1Niezwykły prezent
Masza była zwykłą dziewczynką, która mieszkała z rodzicami i babcią w małym domku na skraju lasu. Miała długie brązowe włosy, piegowaty nosek i ulubioną czerwoną sukienkę. W dniu swoich ósmych urodzin dostała od babci niezwykły prezent – magiczny plecak.
– Maszo, kochanie, ten plecak jest wyjątkowy – powiedziała babcia. – Może ci pomóc w wielu sytuacjach, ale pamiętaj: używaj go mądrze.
– Och, babciu, jaki piękny! – zawołała Masza. – A co on potrafi?
– To odkryjesz sama, moja droga – uśmiechnęła się babcia. – Pamiętaj tylko, że magia działa najlepiej, gdy myślisz o innych, a nie tylko o sobie.
Masza nie mogła się doczekać, żeby wypróbować prezent. Zapytała babcię, czy może pójść na spacer do lasu.
– Możesz – zgodziła się babcia. – Ale trzymaj się ścieżki, nie podchodź do dużych zwierząt i wróć do domu przed zachodem słońca. Umowa?
– Umowa! – obiecała Masza. Zarzuciła plecak na ramiona i pobiegła w stronę lasu.
2Przygoda w lesie
Masza szła leśną ścieżką, podziwiała wysokie drzewa i słuchała śpiewu ptaków. Nagle usłyszała ciche popiskiwanie. Tuż przy ścieżce, w gęstych krzakach, siedział mały zajączek, który zaplątał się w kolczaste gałązki.
– Ojej, biedactwo! – szepnęła Masza. – Zaraz ci pomogę.
Próbowała rozsunąć gałązki, ale były zbyt gęste i kłujące. Wtedy przypomniała sobie o swoim plecaku.
– Plecaczku, plecaczku, pomóż mi uwolnić zajączka! – poprosiła.
Klapka plecaka uniosła się i wysunęły się z niego małe nożyczki. Same, ostrożnie i powolutku, zaczęły przycinać gałązki wokół zajączka. Po chwili zwierzątko było wolne.
– Dziękuję ci, dziewczynko! – zawołał zajączek. – Uratowałaś mnie!
– Nie ma za co, zajączku – odpowiedziała Masza. – Cieszę się, że mogłam pomóc.
Nożyczki same wskoczyły z powrotem do plecaka, a Masza aż klasnęła w dłonie. Plecak naprawdę działał! Postanowiła iść dalej ścieżką i zobaczyć, komu jeszcze może się przydać.
3Spotkanie z niedźwiedziem
Wędrując dalej, Masza usłyszała głośne warczenie. Przestraszona, schowała się za grubym dębem i ostrożnie wyjrzała. Na polanie stał wielki niedźwiedź i niespokojnie przewracał łapą kamienie.
– Grrr! Jestem taki głodny! – mruczał. – Nigdzie nie mogę znaleźć nic do jedzenia!
Masza pamiętała, co obiecała babci: nie podchodzić do dużych zwierząt. Serce biło jej mocno, ale zrobiło jej się żal niedźwiedzia. Nie wychodząc zza drzewa, szepnęła:
– Plecaczku, plecaczku, czy masz coś do jedzenia dla głodnego niedźwiedzia?
Ku jej zdziwieniu z plecaka wysypało się mnóstwo pysznych jagód, a za nimi wyturlał się garnek złocistego miodu. Lekki, magiczny wiaterek poniósł wszystko nad trawą i ułożył na starym pniu na środku polany.
Niedźwiedź poczuł słodki zapach i podszedł do pnia.
– Co to za pyszności? – zdziwił się. – Skąd się tu wzięły?
– To dla ciebie, panie niedźwiedziu! – zawołała Masza zza drzewa. – Słyszałam, że jesteś głodny.
Niedźwiedź zjadł wszystkie jagody, wylizał garnek do czysta i odwrócił się w stronę dębu.
– Dziękuję ci, dziewczynko – powiedział już zupełnie łagodnie. – Dobrze zrobiłaś, że zostałaś za drzewem. Głodny niedźwiedź bywa niecierpliwy, ale najedzony niedźwiedź pamięta, kto mu pomógł.
Skinął łbem i powoli odszedł w głąb lasu. Masza odetchnęła z ulgą. Bała się, a jednak pomogła, i to dokładnie tak, jak umówiła się z babcią.
4Zagubiony lisek
Masza szła dalej, gdy nagle usłyszała ciche łkanie. Pod rozłożystym drzewem przy ścieżce siedział mały lisek i płakał.
– Lisku, co się stało? – zapytała łagodnie Masza. – Czemu płaczesz?
– Zgubiłem się i nie umiem trafić do domu – chlipnął lisek. – Boję się, że już nigdy nie zobaczę mamy!
– Nie martw się, lisku. Pomogę ci ją znaleźć – powiedziała Masza, a potem poprosiła: – Plecaczku, plecaczku, pomóż nam odnaleźć dom liska!
Z plecaka wysunął się magiczny kompas. Jego strzałka zadrżała, a potem pewnie wskazała kierunek. Masza i lisek ruszyli za nią.
– Ale wspaniały kompas! – zachwycił się lisek. – Skąd go masz?
– To magiczny plecak od mojej babci – wyjaśniła Masza. – Pomaga mi pomagać innym.
Po krótkiej wędrówce dotarli do lisiej nory, przed którą czekała zmartwiona mama liska.
– Och, mój maleńki! – zawołała i przytuliła synka. – Tak się o ciebie martwiłam! Dziękuję ci, dziewczynko, że przyprowadziłaś go do domu.
– Mamo, Masza ma magiczny plecak! – pisnął lisek. – To on nam pomógł!
– Cieszę się, że mogłam pomóc – uśmiechnęła się Masza. – A ty, lisku, następnym razem trzymaj się blisko mamy.
5Leśne przyjęcie
Wieść o Maszy i jej magicznym plecaku szybko rozeszła się po lesie. Zajączek opowiedział o niej wiewiórkom, wiewiórki – ptakom, a ptaki – wszystkim pozostałym. Wtedy zajączek wpadł na pomysł.
– Przyjaciele! – zawołał. – Ta dziewczynka pomogła dziś mnie, liskowi, a nawet niedźwiedziowi. Zróbmy dla niej przyjęcie! Teraz my zrobimy coś dla niej!
Wszystkie zwierzęta zgodziły się z radością. Zajączek przyniósł marchewki, wiewiórki zebrały orzechy, a ptaki ozdobiły gałęzie kolorowymi piórkami. Kiedy wszystko było gotowe, ptaki poleciały po Maszę.
– Maszo! Maszo! Chodź z nami! – świergotały.
Masza poszła za nimi na pobliską polanę i stanęła zaskoczona. Czekały tam zwierzęta, które poznała tego dnia, i wiele innych.
– Co się dzieje? – zapytała. – Czy ktoś potrzebuje pomocy?
– Nie, Maszo – zaśmiał się zajączek. – To przyjęcie dla ciebie! Chcemy ci podziękować za twoją dobroć.
Masza była wzruszona. Nie spodziewała się, że kilka dobrych uczynków może tyle znaczyć dla innych.
– Dziękuję wam wszystkim! – zawołała. – Jesteście wspaniali!
Zwierzęta tańczyły, śpiewały i opowiadały zabawne historie. Masza bawiła się tak świetnie, że zupełnie zapomniała o czasie.
6Powrót do domu
Nagle Masza zauważyła, że między drzewami robi się szaro, a słońce chowa się za lasem.
– Ojej! Obiecałam babci, że wrócę przed zachodem słońca! – zawołała. – Muszę już iść. Do widzenia, przyjaciele! Dziękuję za wspaniałe przyjęcie!
– Do zobaczenia, Maszo! – wołały zwierzęta. – Przyjdź do nas znowu!
Masza pobiegła ścieżką, ale wkrótce zrobiło się tak ciemno, że nie mogła rozpoznać drogi. Drzewa wyglądały zupełnie inaczej niż w dzień i dziewczynka zaczęła się bać.
– Chyba się zgubiłam – szepnęła. – Co teraz?
Wtedy przypomniała sobie o plecaku.
– Plecaczku, plecaczku, pomóż mi znaleźć drogę do domu! – poprosiła.
Z plecaka wysunęła się mała latarnia. Jej ciepłe światło oświetliło ścieżkę prowadzącą prosto do domu. Masza z ulgą ruszyła za światłem.
Przy furtce stała babcia z lampą w ręku i z niepokojem wypatrywała wnuczki. Na jej widok odetchnęła głęboko i mocno ją przytuliła.
– Maszo, kochanie! Tak się martwiłam! – powiedziała. – Umawiałyśmy się, że wrócisz przed zachodem słońca.
– Przepraszam, babciu – odpowiedziała cicho Masza. – Zwierzęta urządziły dla mnie przyjęcie i zapomniałam o czasie. Następnym razem będę pamiętać.
W ciepłej kuchni, przy kolacji, Masza opowiedziała babci o wszystkich przygodach: o zajączku w krzakach, o głodnym niedźwiedziu, którego nakarmiła zza drzewa, i o lisku, który odnalazł mamę. Babcia słuchała z uśmiechem.
– Widzę, że mądrze korzystałaś z prezentu – powiedziała. – Ale pamiętaj, Maszo, prawdziwa magia nie tkwi w plecaku, tylko w twoim sercu. To twoja dobroć i chęć pomocy sprawiają, że dzieją się cuda.
Masza przytuliła się do babci, szczęśliwa i wdzięczna za wszystko, czego nauczyła się tego dnia. Tej nocy zasnęła, marząc o kolejnych dniach pełnych przygód i nowych przyjaźni. Wiedziała już, że dopóki ma dobre serce, zawsze będzie miała przy sobie najpotężniejszą magię ze wszystkich.



