1Mały Jaś marzy o gwiazdach
W małym miasteczku, otoczonym zielonymi lasami i błękitnymi jeziorami, mieszkał chłopiec o imieniu Jaś. Jaś był niezwykłym dzieckiem - miał zaledwie osiem lat, ale już wiedział, że jego największym marzeniem jest zostać astronautą i polecieć w kosmos.
Każdego wieczoru, gdy tylko na niebie pojawiały się pierwsze gwiazdy, Jaś siadał na parapecie swojego okna i wpatrywał się w rozgwieżdżone niebo. Wyobrażał sobie, jak pewnego dnia poleci rakietą i odwiedzi wszystkie planety Układu Słonecznego.
- Mamo, tato! - wołał podekscytowany. - Patrzcie, jaka piękna jest ta jasna gwiazda!
- To nie gwiazda, synku - odpowiadał tata z uśmiechem. - To planeta Wenus. Nazywają ją Gwiazdą Wieczorną.
- Łał! A czy kiedyś będę mógł ją odwiedzić? - pytał Jaś z błyskiem w oku.
- Kto wie, może pewnego dnia - odpowiadała mama, głaszcząc go po głowie. - Ale pamiętaj, że najpierw musisz się dużo nauczyć.
I tak Jaś zaczął czytać wszystkie książki o kosmosie, jakie tylko mógł znaleźć. Uczył się o planetach, gwiazdach i galaktykach. W szkole zawsze był pierwszy do odpowiedzi, gdy nauczycielka zadawała pytania o wszechświat.
2Niezwykły prezent
Nadeszły dziewiąte urodziny Jasia. Chłopiec nie mógł się doczekać, co tym razem dostanie od rodziców. Może nową książkę o kosmosie? Albo model rakiety do sklejania?
Gdy nadszedł wielki dzień, rodzice wręczyli mu duże, tajemnicze pudełko. Jaś szybko rozerwał kolorowy papier i aż krzyknął z radości:
- Łał! Prawdziwy teleskop!
- Pomyśleliśmy, że przyda ci się do obserwacji gwiazd - powiedział tata, uśmiechając się szeroko.
- Teraz możesz zobaczyć kosmos z bliska - dodała mama, przytulając Jasia.
Chłopiec nie mógł się doczekać, aż zapadnie zmrok. Gdy tylko pojawiły się pierwsze gwiazdy, Jaś wraz z rodzicami wyszedł na podwórko i ustawił swój nowy teleskop.
- Zobaczcie! - wykrzyknął podekscytowany. - Widzę kratery na Księżycu!
- A teraz spójrz tutaj - powiedział tata, delikatnie przesuwając teleskop. - To Saturn i jego pierścienie.
- Ale super! - Jaś nie mógł powstrzymać radości. - Czuję się jak prawdziwy astronom!
Od tego dnia Jaś spędzał każdy pogodny wieczór, obserwując niebo przez swój teleskop. Zapisywał wszystkie swoje odkrycia w specjalnym zeszycie i rysował mapy gwiazdozbiorów.
3Kosmiczna przygoda w szkole
Pewnego dnia nauczycielka Jasia, pani Zosia, ogłosiła, że klasa będzie robić projekt o Układzie Słonecznym. Jaś nie posiadał się z radości - wreszcie mógł podzielić się swoją wiedzą z kolegami!
- Dzieci, podzielimy się na grupy - powiedziała pani Zosia. - Każda grupa przygotuje prezentację o jednej planecie.
Jaś trafił do grupy z Asią i Tomkiem. Wylosowali planetę Mars.
- Super! - wykrzyknął Jaś. - Mars to moja ulubiona planeta!
- Dlaczego? - zapytała zaciekawiona Asia.
- Bo jest czerwona jak pomidor! - odpowiedział Tomek, śmiejąc się.
- Nie tylko dlatego - wyjaśnił Jaś. - Mars jest najbardziej podobny do Ziemi ze wszystkich planet. Może kiedyś ludzie tam zamieszkają!
Przez następne dni Jaś, Asia i Tomek pracowali nad swoją prezentacją. Zrobili duży model Marsa z masy papierowej, narysowali mapy jego powierzchni i przygotowali ciekawostki o marsjańskich łazikach.
Gdy nadszedł dzień prezentacji, cała klasa była pod wrażeniem ich pracy.
- A teraz - powiedział Jaś z uśmiechem - zapraszamy was na wycieczkę na Marsa!
Dzieci założyły papierowe hełmy kosmiczne, które przygotowała grupa Jasia, i udawały, że spacerują po czerwonej planecie.
- Uwaga na marsjańskie kamienie! - wołał Tomek, podskakując zabawnie.
- O nie, nadciąga burza piaskowa! - krzyczała Asia, machając rękami.
Cała klasa świetnie się bawiła, a pani Zosia była zachwycona ich kreatywnością.
4Tajemniczy gość z kosmosu
Pewnej nocy, gdy Jaś jak zwykle obserwował niebo przez swój teleskop, zauważył coś dziwnego. Mały, świecący punkt poruszał się szybko po niebie, zygzakiem, zupełnie inaczej niż samoloty czy satelity.
- Mamo, tato! - zawołał podekscytowany. - Chyba widzę UFO!
Rodzice wybiegli na podwórko, ale tajemniczy obiekt już zniknął.
- Jestem pewien, że to było UFO - upierał się Jaś.
- Może to był meteor? - zasugerował tata.
- Albo satelita? - dodała mama.
Ale Jaś był przekonany, że widział coś niezwykłego. Przez następne dni nie mógł przestać o tym myśleć. W szkole opowiedział o wszystkim swoim przyjaciołom.
- Może to byli kosmici? - zastanawiała się Asia.
- Albo tajna misja NASA? - dodał Tomek.
Pewnego popołudnia, gdy Jaś bawił się w ogrodzie, usłyszał dziwny dźwięk dochodzący zza krzaków. Ostrożnie podszedł bliżej i... nie mógł uwierzyć własnym oczom!
Za krzakiem siedziało małe, zielone stworzonko z antenkami na głowie. Wyglądało na przestraszone i zdezorientowane.
- Cześć - powiedział Jaś łagodnie. - Nie bój się, nie zrobię ci krzywdy.
Stworzonko zamrugało swoimi dużymi, czarnymi oczami i odpowiedziało cienkim głosikiem:
- Bip-bop... znaczy, cześć, ziemianinie.
- Jesteś kosmitą? - zapytał podekscytowany Jaś.
- Tak, nazywam się Zorp. Mój statek kosmiczny się zepsuł i utknąłem na Ziemi.
Jaś nie mógł uwierzyć w swoje szczęście. Zawsze marzył o spotkaniu z kosmitą, a teraz jeden siedział w jego ogrodzie!
- Nie martw się, Zorpie. Pomogę ci naprawić twój statek - obiecał Jaś.
I tak zaczęła się niezwykła przyjaźń między chłopcem z Ziemi a małym kosmitą.
5Misja ratunkowa
Jaś i Zorp szybko się zaprzyjaźnili. Chłopiec od razu opowiedział o wszystkim rodzicom. Mama i tata długo nie mogli wyjść ze zdumienia, ale pozwolili, żeby mały kosmita zamieszkał w pokoju Jasia, dopóki nie naprawi statku. Jaś przynosił mu jedzenie i opowiadał o życiu na Ziemi. Zorp z kolei dzielił się historiami o swojej rodzinnej planecie i pokazywał Jasiowi niesamowite sztuczki, których nauczył się w kosmosie.
- Zorpie, jak możemy naprawić twój statek? - zapytał Jaś pewnego dnia.
- Potrzebuję specjalnego kryształu energetycznego - odpowiedział kosmita. - Bez niego mój statek nie poleci.
- A gdzie możemy znaleźć taki kryształ?
- Na Księżycu - westchnął Zorp. - Ale jak się tam dostaniemy?
Jaś zamyślił się głęboko. Nagle wpadł na pomysł:
- Mam przyjaciół, którzy mogą nam pomóc!
Następnego dnia Jaś zaprosił Asię i Tomka do swojego domu. Kiedy zobaczyli Zorpa, byli w szoku, ale szybko się z nim zaprzyjaźnili.
- Musimy pomóc Zorpowi wrócić do domu - wyjaśnił Jaś. - Potrzebujemy waszej pomocy, żeby zbudować rakietę.
- Rakietę? - zdziwiła się Asia. - Jak mamy to zrobić?
- Z kartonu, taśmy klejącej i... wyobraźni! - odpowiedział Jaś z uśmiechem.
Dzieci zabrały się do pracy. Przez kilka dni budowały "rakietę" w ogrodzie Jasia. Zorp pomagał im, używając swojej zaawansowanej wiedzy kosmicznej.
Gdy "rakieta" była gotowa, wyglądała jak ogromne pudło z namalowanymi gwiazdami i planetami. W środku były krzesła dla całej załogi i panel kontrolny zrobiony z plastikowych talerzyków.
- Gotowi na start? - zapytał Jaś, zakładając papierowy hełm kosmiczny.
- Gotowi! - odkrzyknęli wszyscy.
- 3... 2... 1... Start! - krzyknął Jaś, a dzieci zaczęły udawać, że lecą w kosmos.
Choć rakieta tak naprawdę nigdzie nie poleciała, dla Jasia, Asi, Tomka i Zorpa była to najwspanialsza podróż kosmiczna w historii.
Tej nocy Zorp, wciąż uśmiechnięty po wspólnej zabawie, wysłał ze swoich antenek cichy sygnał w stronę gwiazd:
- Bip-bop... Jestem bezpieczny. Mam tu wspaniałych przyjaciół. Przywieźcie kryształ.
6Pożegnanie i nowe marzenia
Nadszedł dzień, w którym Zorp musiał wrócić do domu. Jego rodzice odebrali sygnał i przylecieli po niego prawdziwym statkiem kosmicznym, który wylądował w nocy na polanie za domem Jasia. Przywieźli ze sobą błyszczący kryształ energetyczny i w mgnieniu oka naprawili mały statek Zorpa. Na polanę przyszli też rodzice Jasia, żeby pożegnać niezwykłego gościa.
- Dziękuję wam za wszystko - powiedział Zorp, przytulając swoich ziemskich przyjaciół. - Nigdy was nie zapomnę.
- My ciebie też nie, Zorpie - odpowiedział Jaś ze łzami w oczach. - Obiecaj, że nas kiedyś odwiedzisz.
- Obiecuję - uśmiechnął się kosmita. - A wy obiecajcie, że nigdy nie przestaniecie marzyć o gwiazdach.
Asia i Tomek pokiwali głowami, też ocierając łzy. Zorp wszedł do swojego statku, pomachał jeszcze raz na pożegnanie i... wzniósł się w powietrze. W mgnieniu oka zniknął wśród gwiazd.
Jaś, Asia i Tomek stali jeszcze długo, wpatrując się w nocne niebo. Ta przygoda zmieniła ich na zawsze.
- Wiecie co? - powiedział w końcu Jaś. - Kiedyś polecę w kosmos i odwiedzę Zorpa na jego planecie.
- A my polecimy z tobą! - dodali Asia i Tomek.
Od tego dnia trójka przyjaciół jeszcze bardziej zainteresowała się astronomią i kosmosem. Razem czytali książki, robili eksperymenty i marzyli o dniu, w którym polecą między gwiazdy.
Jaś wiedział, że droga do zostania astronautą jest długa i trudna, ale był gotów ciężko pracować, aby spełnić swoje marzenie. Wiedział też, że ma przy sobie wspaniałych przyjaciół, którzy zawsze go wspierają.
A kto wie? Może pewnego dnia Jaś, Asia i Tomek naprawdę polecą w kosmos i spotkają się znowu z Zorpem. W końcu, jak nauczyli się od swojego kosmicznego przyjaciela, w całym wszechświecie nie ma nic niemożliwego.



