsze orzechy w całym lesie. Zapraszamy!”
Zwierzęta z całego lasu nie mogły się doczekać otwarcia. Nigdy wcześniej nie słyszały o sklepie w lesie!
2Wielkie otwarcie
Nadszedł dzień wielkiego otwarcia „Orzechowego Raju”. Ruda i Puszek wstali jeszcze przed wschodem słońca, żeby wszystko starannie przygotować. Udekorowali sklep kolorowymi liśćmi i kwiatami, a na gałęziach rozwiesili girlandy z szyszek.
– Jak myślisz, Puszku, czy ktoś przyjdzie? – zapytała Ruda, trochę zdenerwowana.
– Oczywiście, że przyjdą! Kto by nie chciał spróbować naszych pysznych orzeszków? – odpowiedział Puszek, żeby dodać przyjaciółce otuchy.
I rzeczywiście, gdy tylko słońce wzeszło, do sklepu zaczęli przychodzić pierwsi goście. Najpierw przykicał Pan Zając.
– Dzień dobry, wiewióreczki! Czy to prawda, że macie tu orzechy? – zapytał, rozglądając się ciekawie.
– Tak, proszę pana! – odpowiedziała Ruda. – Jakich orzeszków pan sobie życzy?
– Poproszę garść laskowych. Zawsze chciałem ich spróbować, ale nigdy nie mogłem dosięgnąć! – powiedział Pan Zając i podskoczył z radości.
Wkrótce pojawili się kolejni goście: Pani Sowa, która wybrała orzechy włoskie, bo, jak mówiła, pomagają jej mądrze myśleć, Pan Dzięcioł, który wziął kilka szyszek pełnych nasion, i mała Myszka, zachwycona malutkimi orzeszkami bukowymi.
Nagle przed sklepem pojawił się ogromny cień. To był Pan Niedźwiedź!
– Ho, ho, ho! – zaśmiał się głośno. – A cóż to za malutki sklepik?
Ruda i Puszek spojrzeli na siebie z niepokojem. Pan Niedźwiedź był znany z tego, że bardzo lubił jeść.
– To... to nasz sklep z orzechami, Panie Niedźwiedziu – wyjąkał Puszek.
– Świetnie! – zawołał niedźwiedź tubalnym głosem. – Poproszę wszystkie orzechy, jakie macie!
Ruda i Puszek znowu na siebie spojrzeli. Co teraz? Jeśli oddadzą wszystkie orzechy Panu Niedźwiedziowi, nic nie zostanie dla innych zwierząt!
Wtedy Ruda wpadła na pomysł.
– Panie Niedźwiedziu – powiedziała grzecznie – mam dla pana coś specjalnego. Co pan powie na to, żebyśmy codziennie rano przynosili panu koszyk świeżych orzechów prosto do jaskini? Będzie pan miał orzeszki każdego dnia, a dla innych zwierząt też wystarczy.
Pan Niedźwiedź zamyślił się, a potem uśmiechnął szeroko.
– To świetny pomysł! Zgadzam się! – zamruczał zadowolony.
I tak Ruda i Puszek nie tylko uratowali swoje zapasy, ale też zyskali stałego, bardzo dużego klienta!
3Problemy z dostawą
Mijały dni, a w „Orzechowym Raju” robiło się coraz gwarniej. Ruda i Puszek mieli pełne łapki roboty: obsługiwali gości, sortowali orzeszki i każdego ranka zanosili koszyk Panu Niedźwiedziowi. Byli zmęczeni, ale szczęśliwi.
Pewnego ranka spotkała ich jednak niemiła niespodzianka. Gdy zajrzeli do spiżarni, okazało się, że... nie ma w niej ani jednego orzeszka!
– O nie! – krzyknęła Ruda. – Co teraz zrobimy? Przecież obiecaliśmy orzechy Panu Niedźwiedziowi!
– Spokojnie, Ruda – powiedział Puszek, choć sam był bardzo zaniepokojony. – Poszukajmy na drzewach.
Pobiegli do leszczyny, a potem do starego orzecha i do buka. Ale na gałązkach wisiały tylko maleńkie, zielone orzeszki, twarde i jeszcze zupełnie niedojrzałe.
– To katastrofa! – jęknęła Ruda. – Co powiemy naszym gościom? A co z Panem Niedźwiedziem?
Nagle usłyszeli cichy chichot. To była Pani Wiewiórka, ich sąsiadka.
– Kochani, czy wy naprawdę nie wiecie, co się dzieje? – zapytała z uśmiechem.
Ruda i Puszek pokręcili głowami.
– Przecież jest lato! – wyjaśniła Pani Wiewiórka. – Zeszłoroczne orzechy już się skończyły, a tegoroczne dopiero rosną. Dojrzeją jesienią, tak jak co roku.
Ruda i Puszek poczuli się trochę głupio. Jak mogli o tym zapomnieć?
– Ale co teraz zrobimy? – zapytał Puszek.
– Cóż – odpowiedziała Pani Wiewiórka – może to dobry moment, żeby pomyśleć o innych przysmakach? W lesie jest wiele smacznych rzeczy oprócz orzechów.
Ta rada bardzo pomogła Rudej i Puszkowi. Zaczęli zbierać jagody i poziomki, suszyć grzyby na gałązkach i prosić zaprzyjaźnione pszczoły o odrobinę miodu. Przygotowali też pachnące mieszanki ziół i kwiatów.
Gdy przyszła pora porannej dostawy, Ruda i Puszek bardzo się denerwowali.
– Panie Niedźwiedziu – zaczęła Ruda drżącym głosem – niestety, nie mamy dziś orzechów, ale przygotowaliśmy dla pana koszyk innych leśnych przysmaków.
Pan Niedźwiedź spojrzał na koszyk pełen jagód, grzybów i słoiczek miodu. Jego oczy zaświeciły się z zachwytu.
– Ależ to wspaniałe! – zawołał radośnie. – Zawsze chciałem spróbować czegoś nowego! Dziękuję wam, małe wiewiórki!
Ruda i Puszek odetchnęli z ulgą. Nie tylko uratowali sytuację, ale też odkryli, że w ich sklepie może być nie tylko orzechowo!
4Sklep na sąsiednim drzewie
Wkrótce cały las pokochał „Orzechowy Raj”. Zwierzęta przychodziły nie tylko po orzechy, ale też po jagody, grzyby i miód. Ruda i Puszek byli bardzo dumni ze swojego sklepu.
Pewnego dnia, gdy obsługiwali gości, usłyszeli szepty i chichoty. To była para wiewiórek z sąsiedniego lasu.
– Patrzcie, jakie to proste! – mówiła jedna z nich. – Wystarczy nazbierać trochę orzechów i już cały las do ciebie przychodzi!
– To może my też otworzymy sklep? – zaproponowała druga.
Ruda i Puszek spojrzeli na siebie zaniepokojeni.
I rzeczywiście, kilka dni później na sąsiednim drzewie pojawił się nowy sklep: „Super Orzechy”. Prowadzili go Szybki i Sprytna, dwie wiewiórki, które zawsze chciały być we wszystkim najlepsze.
– Hej, maluchy! – zawołał Szybki do Rudej i Puszka. – Możecie już zamykać swój sklepik! Teraz cały las będzie przychodził do nas!
Szybki i Sprytna biegali po lesie jak wiatr i zbierali wszystko, co wpadło im w łapki: zielone, niedojrzałe orzeszki prosto z gałązek i stare łupinki spod liści. Nie sprawdzali ich i nie sortowali. Ich stosy były za to ogromne, więc wiele zwierząt poszło na zakupy do „Super Orzechów”.
Ruda i Puszek posmutnieli. Pod ich bukiem robiło się coraz ciszej.
– Nie martw się, Ruda – powiedział Puszek. – Nasi goście nas lubią. Na pewno do nas wrócą.
Ale dni mijały, a gości wciąż było mało. Ruda i Puszek zaczęli się zastanawiać, czy nie zamknąć sklepu.
Wtedy przyszedł do nich Pan Zając.
– Dlaczego jesteście tacy smutni? – zapytał.
– Bo wszyscy chodzą teraz do „Super Orzechów” – westchnęła Ruda.
– Ja też tam byłem – przyznał Pan Zając i skrzywił się. – Wziąłem cały worek orzechów, ale połowa była zielona i gorzka, a reszta pusta w środku. Wasze orzeszki były najlepsze, a wasze jagody też są pyszne! Wiecie co? Urządźmy wielki leśny poczęstunek! Niech wszyscy przypomną sobie, jak smakują przysmaki z „Orzechowego Raju”!
Ruda i Puszek bardzo się ucieszyli. Przygotowali mnóstwo małych porcji: po garstce jagód i poziomek, po kawałku suszonego grzyba i po kropelce miodu na listku. Zaprosili na poczęstunek wszystkie zwierzęta z lasu.
Okazało się, że Pan Zając miał rację. Zwierzęta były zachwycone, a wiele z nich przyznało, że tęskniło za „Orzechowym Rajem”.
– Widzicie? – powiedział Pan Zając. – Nie musicie mieć największych stosów ani biegać najszybciej. Wystarczy, że robicie wszystko starannie i z sercem!
Wieczorem do Rudej i Puszka przyszli Szybki i Sprytna. Byli bardzo smutni, bo w ich sklepie nie było już nikogo.
– Przepraszamy, że się z was śmialiśmy – powiedziała cicho Sprytna. – Chcieliśmy być najszybsi, ale chyba nie umiemy wybierać dobrych orzechów.
Ruda i Puszek mogli się teraz cieszyć, że wygrali. Zamiast tego Ruda uśmiechnęła się życzliwie.
– Nauczymy was – powiedziała. – Dobry orzech jest ciężki w łapce, a pusty jest lekki jak piórko. I trzeba poczekać, aż sam dojrzeje.
Od tego dnia Szybki i Sprytna zbierali orzechy powoli i starannie, a dwa sklepy na sąsiednich drzewach stały się dobrymi sąsiadami. Gdy w jednym czegoś brakowało, drugi chętnie pomagał.
5Leśna współpraca
Minęło lato i nadeszła złota jesień. Na leszczynach dojrzały wreszcie brązowe orzeszki, a w „Orzechowym Raju” znów było gwarno.
Pewnego dnia do sklepu przyszedł Pan Bóbr, znany w lesie budowniczy.
– Dzień dobry, wiewióreczki! – przywitał się wesoło. – Mam do was sprawę.
– Dzień dobry, Panie Bobrze! – odpowiedzieli chórem Ruda i Puszek. – W czym możemy pomóc?
– Widzicie – zaczął Pan Bóbr – zbliża się zima, a wiele zwierząt nie ma jeszcze zapasów. Pomyślałem, że moglibyśmy razem przygotować zapasy dla całego lasu!
Ruda i Puszek spojrzeli na siebie z zachwytem.
– To wspaniały pomysł, Panie Bobrze! – powiedziała Ruda. – Ale jak możemy pomóc?
– Wy najlepiej wiecie, jak zbierać i przechowywać orzechy i inne przysmaki – wyjaśnił Pan Bóbr. – Moglibyście nauczyć tego inne zwierzęta. A ja zbuduję wielką spiżarnię, w której schowamy zapasy dla wszystkich.
Ruda i Puszek od razu zabrali się do pracy. Pod starym dębem urządzili leśną szkółkę, w której uczyli inne zwierzęta, jak rozpoznawać dobre orzechy, jak je zbierać i jak przechowywać. Pan Zając pokazywał, jak suszyć koniczynę na pachnące siano, Pani Sowa uczyła, jak wiązać zioła w pęczki, a Pan Dzięcioł podpowiadał, jak wypatrzyć na drzewach najlepsze szyszki. Szybki i Sprytna biegali między drzewami i wszystkim pomagali.
Tymczasem Pan Bóbr razem z innymi bobrami budował wielką spiżarnię. Pracowali od rana do wieczora, układając pnie i gałęzie w solidne ściany.
Pewnego dnia, gdy Ruda i Puszek prowadzili lekcję o zbieraniu żołędzi, wysoko w koronie dębu coś głośno trzasnęło. Ruda podniosła głowę i zobaczyła, że stara, sucha gałąź zaczyna pękać. A pod nią bawiła się gromadka małych zajączków!
– Uciekajcie spod dębu! Szybko, do nas! – zawołali Ruda i Puszek najgłośniej, jak potrafili.
Zajączki natychmiast odskoczyły w stronę wiewiórek. Chwilę później gałąź spadła z hukiem na pustą trawę. Nikomu nic się nie stało.
– Hurra dla Rudej i Puszka! – krzyczały zwierzęta. – Uratowali małe zajączki!
Pan Bóbr i Pan Dzięcioł od razu obejrzeli wszystkie drzewa wokół szkółki i ostrożnie usunęli suche gałęzie, które mogłyby spaść. Od tego dnia zwierzęta z jeszcze większym zapałem przygotowywały się do zimy. Każdy chciał pomóc.
Gdy nadeszła zima, cały las był gotowy. Wielka spiżarnia była pełna orzechów, suszonych grzybów i jagód, ziół i pachnącego siana. Każde zwierzę dostawało swoją porcję i nikt nie musiał się martwić, że zabraknie mu jedzenia.
Ruda i Puszek byli bardzo dumni. Nie tylko prowadzili swój sklep, ale też pomogli całemu lasowi przygotować się do zimy.
– Widzisz, Puszku? – powiedziała Ruda, patrząc na szczęśliwe zwierzęta. – Nasz mały sklep z orzechami zmienił się w coś znacznie większego.
– Tak – odpowiedział Puszek z uśmiechem. – Staliśmy się prawdziwą leśną rodziną.
6Gość z dalekiej dżungli
Wiosna znów zawitała do lasu, a „Orzechowy Raj” świętował swoje pierwsze urodziny. Sklep był teraz znany w całym lesie, a nawet w sąsiednich lasach.
Pewnego dnia do sklepu przyleciała kolorowa papuga. Zwierzęta patrzyły na nią z zaciekawieniem, bo nigdy wcześniej nie widziały w swoim lesie takiego ptaka.
– Dzień dobry! – zaskrzeczała wesoło papuga. – Jestem Kolorka i przyleciałam z dalekiej dżungli. Słyszałam o waszym wspaniałym sklepie i chciałam go zobaczyć!
Ruda i Puszek byli zachwyceni. Nigdy by nie pomyśleli, że wieść o ich sklepie dotrze aż do dżungli!
– Witaj, Kolorko! – powiedział Puszek. – Bardzo nam miło. Czy chciałabyś spróbować naszych orzechów?
– Z przyjemnością! – odpowiedziała Kolorka. – A mam też dla was propozycję. W mojej dżungli rosną owoce, jakich nigdy nie widzieliście. Może się wymienimy? Wy dacie mi trochę waszych orzechów, a ja przyniosę wam owoce z dżungli.
Ruda i Puszek aż podskoczyli z radości. W „Orzechowym Raju” mogły się pojawić zupełnie nowe smaki!
– To świetny pomysł! – powiedziała Ruda. – Ale jak przeniesiemy te owoce? Dżungla jest przecież bardzo daleko.
– Nie martwcie się! – zaskrzeczała Kolorka. – Mam wielu skrzydlatych przyjaciół. Razem przyniesiemy owoce w koszyczkach!
I tak zaczęła się nowa przygoda „Orzechowego Raju”. Kolorka i jej ptasi przyjaciele przylatywali z koszyczkami pełnymi owoców, a w zamian zabierali do dżungli leśne orzechy, miód i suszone grzyby.
Zwierzęta z lasu były zachwycone nowymi smakami. Pan Niedźwiedź pokochał soczyste mango, Pani Sowa zasmakowała w słodkiej papai, a małe myszki uwielbiały banany.
Pewnego dnia do sklepu przyszedł mały jeżyk. Był bardzo nieśmiały i bał się spróbować nowych owoców.
– Nie bój się, maluchu – powiedziała łagodnie Ruda. – Każdy nowy smak to mała przygoda. Może zaczniesz od tego kawałeczka ananasa?
Jeżyk niepewnie spróbował ananasa. Jego oczy rozszerzyły się ze zdziwienia, a potem rozbłysły radością.
– To jest pyszne! – wykrzyknął. – Czy mogę spróbować jeszcze czegoś?
Od tego dnia jeżyk stał się stałym gościem „Orzechowego Raju” i zawsze chętnie próbował czegoś nowego.
Ruda i Puszek byli bardzo szczęśliwi. Ich mały sklep nie tylko pomagał zwierzętom w lesie, ale łączył też przyjaciół z różnych stron świata.
– Wiesz co, Puszku? – powiedziała Ruda, patrząc na kolorowe półki. – Nigdy bym nie pomyślała, że nasz mały pomysł zaprowadzi nas tak daleko.
– To prawda, Ruda – odpowiedział Puszek. – Ale najważniejsze jest to, że wciąż robimy to, co kochamy: pomagamy innym i sprawiamy im radość.
I tak „Orzechowy Raj” stał się nie tylko sklepem, ale miejscem, gdzie zwierzęta z różnych stron świata mogły się spotykać, poznawać nowe smaki i zawierać przyjaźnie. A wszystko zaczęło się od prostego pomysłu dwóch małych wiewiórek.



