1Wielki pomysł Bzyczki
W pewnym pięknym sadzie, pełnym kolorowych kwiatów i soczystych owoców, mieszkała mała pszczółka o imieniu Bzyczka. Była bardzo ciekawa świata i zawsze marzyła o tym, by latać jak najwyżej i jak najdalej.
Pewnego dnia, gdy Bzyczka siedziała na płatku róży, przyleciał do niej jej najlepszy przyjaciel, trzmiel Bumbo.
– Cześć, Bzyczko! – zawołał wesoło. – Co porabiasz?
– Hej, Bumbo! – odpowiedziała Bzyczka. – Właśnie myślę, jak wspaniale byłoby latać jeszcze lepiej!
– Ale przecież już świetnie latasz! – zdziwił się Bumbo.
– Tak, ale wyobraź sobie, jak cudownie byłoby latać jeszcze wyżej i jeszcze szybciej! – rozmarzyła się pszczółka.
Nagle Bzyczka podskoczyła z radości, a jej skrzydełka aż zadrżały z przejęcia.
– Mam pomysł! – krzyknęła. – Założymy szkołę latania dla wszystkich owadów w sadzie!
– Szkołę latania? – Bumbo zrobił wielkie oczy. – Ale jak to?
– To proste! – zawołała Bzyczka. – Będziemy uczyć wszystkie owady, jak latać lepiej, szybciej i wyżej. Zobaczysz, będzie wspaniale!
Bumbo nie był do końca przekonany, ale widząc zapał przyjaciółki, postanowił jej pomóc. Razem polecieli do Królowej Pszczół, by opowiedzieć jej o swoim pomyśle.
– Szkoła latania? – powtórzyła w zamyśleniu Królowa Pszczół. – To bardzo ciekawy pomysł, moi drodzy. Ale czy jesteście pewni, że dacie sobie radę?
– Oczywiście, Wasza Wysokość! – zapewniła Bzyczka. – Będziemy się bardzo starać!
– W takim razie macie moje pozwolenie – uśmiechnęła się Królowa. – Możecie zaczynać przygotowania.
Bzyczka i Bumbo byli przeszczęśliwi. Natychmiast zabrali się do pracy: planowali lekcje i szykowali na szkołę słoneczną polankę pod starą jabłonią.
2Pierwsze kłopoty
Nadszedł dzień otwarcia szkoły latania. Bzyczka i Bumbo byli podekscytowani, ale też trochę zdenerwowani. Na pierwszą lekcję przyleciało mnóstwo owadów: pszczoły, osy, motyle, a nawet kilka chrabąszczy.
– Witajcie w naszej szkole latania! – zawołała Bzyczka. – Jestem Bzyczka, a to mój przyjaciel Bumbo. Dziś nauczymy się, jak latać wyżej!
Wszystkie owady zaczęły radośnie bzyczeć. Nagle z tłumu wyrwał się mały, pucołowaty chrabąszcz o imieniu Bzik.
– A ja już umiem latać wysoko! – zawołał. – Patrzcie!
Bzik poleciał prosto w górę, ale po chwili stracił równowagę, zakołysał się i zaczął spadać.
– Uwaga! Łapię cię! – krzyknął Bumbo.
Trzmiel szybko podleciał i złapał Bzika tuż nad ziemią.
– Widzicie? – powiedziała łagodnie Bzyczka. – Właśnie dlatego potrzebujemy szkoły latania. Żeby latać bezpiecznie i mądrze!
Wszyscy uczniowie pokiwali głowami ze zrozumieniem, a Bzik podziękował trzmielowi i obiecał, że od dziś będzie ostrożniejszy. Bzyczka rozpoczęła pierwszą lekcję i pokazała owadom, jak prawidłowo machać skrzydełkami.
– Pamiętajcie, równy rytm jest najważniejszy – tłumaczyła. – Raz, dwa, raz, dwa!
Owady starały się naśladować Bzyczkę, ale nie wszystkim wychodziło to idealnie. Motyl Barwinek kręcił się w kółko, a osa Żądełko zamiast do przodu latała do tyłu.
– Ojej, chyba mi się zakręciło w głowie! – jęknął Barwinek.
– A ja nie widzę, dokąd lecę! – zawołała Żądełko.
Bzyczka i Bumbo mieli mnóstwo pracy, bo każdemu uczniowi trzeba było pomóc. Pod koniec lekcji wszyscy byli zmęczeni, ale zadowoleni.
– Uczenie latania nie jest takie łatwe, jak myśleliśmy – westchnął Bumbo.
– Masz rację – przyznała Bzyczka. – Ale nie poddamy się! Jutro będzie lepiej!
3Nieoczekiwany gość
Minęło kilka dni i szkoła latania Bzyczki i Bumbo zaczęła się rozwijać. Owady robiły coraz większe postępy, a nauczyciele byli z nich bardzo dumni.
Pewnego dnia, gdy trwała lekcja powietrznych fikołków, na trawę padł wielki cień. Wszystkie owady spojrzały w górę i zobaczyły ogromnego ptaka.
– Uwaga! To jastrząb! – zawołała Bzyczka. – Wszyscy szybko chowajcie się między liście!
Owady rozpierzchły się w popłochu, ale niektóre były tak przestraszone, że nie mogły się ruszyć.
– Hej, hej! Spokojnie! – zawołał jastrząb. – Nie chcę nikogo skrzywdzić!
Ptak ostrożnie usiadł na pobliskiej gałęzi i złożył skrzydła. Bzyczka, choć trochę przestraszona, podleciała odrobinę bliżej, ale zatrzymała się w bezpiecznej odległości, a Bumbo został tuż przy niej.
– Kim jesteś i czego od nas chcesz? – zapytała.
– Jestem Piórek – odpowiedział jastrząb. – Słyszałem o waszej szkole latania. Chciałbym… no cóż… zapisać się na lekcje.
Owady spojrzały po sobie ze zdziwieniem. Jastrząb w szkole latania dla owadów?
– Ale przecież ty już świetnie latasz! – zawołał Bumbo.
– To prawda – przyznał Piórek. – Ale zawsze można nauczyć się czegoś nowego. Chciałbym latać tak zwinnie jak wy: zawracać w miejscu i zawisać w powietrzu.
Bzyczka zamyśliła się na chwilę, a potem uśmiechnęła się szeroko.
– Wiesz co, Piórku? – powiedziała. – Myślę, że to świetny pomysł! Możesz do nas dołączyć, a nawet pomóc nam uczyć innych!
Owady powoli się uspokajały i podlatywały coraz bliżej. Okazało się, że jastrząb jest bardzo miły i ma świetne poczucie humoru.
– Wiecie, jak się nazywa ptak, który nie umie latać? – zapytał Piórek z błyskiem w oku. – Pieszy!
Wszystkie owady wybuchnęły śmiechem. Od tego dnia Piórek stał się częścią szkoły latania. Uczył się od owadów zwinności, a sam pokazywał im, jak szybować wysoko i jak latać daleko, nie męcząc skrzydeł.
4Wielki pokaz
Szkoła latania Bzyczki i Bumbo stała się sławna w całym sadzie. Owady przylatywały z daleka, by uczyć się nowych sztuczek. Nawet Królowa Pszczół była pod wrażeniem postępów uczniów.
– Moi drodzy, jestem z was bardzo dumna – powiedziała pewnego ranka. – Może zorganizujemy wielki pokaz latania dla całego sadu?
– To wspaniały pomysł, Wasza Wysokość! – ucieszyła się Bzyczka.
– Tak! Pokażemy wszystkim, czego się nauczyliśmy! – dodał Bumbo.
Przygotowania trwały cały tydzień. Każdy uczeń ćwiczył swoją specjalną sztuczkę. Motyl Barwinek przygotował taniec w powietrzu, osa Żądełko nauczyła się latać tyłem tak zgrabnie, że ani razu nie zboczyła z drogi, a chrabąszcz Bzik umiał już latać wysoko i nie tracił równowagi.
Wreszcie nadszedł dzień wielkiego pokazu. Cały sad zgromadził się, by podziwiać latających uczniów. Nawet ptaki z pobliskiego lasu przyleciały zobaczyć występ.
– Witamy wszystkich na wielkim pokazie szkoły latania! – zawołała Bzyczka. – Zaczynamy!
Pokaz był niesamowity. Owady wykonywały zawrotne fikołki, latały równiutkimi szeregami i każdy prezentował to, co umie najlepiej. Widzowie byli zachwyceni.
Na koniec przyszła kolej na Piórka. Jastrząb wzniósł się wysoko w niebo, a potem zanurkował w dół jak strzała. Daleko nad koronami drzew rozłożył szeroko skrzydła i znów wzbił się w górę, kręcąc w powietrzu piękne pętle.
– A teraz wielki finał! – zawołał.
Piórek zaczął krążyć po niebie, zataczając ogromne koło. Do środka tego koła wleciały wszystkie owady i ułożyły się w jedno wielkie, kolorowe słowo: Dziękujemy!
Cały sad wybuchnął brawami i okrzykami zachwytu. Królowa Pszczół podleciała do Bzyczki i Bumbo.
– Jestem z was niesamowicie dumna – powiedziała. – Stworzyliście coś wyjątkowego.
– Dziękujemy, Wasza Wysokość – odpowiedziała Bzyczka. – Ale to zasługa wszystkich naszych uczniów.
– Tak, bez ich pracy i zapału nic by się nie udało – dodał Bumbo.
Po pokazie odbyło się wielkie przyjęcie dla wszystkich mieszkańców sadu. Bzyczka i Bumbo byli szczęśliwi, bo ich marzenie o szkole latania naprawdę się spełniło.
5Nowe horyzonty
Po wielkim pokazie szkoła latania stała się jeszcze bardziej znana. Owady z innych sadów i ogrodów przylatywały, by uczyć się od Bzyczki i Bumbo.
Pewnego dnia, gdy Bzyczka odpoczywała na swoim ulubionym kwiatku, przyfrunął do niej Bumbo z błyskiem w oczach.
– Bzyczko! Bzyczko! – wołał już z daleka. – Nie uwierzysz, co się stało!
– Co takiego, Bumbo? – zapytała pszczółka.
– Dostaliśmy list od pszczół z dalekiego sadu za górami! Proszą, żebyśmy przylecieli i założyli u nich drugą szkołę latania!
– Naprawdę? To wspaniałe! – ucieszyła się Bzyczka, ale zaraz posmutniała. – Tylko że to bardzo daleko. Czy damy radę tam dolecieć?
– Może poprosimy o pomoc Piórka? – zaproponował Bumbo. – On zna drogę i mógłby nas tam zanieść.
Przyjaciele polecieli do Piórka, który z radością zgodził się pomóc. Następnego dnia cała trójka wyruszyła w podróż. Bzyczka i Bumbo usadowili się wygodnie w miękkich piórkach na grzbiecie jastrzębia.
– Trzymajcie się mocno, moi mali przyjaciele! – zawołał Piórek. – Lecimy!
Podróż była długa i pełna przygód. Przelecieli nad wielkimi lasami, szerokimi rzekami i wysokimi górami. Po drodze spotkali wiele owadów i ptaków, jakich nigdy wcześniej nie widzieli.
– Ojej, nie wiedziałam, że świat jest taki ogromny i piękny! – zachwyciła się Bzyczka.
– Wyobraź sobie, ilu nowych rzeczy możemy się nauczyć od tych wszystkich stworzeń! – odpowiedział Bumbo.
Gdy dotarli do dalekiego sadu, powitano ich z wielką radością. Tamtejsze pszczoły i inne owady nie mogły się doczekać pierwszej lekcji.
– Witajcie w naszym sadzie! – powiedziała Królowa Pszczół z dalekiego sadu. – To dla nas wielki zaszczyt, że zgodziliście się nas uczyć.
– To my się cieszymy! – odpowiedziała Bzyczka. – Chętnie podzielimy się tym, co umiemy, i sami nauczymy się od was czegoś nowego.
Przez kolejne dni Bzyczka i Bumbo uczyli miejscowe owady, ale i sami poznawali nowe sztuczki. Okazało się, że w każdym sadzie lata się trochę inaczej: tu, wśród gór, owady umiały szybować na ciepłych podmuchach wiatru, a w czasie ulewy chowały się pod dużymi liśćmi.
– Wiesz co, Bzyczko? – powiedział Bumbo pewnego wieczoru. – Myślę, że nasza szkoła latania stała się czymś więcej niż tylko szkołą.
– Masz rację – uśmiechnęła się Bzyczka. – Stała się mostem, który łączy przyjaciół z różnych stron świata.
Gdy nadszedł czas powrotu, Bzyczka i Bumbo obiecali, że będą często odwiedzać nową szkołę. Piórek zaniósł ich z powrotem do domu, a oni wracali pełni nowych pomysłów.
6Wielka rodzina latających przyjaciół
Minął rok, odkąd za górami powstała druga szkoła latania. W tym czasie uczniowie Bzyczki i Bumbo pozakładali kolejne szkoły w wielu sadach i ogrodach. Bzyczka i Bumbo byli bardzo zajęci: odwiedzali szkołę za szkołą, uczyli innych i sami wciąż się uczyli. Ich mała szkoła stała się początkiem wielkiej sieci przyjaźni.
Pewnego dnia Bzyczka wpadła na nowy pomysł.
– Bumbo! – zawołała. – A gdybyśmy zorganizowali wielki zlot wszystkich naszych uczniów?
– Świetny pomysł! – ucieszył się Bumbo. – Moglibyśmy się wszyscy spotkać i pokazać sobie nawzajem, czego się nauczyliśmy!
Rozpoczęły się przygotowania do wielkiego zlotu. Zaproszenia poleciały do wszystkich sadów i ogrodów, w których działały szkoły latania.
Nadszedł dzień wielkiego spotkania. Niebo nad sadem Bzyczki i Bumbo wypełniło się kolorowymi owadami z różnych stron świata. Były tam nie tylko pszczoły i trzmiele, ale także motyle z dalekich krajów, błyszczące ważki i wiele innych latających stworzeń. Przyleciał też oczywiście Piórek.
– Witajcie wszyscy w naszym sadzie! – zawołała Bzyczka. – Jesteśmy tacy szczęśliwi, że możemy się spotkać!
– Teraz jesteśmy jedną wielką rodziną latających przyjaciół! – dodał Bumbo.
Zlot trwał trzy dni. Każdego dnia odbywały się pokazy, lekcje i zawody. Owady z różnych miejsc pokazywały swoje niezwykłe umiejętności.
– Zobaczcie, jak szybujemy na naszych wielkich skrzydłach! – zawołał ogromny motyl z dalekiego kraju i długo płynął w powietrzu, prawie nimi nie machając.
– A my potrafimy latać do tyłu i zawisać w miejscu! – pochwaliła się mała ważka.
Wszyscy podziwiali, jak różnorodny i piękny jest świat owadów. Ale najważniejsze było to, że wszyscy świetnie się bawili i zawierali nowe przyjaźnie.
Ostatniego dnia zlotu Bzyczka i Bumbo stanęli przed wszystkimi gośćmi.
– Kochani przyjaciele – zaczęła Bzyczka – kiedy zakładaliśmy naszą małą szkołę latania, nawet nie marzyliśmy, że stanie się czymś tak wielkim i wspaniałym.
– Pokazaliście nam, że razem możemy osiągnąć więcej, niż kiedykolwiek sobie wyobrażaliśmy – dodał Bumbo.
– Pamiętajcie – mówiła dalej Bzyczka – że bez względu na to, skąd pochodzimy i jak wyglądamy, wszystkich nas łączy miłość do latania i radość z nauki.
– I zawsze będziemy jedną wielką rodziną! – zawołał Bumbo.
Wtedy wszyscy goście zlotu wznieśli się w powietrze i utworzyli na niebie wielkie, kolorowe serce. Był to piękny znak ich przyjaźni.
Gdy zlot dobiegł końca i goście zaczęli się żegnać, Bzyczka i Bumbo wiedzieli, że ich małe marzenie o szkole latania zmieniło świat owadów na lepsze.
– Wiesz co, Bumbo? – szepnęła Bzyczka. – Myślę, że to dopiero początek naszej przygody.
– Masz rację, Bzyczko – odpowiedział Bumbo. – Nie mogę się doczekać, co przyniesie jutro!


