1Marzenie Róży
W małej wiosce, gdzie domki wyglądały jak kolorowe grzyby, mieszkała rodzina świnek. Była tam mama Świnka, tata Świnek i trójka prosiąt: Róża, Pączek i Chrumek. Róża była najstarsza i zawsze marzyła o czymś wyjątkowym.
Pewnego dnia, gdy tarzała się w ciepłym błocie za chlewikiem, wpadła na wspaniały pomysł.
– Hej, rodzinko! – zawołała. – Mam pomysł!
– Co znowu wymyśliłaś, siostrzyczko? – zapytał Pączek.
– Załóżmy błotne uzdrowisko!
– Błotne co? – zdziwił się Chrumek.
– Uz-dro-wis-ko! – powtórzyła powoli Róża. – Takie miejsce, gdzie można się wymoczyć w miękkim błocie, odpocząć i wypięknieć!
Mama Świnka i tata Świnek spojrzeli na siebie z uśmiechem.
– To bardzo śmiały plan, kochanie – powiedziała mama.
– Ale pamiętaj, że to także dużo pracy i obowiązków – dodał tata.
Róża podskakiwała z radości, a bracia patrzyli na nią z podziwem.
– Będziemy mieć najpiękniejsze błotne kąpiele w całej wiosce! – wołała. – Kto jest ze mną?
– My! My! My! – zakwiczeli razem Pączek i Chrumek.
I tak zaczęła się przygoda trojga małych prosiąt, które postanowiły spełnić marzenie o własnym błotnym uzdrowisku.
2Przygotowania do otwarcia
Następnego dnia prosięta zabrały się do pracy. Róża, która wymyśliła cały plan, rozdzielała zadania.
– Pączku, ty zajmiesz się ozdobami. Chrumku, ty przygotujesz błotne kąpiele. A ja namaluję plakaty, żeby wszyscy się o nas dowiedzieli!
Pączek zaczął zbierać kolorowe kwiaty i liście, żeby przystroić ich przyszłe uzdrowisko. Chrumek kopał tymczasem małe dołki, które miały służyć za błotne wanny.
– Hej, Różo! – zawołał. – Czy te dołki są wystarczająco duże?
– Zrób je trochę większe – odpowiedziała Róża. – Muszą się w nich zmieścić nawet najgrubsze świnki!
Pączek, zawieszając girlandę z kwiatów, potknął się i wpadł prosto do jednego z dołków.
– Ojej! – zachichotał, cały w błocie. – Chyba właśnie wypróbowałem naszą pierwszą wannę!
Wszyscy wybuchnęli śmiechem. Nawet mama Świnka i tata Świnek, którzy przyszli zobaczyć, jak idzie praca, nie mogli powstrzymać chichotu.
– Widzę, że świetnie się bawicie przy pracy! – powiedziała mama.
– Pamiętajcie tylko, żeby nie zabłocić całej wioski – mrugnął tata.
Róża w tym czasie malowała plakaty. Narysowała na nich uśmiechnięte świnki w błotnych kąpielach i napisała dużymi, trochę krzywymi literami: „Błotne Uzdrowisko Trzech Świnek – odpoczynek i uroda w jednym!”.
– Co myślicie o moich plakatach? – zapytała.
– Są piękne! – pochwalił Pączek. – Ale czy na pewno umiesz pisać?
– Oczywiście! Nauczyła mnie mama!
– A co to znaczy „odpoczynek i uroda”? – dopytywał Chrumek.
– To znaczy, że wyjdziesz z kąpieli taki zadowolony, że zapomnisz o wszystkich kłopotach!
– Nawet o tym, że zjadłem za dużo jabłek i boli mnie brzuszek?
– Tak, nawet o tym! – zaśmiała się Róża.
Prosięta pracowały cały dzień. Wieczorem, zmęczone, ale szczęśliwe, podziwiały swoje błotne kąpiele, kolorowe girlandy i plakaty rozwieszone na płotach w całej wiosce.
3Nieoczekiwani goście
Nadszedł dzień otwarcia. Róża, Pączek i Chrumek byli bardzo przejęci, ale też trochę zdenerwowani. Czy ktoś w ogóle przyjdzie do ich uzdrowiska?
– No to co, drużyno? – zapytała Róża. – Jesteśmy gotowi?
– Tak jest, szefowo! – odpowiedzieli chórem bracia.
Nagle usłyszeli ciężki tupot kopyt. Pierwszy gość!
– Witamy w Błotnym Uzdrowisku! – zawołała Róża. – Czym możemy służyć?
Ku zdziwieniu prosiąt przed bramką nie stała świnka, tylko… krowa!
– Muuu… – zamuczała krowa. – Słyszałam, że można tu cudownie odpocząć. Czy mogę spróbować?
Prosięta spojrzały na siebie zaskoczone. Nie spodziewały się, że inne zwierzęta też zechcą się wykąpać w błocie.
– Różo? – szepnął Pączek. – Co teraz zrobimy?
– No cóż… – Róża uśmiechnęła się szeroko. – Gość w dom, radość w dom! Nawet jeśli tym gościem jest pani krowa!
– Ale czy ona zmieści się w naszych dołkach? – zapytał Chrumek.
Krowa spojrzała na małe błotne wanny i zachichotała.
– Ojej, chyba będę potrzebowała większego dołka!
Prosięta szybko zabrały się do kopania wielkiej, krowiej wanny. Tymczasem przychodzili kolejni goście: owca, koza, a nawet kura!
– Beee… – zabeczała owca. – Czy macie coś specjalnego na wełnę?
– A ja chciałabym coś na moje rogi – powiedziała koza. – Może błotną maseczkę?
– Ko-ko! – zagdakała kura. – A ja chcę mieć lśniące piórka!
Róża, Pączek i Chrumek nie wiedzieli, w co włożyć ręce… to znaczy racice. Jak zadowolić tylu różnych gości naraz?
– Spokojnie, damy radę! – zawołała Róża. – Pączku, przygotuj najdelikatniejsze błoto dla owcy. Chrumku, zrób maseczkę dla kozy. Ja zajmę się kurą!
Róża wiedziała, że kury nie lubią mokrego błota, więc przygotowała dla niej kąpiel w ciepłym, suchym piasku. Prosięta kręciły się jak w ukropie, ale wszyscy goście wyszli zachwyceni. Krowa odpoczywała w wielkiej błotnej wannie, owca miała miękką, puszystą wełnę, koza chwaliła się błyszczącymi rogami, a kura paradowała z lśniącymi piórkami.
4Kłopot z błotem
Minęło kilka dni i wydawało się, że wszystko idzie świetnie. Zwierzęta z całej okolicy przychodziły do uzdrowiska, żeby odpocząć i wypięknieć. Słońce grzało jednak coraz mocniej i pewnego ranka prosięta zauważyły, że coś jest nie tak.
– Różo! Chrumku! – zawołał Pączek. – Mamy kłopot!
– Co się stało? – zapytała Róża.
– Nasze błoto wysycha! Zostało go tylko na dnie wanien!
Chrumek podrapał się za uchem.
– Może poprosimy chmurki, żeby popadało?
– Chrumku, deszcz nie przyjdzie na zawołanie – westchnęła Róża.
W tej samej chwili przed bramką ustawiła się kolejka gości.
– Muuu… – zamuczała krowa. – Przyszłam na moją codzienną kąpiel!
– Beee… – zabeczała owca. – A ja na zabieg dla wełny!
Prosięta spojrzały na siebie przestraszone. Co teraz?
– Spokojnie, coś wymyślę! – szepnęła Róża. – Pączku, przynieś liście i kwiaty z łąki za płotem. Chrumku, poproś tatę, żeby pomógł ci nabrać wody ze studni. A ja zajmę czymś naszych gości!
Kiedy bracia pobiegli wykonać zadania, Róża stanęła przed zwierzętami.
– Drodzy goście! Zanim zaczniemy kąpiele, może opowiem wam bajkę o trzech świnkach?
Zwierzęta spojrzały na siebie zdziwione, ale chętnie usiadły w kółku. Róża opowiadała powoli, z wieloma szczegółami, żeby bajka trwała jak najdłużej.
Tymczasem Pączek wrócił z naręczem liści i kwiatów, a Chrumek z tatą przynieśli wiadro wody. Szybko wymieszali wszystko z resztką błota i powstała gęsta, pachnąca mieszanka.
– Różo, mamy nowe błoto! – szepnął Pączek.
– …i tak trzy świnki żyły długo i szczęśliwie – zakończyła Róża. – A teraz, drodzy goście, zapraszamy na naszą nową, kwiatową kąpiel błotną!
Zwierzęta były zachwycone zapachem i miękkim, gęstym błotem. Nikt nie zgadłby, że prosięta wymyśliły tę kąpiel chwilę wcześniej.
– Muuu… To najlepsza kąpiel w moim życiu! – zachwycała się krowa.
– Beee… Moja wełna nigdy nie była tak miękka! – cieszyła się owca.
Prosięta odetchnęły z ulgą. Tym razem się udało, ale wiedziały, że muszą wymyślić, skąd brać błoto na dłużej.
5Wielka burza
Kilka dni później, gdy prosięta wciąż martwiły się o błoto, nad wioskę nadciągnęły ciemne chmury. Zagrzmiało i błysnęło. Mama Świnka szybko zawołała dzieci do domu.
– Ojej, boję się burzy! – pisnął Chrumek.
– Nie bój się, jesteśmy razem – przytulił go Pączek.
Róża wyglądała przez okno.
– Patrzcie! – zawołała. – Pada deszcz! Będzie mnóstwo błota!
Lało przez całe popołudnie. Silny wiatr przewrócił płot przy oborze, zerwał kilka desek z dachu kurnika i porozrzucał siano owiec po całym podwórku. Cała wioska zamieniła się w jedno wielkie błotnisko.
Kiedy grzmoty ucichły i deszcz zaczął słabnąć, prosięta usłyszały wołanie.
– Muuu… Pomocy! Utknęłam w błocie! – wołała krowa.
– Beee… Wiatr rozrzucił moje siano! – beczała owca.
– Ko-ko! Przecieka mi dach, a mam całkiem mokre piórka! – gdakała kura.
Róża spojrzała na braci i zrobiło jej się wstyd.
– Cieszyliśmy się z deszczu, a nasi przyjaciele mają kłopot – powiedziała cicho. – Musimy im pomóc!
Tata Świnek założył kalosze i poszedł z Pączkiem i Chrumkiem do krowy. Razem podłożyli pod jej kopyta deski z przewróconego płotu i pomogli jej krok po kroku wyjść z błota. Róża z mamą zaprowadziły owcę, kozę i kurę pod duży daszek uzdrowiska, gdzie było sucho.
– Spokojnie, wszyscy! – wołała Róża. – Tu możecie się schronić, dopóki nie naprawimy waszych domów!
Zwierzęta były bardzo wdzięczne. Kiedy wyszło słońce, prosięta zobaczyły, że mają więcej błota niż kiedykolwiek wcześniej.
– Ojej, mamy błota na całe lato! – ucieszył się Pączek.
– Ale obora, kurnik i siano owiec wyglądają okropnie – zmartwił się Chrumek.
Róża zamyśliła się na chwilę.
– Mam pomysł! Najpierw wszyscy razem posprzątamy wioskę i naprawimy zniszczenia. A potem zapraszamy wszystkich na błotne kąpiele za darmo!
Zwierzęta zgodziły się z radością. Wszyscy razem pozbierali siano, postawili płot, załatali dach kurnika i powiększyli uzdrowisko tak, żeby każdy znalazł w nim miejsce dla siebie.
6Szczęśliwe zakończenie
Minął rok od otwarcia błotnego uzdrowiska. Róża, Pączek i Chrumek siedzieli na wzgórzu i patrzyli na swoją wioskę.
– Nie mogę uwierzyć, ile się zmieniło, odkąd wymyśliłam nasze uzdrowisko – westchnęła Róża.
– Teraz mamy najpiękniejsze błotne kąpiele w całej okolicy! – powiedział z dumą Pączek.
– I mnóstwo nowych przyjaciół! – dodał Chrumek.
Rzeczywiście, wszystko wyglądało teraz inaczej. Uzdrowisko urosło i każdy znalazł w nim coś dla siebie. Były tam wielkie błotne wanny dla świnek i krów, delikatne maseczki dla owiec, błyszczące okłady na kozie rogi i piaskowe kąpiele dla kur.
Zwierzęta z całej okolicy przychodziły nie tylko się wykąpać, ale też spotkać i porozmawiać. Błotne uzdrowisko stało się ulubionym miejscem spotkań całej wioski.
– Wiecie co? – powiedziała Róża. – Chyba spełniłam swoje marzenie, ale wyszło z tego coś o wiele lepszego, niż się spodziewałam.
– Bo nie tylko mamy swoje uzdrowisko – odparł Pączek. – Mamy też całą wioskę przyjaciół.
– I tyle się nauczyliśmy! – zawołał Chrumek. – Na przykład tego, że krowy lubią błoto prawie tak samo jak my!
Wszyscy się roześmiali. Wtedy przyszli do nich mama Świnka i tata Świnek.
– Jesteśmy z was bardzo dumni, kochani – powiedziała mama.
– Pokazaliście, że z odrobiną wyobraźni, ciężką pracą i pomocą przyjaciół można zdziałać naprawdę wiele – dodał tata.
Róża, Pączek i Chrumek mocno przytulili się do rodziców.
– Myślę, że to dopiero początek naszych przygód! – szepnęła Róża.
– Nie możemy się doczekać, co będzie dalej! – odpowiedzieli razem bracia.
I tak troje małych prosiąt, które zaczęły od prostego marzenia o błotnych kąpielach, stworzyło coś o wiele większego: miejsce, gdzie wszystkie zwierzęta mogły się spotykać, odpoczywać i być sobą.



