1Niezwykły strażak Franek
W małym miasteczku Ognikowo mieszkał niezwykły strażak o imieniu Franek. Słynął z odwagi i z tego, że potrafił ugasić nawet najtrudniejszy pożar. Miał czerwony wóz strażacki, który błyszczał w słońcu i zawsze był gotowy do akcji.
Pewnego dnia, gdy Franek mył swój wóz przed remizą, z głośnika rozległ się alarm: „Uwaga, uwaga! Smocze ognisko w lesie!” Franek natychmiast włożył hełm, wskoczył do wozu i włączył syrenę.
Na stopniu wozu siedział jego przyjaciel, mały kotek Puszek, który mieszkał w remizie i znał w niej każdy kąt.
– Cześć, Franku! Dokąd tak pędzisz? – zapytał Puszek.
– Witaj, Puszku! Jadę gasić smocze ognisko w lesie. Pojedziesz ze mną? Tylko pamiętaj: przy ogniu słuchasz moich poleceń – odpowiedział Franek.
– Ojej, smocze ognisko? Brzmi groźnie! Ale z tobą się nie boję. Jadę! – wykrzyknął Puszek i wskoczył do kabiny.
Razem pomknęli w stronę lasu, a syrena wyła tak głośno, że wszystkie samochody zjeżdżały im z drogi.
2Spotkanie ze smokiem
Gdy Franek i Puszek dotarli na skraj lasu, zobaczyli szare kłęby dymu unoszące się nad drzewami. Franek zatrzymał wóz przy leśnej drodze i ruszył ścieżką w stronę dymu, a Puszek dreptał tuż za nim.
Nagle zza drzew wyłonił się wielki zielony smok. Miał długi ogon i ogromne skrzydła, a z jego nozdrzy buchały kłębki dymu.
– Ojej! To prawdziwy smok! – pisnął Puszek i schował się za Frankiem.
Franek też trochę się przestraszył, ale postanowił być odważny. Podszedł do smoka i powiedział:
– Dzień dobry, panie smoku. Jestem strażak Franek, a to mój przyjaciel Puszek. Przyjechaliśmy, bo dostaliśmy zgłoszenie o smoczym ognisku.
Smok spojrzał na nich zdziwiony i odpowiedział:
– Dzień dobry. Jestem Zyg-Zag. Przepraszam, że narobiłem tyle zamieszania. Chciałem tylko upiec sobie kiełbaski, więc rozpaliłem ognisko między drzewami. Ale wiatr porwał iskry i ogień wymknął mi się spod kontroli.
Franek i Puszek spojrzeli po sobie, nie wiedząc, czy się śmiać, czy płakać.
– Panie Zyg-Zagu, rozumiem, że miał pan ochotę na kiełbaski, ale nie wolno tak po prostu rozpalać ogniska w lesie. To bardzo niebezpieczne! – wyjaśnił Franek.
– Ojej, nie wiedziałem. Przepraszam! – powiedział smok i spuścił głowę. – Czy możecie mi pomóc ugasić ten ogień?
– Oczywiście! – odpowiedział Franek. – Na tym polega moja praca!
3Gaszenie smoczego ogniska
Franek wrócił do wozu i podjechał leśną drogą jak najbliżej polany, z której szedł dym. Zyg-Zag pofrunął przodem. Ognisko naprawdę urosło! Płomienie przeskoczyły na suche gałęzie i krzaki wokół polany, a dym był tak gęsty, że ledwo było coś widać.
– Do dzieła! – powiedział Franek. – Puszku, ty zostajesz przy wozie, w bezpiecznym miejscu. Do ognia nie podchodzisz. Pilnuj, żeby żadne leśne zwierzątko nie zbliżyło się do dymu. Gdyby ktoś tu szedł, miaucz najgłośniej, jak umiesz, i prowadź go nad jezioro.
– Tak jest, szefie! – zawołał Puszek.
Franek rozwinął wąż i odkręcił zbiornik z wodą, który wóz strażacki zawsze wozi ze sobą. Woda trysnęła z ogromną siłą, a płomienie zaczęły syczeć i maleć.
W tym czasie Puszek miauczał tak głośno, że usłyszał go cały las. Wiewiórka zeszła z sosny, zajączek wyskoczył z krzaków, a jeż przydreptał spod paproci. Puszek poprowadził ich wszystkich nad jezioro, daleko od dymu.
Nagle strumień wody w wężu zaczął słabnąć, aż zostało z niego tylko kilka kropel.
– Zbiornik jest pusty! – zawołał Franek. – A tu jeszcze się pali. Potrzebujemy więcej wody!
Wtedy Zyg-Zag wpadł na pomysł.
– A może ja pomogę? Potrafię latać, więc mogę przynosić wodę z jeziora!
– Świetny pomysł! – ucieszył się Franek i podał smokowi z wozu wielkie składane wiadro z mocnego płótna.
I tak Zyg-Zag latał tam i z powrotem. Nabierał wiadrem wodę z jeziora i wylewał ją z góry prosto na płomienie, a Franek gasił resztę z ziemi.
Po godzinie ciężkiej pracy ogień wreszcie zgasł. Franek dokładnie polał wodą każdy osmalony patyk i sprawdził, czy nigdzie nie tli się żar. Dopiero wtedy odetchnął. Znad jeziora przybiegł Puszek, a za nim leśne zwierzątka.
– Hura! Udało się! – zawołali wszyscy i przybili sobie piątki. Zyg-Zag miał w łapie tylko trzy palce, więc przybił trójkę.
4Lekcja bezpieczeństwa
Kiedy ogień zgasł, Franek postanowił przeprowadzić małą lekcję bezpieczeństwa dla Zyg-Zaga i wszystkich mieszkańców lasu.
– Słuchajcie wszyscy! – zawołał. – Zapamiętajcie kilka ważnych zasad, żeby taki pożar już nigdy się nie powtórzył.
Zyg-Zag, Puszek, wiewiórka, zajączek i jeż usiedli wokół Franka, gotowi do nauki.
– Po pierwsze – zaczął Franek – w lesie nie rozpalamy ognisk, gdzie popadnie. Ognisko można rozpalić tylko w specjalnym, wyznaczonym miejscu, daleko od drzew i suchej trawy.
– Teraz już wiem, że ognisko między drzewami to był zły pomysł – westchnął Zyg-Zag.
– Po drugie – mówił dalej Franek – obok ogniska zawsze stoi wiadro z wodą albo gaśnica, żeby szybko ugasić ogień, gdyby zaczął się rozrastać.
– A co to jest gaśnica? – zapytała mała wiewiórka.
– To taki czerwony pojemnik z pianą albo proszkiem, które gaszą ogień – odpowiedział Franek. – Po trzecie, nigdy nie zostawiamy ogniska bez opieki, nawet na chwilę.
– A co, jeśli bardzo chcę siku? – zapytał zajączek, podskakując w miejscu.
Franek się uśmiechnął.
– Wtedy prosisz kogoś dorosłego, żeby został przy ognisku. A zanim odejdziemy, zawsze dokładnie zalewamy ognisko wodą i sprawdzamy, czy nigdzie nie tli się żar.
Potem Franek przykucnął przy najmłodszych.
– A dla was, maluchy, mam najważniejszą zasadę. Zapałki i zapalniczki to nie zabawki. Nigdy ich nie dotykamy, a ogień rozpala tylko dorosły. Jeśli zobaczycie ogień albo dym, nie gasicie go sami. Odchodzicie jak najdalej i wołacie dorosłego, a dorosły dzwoni po straż pożarną pod numer sto dwanaście.
– Nie wiedziałem, że trzeba pamiętać o tylu rzeczach – powiedział Zyg-Zag i podrapał się po głowie. – Ale następnym razem, zanim rozpalę ognisko, najpierw poproszę cię o radę.
– To nic trudnego, trzeba tylko być odpowiedzialnym – odpowiedział Franek. – Wiem, że wszyscy to zapamiętacie!
5Niespodzianka dla Franka
Kilka dni po wielkim gaszeniu Zyg-Zag i Puszek postanowili przygotować niespodziankę dla Franka, żeby podziękować mu za pomoc i naukę.
– Co możemy zrobić dla Franka? – zastanawiał się Puszek.
– Może upieczemy mu tort? – zaproponował Zyg-Zag.
– Świetny pomysł! Ale… czy ty umiesz piec? – zapytał Puszek.
– Nie, ale mogę go podgrzać moim ogniem! – odpowiedział dumnie Zyg-Zag.
– Eee… może lepiej nie – powiedział Puszek, bo dobrze pamiętał, jak skończyło się ostatnie smocze ognisko. – Mam lepszy pomysł! Zróbmy dla Franka specjalną odznakę Najlepszego Strażaka!
I tak przyjaciele zabrali się do pracy. Zyg-Zag wyciął pazurem z kawałka kory okrągłą odznakę, a Puszek pomalował ją ogonem zamoczonym w soku z jagód. Efekt był… cóż, powiedzmy, że oryginalny.
Następnego dnia zaprosili Franka na polanę nad jeziorem. Gdy przyjechał, wszyscy mieszkańcy lasu wyskoczyli zza krzaków i krzyknęli:
– Niespodzianka!
Franek był zaskoczony i wzruszony.
– A co to za okazja? – zapytał.
– Chcieliśmy ci podziękować za pomoc i naukę – powiedział Zyg-Zag. – Dlatego przygotowaliśmy dla ciebie specjalną odznakę!
Puszek wręczył Frankowi odznakę. Była trochę krzywa i nierówno pomalowana, ale Franek uśmiechnął się szeroko.
– Jest piękna! Dziękuję wam wszystkim – powiedział i przypiął ją do munduru.
– A teraz czas na piknik! – zawołał Puszek.
Franek miał dla przyjaciół własną niespodziankę: przywiózł w wozie kiełbaski. Na brzegu jeziora było wyznaczone miejsce na ognisko, otoczone kamieniami i daleko od drzew. Franek rozpalił tam małe ognisko i postawił obok wiadro z wodą. Zyg-Zag wreszcie upiekł swoje wymarzone kiełbaski, tym razem bezpiecznie i pod okiem strażaka. Kiedy wszyscy się najedli, Franek i Zyg-Zag zalali ognisko wodą do ostatniej iskierki.
To było wspaniałe popołudnie, pełne śmiechu i opowieści. Franek czuł, że znalazł nowych przyjaciół, a mieszkańcy lasu wiedzieli, że zawsze mogą na niego liczyć.
6Nowa misja Franka
Minęło kilka miesięcy. Franek często odwiedzał swoich nowych przyjaciół, a Zyg-Zag został jego pomocnikiem w trudnych akcjach. Gdy w okolicy wybuchał pożar, smok przynosił wodę z jeziora szybciej niż ktokolwiek inny. Przyprowadzał też do Franka znajome smoki z gór, a Franek uczył je, gdzie wolno rozpalić ognisko i jak gasić je do ostatniej iskierki. Odtąd żadne smocze ognisko nie wymknęło się już spod kontroli.
Pewnego dnia Franek otrzymał niezwykłe wezwanie. Burmistrz miasteczka poprosił go o specjalną misję.
– Franku – powiedział burmistrz – potrzebujemy twojej pomocy. Chcielibyśmy, żebyś poprowadził lekcje o bezpieczeństwie w szkołach i przedszkolach.
Franek ucieszył się, ale trochę też się zdenerwował.
– Ale… czy dam sobie radę? – zapytał.
– Oczywiście, że tak! – odpowiedział burmistrz. – Masz ogromne doświadczenie, a dzieci cię uwielbiają.
Franek zgodził się i poprosił o pomoc Puszka i Zyg-Zaga.
– Zyg-Zagu, ty opowiesz dzieciom, jak szybko małe ognisko może zamienić się w pożar – powiedział Franek.
– Hura! Zawsze chciałem być nauczycielem! – ucieszył się smok.
– A ty, Puszku, pokażesz dzieciom, jak zachować spokój, kiedy dzieje się coś niebezpiecznego – dodał Franek.
– Się robi, szefie! – odpowiedział Puszek i zasalutował łapką.
Pierwsza lekcja odbyła się w przedszkolu „Wesołe Iskierki”. Dzieci były zachwycone, kiedy zobaczyły strażaka, kota i prawdziwego smoka!
– Dzień dobry, dzieci! – przywitał się Franek. – Dzisiaj nauczymy się, jak być bezpiecznym i co robić, gdy zobaczymy ogień.
Franek mówił o zasadach bezpieczeństwa i o tym, że po straż pożarną dzwoni się pod numer sto dwanaście. Zyg-Zag zdradził dzieciom, jak jego ognisko na kiełbaski w jednej chwili zamieniło się w pożar.
– Nawet smok nie bawi się ogniem! – powtarzał. – A wy nigdy nie dotykajcie zapałek ani zapalniczek. Jeśli zobaczycie ogień, od razu wołajcie dorosłego.
Puszek pokazał dzieciom, jak spokojnie, bez pchania się, wyjść z sali za panią, kiedy zadzwoni alarm. Dzieci ćwiczyły tak długo, aż szło im jak w zegarku.
– A teraz, kto z was chce przymierzyć hełm strażacki? – zapytał Franek na koniec lekcji.
– Ja! Ja! Ja! – wołały dzieci, podskakując z radości.
Po lekcji jedna z dziewczynek podeszła do Franka.
– Panie strażaku, jak dorosnę, też chcę zostać strażaczką! – powiedziała.
Franek uśmiechnął się szeroko.
– Jestem pewien, że będziesz wspaniałą strażaczką! – odpowiedział.
Od tego dnia Franek, Puszek i Zyg-Zag regularnie odwiedzali szkoły i przedszkola. Franek czuł, że znalazł nowe powołanie: nie tylko gasić pożary, ale też uczyć, jak do nich nie dopuścić.



