Bajka o pociągu przemierzającym baśniowe krainy

16 min 4–8 lat Przygodowa 4,2

Posłuchaj bajki

Cała bajka, 6 rozdziałów. Wybierz głos i słuchajcie razem.

1Magiczny pociąg wyrusza w podróż

Dawno, dawno temu, w małym miasteczku na skraju Zaczarowanego Lasu, stała stara stacja kolejowa. Nikt nie pamiętał, kiedy ostatni raz zatrzymał się na niej pociąg.

Pewnego niedzielnego popołudnia mała Zosia wybrała się z mamą na spacer obok starej stacji. Nagle usłyszała dziwny, wesoły gwizd.

– Mamo, słyszysz? – szepnęła Zosia. – Czy to możliwe, że to… pociąg?

Złapała mamę za rękę i razem poszły na peron. I rzeczywiście! Przy starej ławce stał błyszczący, kolorowy pociąg, jakiego Zosia nigdy wcześniej nie widziała. Z okna ostatniego wagonu wychylał się konduktor w czapce ze złotym guzikiem.

– Witaj, mała podróżniczko! – zawołał. – Czy chciałabyś wyruszyć w niezwykłą podróż?

Zosia bardzo chciała, ale najpierw spojrzała na mamę. Wiedziała, że nie wolno nigdzie jechać z nieznajomymi.

Mama przyjrzała się konduktorowi i nagle się uśmiechnęła.

– Ależ ja pana znam! – powiedziała. – Kiedy byłam mała jak Zosia, jechałam tym pociągiem. Wróciłam przed zmierzchem, z głową pełną cudów.

– Ho ho! Pamiętam dziewczynkę z dwoma warkoczykami! – roześmiał się konduktor. – Ten pociąg wozi tylko dzieci, ale obiecuję, że przed zmierzchem przywiozę Zosię na ten sam peron.

– A dokąd jedzie ten pociąg? – zapytała Zosia.

– Do najwspanialszych baśniowych krain – odpowiedział konduktor i mrugnął do mamy.

Mama pocałowała Zosię w czoło.

– Jedź, córeczko. Będę tu na ciebie czekać.

Zosia pomachała mamie i wspięła się po stopniach do wagonu. W środku czekały wygodne, miękkie fotele i mnóstwo dzieci z całej okolicy, gotowych na przygodę. Zosia trochę się onieśmieliła, ale wzięła głęboki oddech.

– Cześć wszystkim! Jestem Zosia. Czy wy też jedziecie do baśniowych krain?

– Tak! – zawołał piegowaty chłopiec z sąsiedniego fotela. – Jestem Jaś. Nie mogę się doczekać! Ciekawe, co zobaczymy!

– Uwaga, uwaga! – ogłosił konduktor. – Nasz magiczny pociąg rusza w drogę! Proszę zapiąć pasy… wyobraźni!

Pociąg zagwizdał wesoło i ruszył, nabierając prędkości. Dzieci z zachwytem patrzyły, jak krajobraz za oknem zmienia się w kolorową mgłę.

– Ojej! To naprawdę magiczny pociąg! – zawołała Zosia.

– Oczywiście! – uśmiechnął się konduktor. – A to dopiero początek naszej przygody!

MorałNajwspanialsze przygody często zaczynają się od małego kroku w nieznane. Warto być odważnym, ale zawsze za zgodą mamy albo taty.

2Kraina Cukierkowych Drzew

Pociąg zwolnił i zatrzymał się w miejscu, które wyglądało jak z najsłodszego snu. Wszędzie rosły drzewa, a na ich gałęziach wisiały lizaki, cukierki i czekoladki.

– Witajcie w Krainie Cukierkowych Drzew! – ogłosił konduktor. – Macie pół godziny na zwiedzanie, ale pamiętajcie: nie przejedzcie się!

Dzieci wybiegły z pociągu, piszcząc z radości. Zosia podbiegła do najbliższego drzewa i zerwała ogromnego lizaka.

– Mmm, truskawkowy! Mój ulubiony! – ucieszyła się.

– Hej, spójrzcie! – zawołał Jaś. – Tu płynie czekoladowa rzeka!

Rzeczywiście, przez środek krainy płynęła rzeka z płynnej czekolady. Na jej brzegu stał mały, pyzaty chłopczyk.

– Cześć! Jestem Łakomczuszek i mieszkam tutaj – przedstawił się. – Mogę się z wami pobawić?

– Jasne! – odpowiedziała Zosia. – Chodź, pokażemy ci nasz magiczny pociąg!

Łakomczuszek spojrzał na pociąg z zachwytem, ale zaraz jego uwagę przyciągnęło coś innego.

– Ojej, jakie pyszne cukierki na tamtym drzewie! Muszę ich spróbować!

I zanim ktokolwiek zdążył coś powiedzieć, Łakomczuszek zaczął objadać się słodyczami w zawrotnym tempie. Garść cukierków, potem lizak, potem trzy czekoladki naraz.

– Hej, zwolnij trochę! – poprosił Jaś. – Zrobi ci się niedobrze!

Ale Łakomczuszek nie słuchał. Jadł i jadł, aż w końcu złapał się za brzuch.

– Ojej, mój brzuszek… – jęknął. – Chyba zjadłem za dużo…

Zosia i Jaś wzięli go pod ręce i pomogli mu dojść do pociągu. Konduktor pokręcił głową, sięgnął do kieszeni i podał chłopcu specjalny miętowy cukierek na ból brzucha.

– No, no, widzę, że ktoś tu nie posłuchał mojego ostrzeżenia – powiedział łagodnie. – Pamiętajcie, dzieci: wszystko jest dobre, ale z umiarem.

Po chwili brzuszek Łakomczuszka przestał boleć. Kiedy dzieci wsiadały z powrotem do pociągu, chłopiec machał im z peronu.

– Dziękuję wam! – zawołał. – Od dziś będę jadł jeden cukierek dziennie. No, może dwa w niedzielę!

MorałNawet najlepsze rzeczy mogą zaszkodzić, jeśli przesadzimy. Słodycze cieszą najbardziej, gdy jemy je z umiarem.

3Królestwo Latających Ryb

Pociąg mknął dalej, a krajobraz za oknem znów zaczął się zmieniać. Nagle dzieci zobaczyły coś niezwykłego: ryby, które pływały w powietrzu!

– Patrzcie! – zawołała Zosia. – Te ryby latają!

– Witajcie w Królestwie Latających Ryb! – ogłosił konduktor. – Tu wszystko jest do góry nogami!

Pociąg zatrzymał się na stacji, która wisiała w powietrzu jak bańka mydlana. Dzieci wysiadły ostrożnie, trzymając się za ręce, bo bały się, że spadną.

– Ale jak my tu chodzimy? – zdziwił się Jaś. – Przecież pod nami nie ma podłogi!

– W tym królestwie powietrze jest gęste jak woda i niesie każdego, kto mu zaufa – wyjaśnił konduktor. – Spokojnie, nikt tu nie spada.

Dzieci niepewnie zrobiły pierwsze kroki, ale szybko złapały równowagę. Po chwili biegały i podskakiwały w powietrzu, śmiejąc się radośnie.

– Czuję się jak ptak! – cieszyła się Zosia.

Nagle usłyszeli cichy płacz. To mała rybka utknęła w gałęziach dziwnego drzewa, które rosło… w dół! Jego korona zwisała nisko pod stacją, a rybka szamotała się na samym jej końcu.

– Pomocy! – wołała. – Nie mogę się wydostać i wrócić do mojej ławicy!

– Nie martw się, rybko! – zawołał Jaś. – Uratujemy cię!

Dzieci próbowały do niej sięgnąć, ale rybka była za daleko. Dla jednych za wysoko, dla drugich za nisko, bo tutaj nikt już nie wiedział, gdzie jest góra, a gdzie dół. Wtedy Zosia wpadła na pomysł.

– Hej, a może spróbujemy popływać jak ryby? W końcu jesteśmy w ich królestwie!

Dzieci zaczęły machać rękami jak płetwami i poruszać nogami jak rybim ogonem. Ku ich zdziwieniu popłynęły w powietrzu jak prawdziwe ryby w wodzie!

– Udało się! – ucieszył się Jaś. – Teraz dosięgniemy rybki!

Podpłynęli do drzewa i wspólnymi siłami ostrożnie wyplątali rybkę z gałęzi. Rybka zatoczyła wesołe kółko i odpłynęła do swojej ławicy.

– Dziękuję wam! – zawołała na pożegnanie. – Chodzenie wam nie pomogło, ale pływanie tak! Czasem trzeba spróbować inaczej, żeby rozwiązać problem!

MorałKiedy jeden sposób nie działa, warto spróbować innego. Czasem trzeba spojrzeć na problem z zupełnie nowej strony.

4Dolina Gadających Kamieni

Magiczny pociąg jechał dalej, aż dotarł do doliny, w której wszystko wydawało się zupełnie zwyczajne: trawa, ścieżka i mnóstwo szarych kamieni. Dzieci wysiadły, a Zosia zrobiła krok w stronę strumyka…

– Hej, uważaj, gdzie stawiasz stopy! – burknął ktoś spod jej buta.

– Oj! Przepraszam! – Zosia szybko cofnęła nogę. – Nie wiedziałam, że kamienie tu mówią!

– Witajcie w Dolinie Gadających Kamieni! – zaśmiał się konduktor. – Tu każdy kamyk ma swoją historię do opowiedzenia.

Dzieci rozeszły się po dolinie, ostrożnie stawiając kroki i nasłuchując opowieści kamieni.

– Za moich młodych lat byłem częścią wielkiej góry… – mruczał basem Duży Głaz.

– A ja dopiero co stoczyłem się ze zbocza! – pisnął Mały Kamyczek. – Co za przygoda!

Tylko na uboczu, pod starą wierzbą, leżał samotny kamień i nic nie mówił. Jaś przykucnął obok niego.

– Hej, dlaczego jesteś taki smutny?

– Bo nikt nie chce mnie słuchać – westchnął kamień. – Wszyscy mówią, że moje historie są nudne. Dlatego wołają na mnie Smutny Kamień.

– To niemożliwe! – powiedziała Zosia i usiadła obok Jasia. – Każda historia jest ciekawa na swój sposób. Opowiedz nam coś!

Smutny Kamień zaczął opowiadać, jak przez tysiące lat patrzył na zmieniające się pory roku. Wiosną przebiśniegi łaskotały go w bok, latem jaszczurki wygrzewały się na jego grzbiecie, jesienią przykrywały go złote liście, a zimą otulała go puchata śnieżna czapka. Dzieci słuchały z zapartym tchem.

– To było niesamowite! – zawołał Jaś. – Nie wiedziałem, że kamienie widzą tyle ciekawych rzeczy!

– Naprawdę wam się podobało? – zapytał kamień, a jego głos brzmiał już o wiele weselej.

Inne kamienie przez cały czas nasłuchiwały. Teraz przetoczyły się bliżej i zaczęły prosić o kolejne historie.

– Widzisz? – uśmiechnęła się Zosia. – Twoje historie są wspaniałe. Po prostu trzeba było znaleźć kogoś, kto uważnie posłucha.

MorałKażdy ma coś ciekawego do opowiedzenia. Wystarczy, że ktoś uważnie go wysłucha.

5Kraina Kolorowych Snów

Pociąg wjechał w gęstą, tęczową mgłę. Kiedy się rozwiała, dzieci zobaczyły krainę jak z sennego marzenia: chmurki w kształcie owieczek, fioletową trawę i drzewa, które cicho nuciły kołysanki.

– Witajcie w Krainie Kolorowych Snów! – ogłosił konduktor. – Tu wasze marzenia mogą się spełnić… ale tylko na chwilę!

Dzieci wysiadły z pociągu i od razu zauważyły, że ich ubrania zmieniły kolory.

– Patrzcie! – zawołała Zosia. – Moja sukienka jest teraz w tęczowe paski!

– A moje buty świecą jak dwie latarenki! – zaśmiał się Jaś.

Nagle przed nimi pojawiła się dziewczynka z kręconymi, fioletowymi włosami.

– Cześć! Jestem Senna – powiedziała. – Witajcie w mojej krainie!

– Cześć, Senno! – odpowiedziała Zosia. – Czy to prawda, że tu spełniają się marzenia?

– Tak, ale musicie uważać, o czym marzycie – odparła Senna. – Czasem marzenie spełnia się zupełnie inaczej, niż myśleliście!

Jaś zamknął oczy i pomyślał o lataniu. W mgnieniu oka wyrósł mu… ogon pawia!

– Hej! – oburzył się Jaś. – Chciałem latać, a nie mieć ogon!

– Ojej! – zachichotała Senna. – Pomyślałeś o ptaku, więc dostałeś kawałek ptaka. Spróbuj jeszcze raz, ale wyobraź sobie dokładnie, czego chcesz.

Tym razem Jasiowi wyrosły piękne, kolorowe skrzydła. Uniósł się nisko nad trawą i krążył wokół przyjaciół, śmiejąc się radośnie.

– Teraz ja! – zawołała Zosia. – Chcę być księżniczką!

W tej samej chwili Zosia stała już w pięknej sukni, z koroną na głowie. Ale zanim zdążyła się nią nacieszyć, otoczył ją tłum dworzan.

– Wasza Wysokość, proszę podpisać list do króla sąsiedniej krainy! – mówił jeden.

– Wasza Wysokość, kucharz pyta, co podać na ucztę! – wołał drugi.

– Wasza Wysokość, smok z północnej góry znowu zgubił swoją ulubioną poduszkę! – dodał trzeci.

– Ojej! – westchnęła Zosia. – Nie wiedziałam, że bycie księżniczką to tyle pracy!

– Widzisz? – uśmiechnęła się Senna. – Marzenia są wspaniałe, ale każde ma swoje obowiązki. Ważne, żeby dobrze przemyśleć, czego naprawdę chcemy.

Zosia pomyślała, że na razie woli być zwykłą dziewczynką w tęczowej sukience. Korona rozpłynęła się jak mgiełka, a dworzanie razem z nią. Dzieci spędziły jeszcze cudowną chwilę, spełniając różne marzenia i przekonując się, że każde z nich przynosi i radość, i obowiązki.

MorałMarzenia są piękne, ale każde wymaga pracy i odpowiedzialności. Dobrze się zastanów, czego naprawdę pragniesz.

6Powrót do domu

Słońce zaczęło chylić się ku zachodowi i nadszedł czas, by magiczny pociąg wyruszył w drogę powrotną. Dzieci wsiadły do wagonu, pełne wrażeń, a Senna pomachała im na pożegnanie.

– No, mali podróżnicy, czas wracać do domu – powiedział konduktor. – Mam nadzieję, że podobała wam się ta magiczna wyprawa!

– To była najlepsza przygoda w moim życiu! – zawołała Zosia.

– Tak! – przytaknął Jaś. – Czy możemy jutro pojechać znowu?

– Ho ho! – roześmiał się konduktor. – Magiczny pociąg pojawia się tylko wtedy, gdy jest naprawdę potrzebny. Ale kto wie? Może kiedyś znów się spotkamy!

Pociąg ruszył, a za oknami znów pojawiła się kolorowa mgła. Dzieci opowiadały sobie, co najbardziej im się podobało.

– Pamiętacie Krainę Cukierkowych Drzew? – zapytała Zosia. – Łakomczuszek pokazał mi, że nawet najsłodsze rzeczy mogą zaszkodzić, jeśli przesadzimy.

– A ja w Królestwie Latających Ryb zrozumiałem, że czasem trzeba spojrzeć na problem z innej strony, żeby go rozwiązać! – dodał Jaś.

– A Smutny Kamień nauczył nas, jak ważne jest uważne słuchanie – powiedziała cicho dziewczynka z tylnego fotela.

– Świetnie! – ucieszył się konduktor. – Widzę, że dużo się nauczyliście. To najważniejsze w każdej podróży: nie tylko zobaczyć nowe miejsca, ale też czegoś się nauczyć.

Pociąg powoli zwalniał, aż w końcu zatrzymał się na tej samej starej stacji, z której wyruszył. Słońce właśnie chowało się za Zaczarowanym Lasem, dokładnie tak, jak obiecał konduktor. Na peronie czekali rodzice wszystkich dzieci, a wśród nich mama Zosi.

– Do widzenia, mali podróżnicy! – zawołał konduktor. – Pamiętajcie o swoich przygodach i o tym, czego się nauczyliście!

Zosia mocno przytuliła mamę, a potem razem z Jasiem patrzyła, jak magiczny pociąg powoli znika we mgle.

– Myślisz, że ktoś nam uwierzy, gdy o tym opowiemy? – zapytała Jasia.

– Może nie wszyscy – odpowiedział Jaś. – Ale to nie szkodzi. Ważne, że my wiemy, co przeżyliśmy.

– Ja wam wierzę – uśmiechnęła się mama Zosi. – Ja też kiedyś nim jechałam.

Jaś pomachał im i pobiegł do swojego taty, a Zosia ruszyła z mamą do domu, trzymając ją za rękę. Przez całą drogę opowiadała o cukierkowych drzewach, latających rybach, gadających kamieniach i kolorowych snach. A kiedy wieczorem zasypiała, wydawało jej się, że gdzieś daleko słychać wesoły gwizd magicznego pociągu.

MorałKażda podróż kiedyś się kończy, ale wspomnienia i to, czego się nauczyliśmy, zostają z nami na zawsze. Warto dzielić się nimi z bliskimi.

Quiz małego czytelnika

Pytania dla dziecka. Za komplet zdobywa odznakę!

1Co dał konduktor Łakomczuszkowi na ból brzucha?

2Kto utknął na gałęzi drzewa, które rosło w dół?

3Co wyrosło Jasiowi, kiedy pierwszy raz pomyślał o lataniu?

Porozmawiajcie po bajce

Kilka pytań na spokojną rozmowę przed snem. Nie ma złych odpowiedzi.

  1. Jak myślisz, co poczuła Zosia, kiedy usłyszała gwizd pociągu na starej stacji?Czy ty lubisz próbować nowych rzeczy, czy wolisz najpierw popatrzeć?
  2. Dlaczego Smutny Kamień był smutny i co go pocieszyło?Czy znasz kogoś, kogo warto czasem uważnie wysłuchać?
  3. Czego Łakomczuszek nauczył się w Krainie Cukierkowych Drzew?Jaki smakołyk tak lubisz, że trudno ci przestać go jeść?
  4. Zosia zamarzyła, żeby zostać księżniczką, i okazało się, że to dużo pracy. Jakie jest twoje marzenie?Co trzeba by zrobić, żeby się spełniło?
  5. Dlaczego Zosia, zanim wsiadła do pociągu, najpierw spojrzała na mamę?Co robisz, kiedy ktoś obcy zaprasza cię na wycieczkę?

Koniec bajki!

Ile gwiazdek dla tej bajki?

Średnia 4,2 z 5 głosów

Ulubione bajki znajdziesz pod serduszkiem w menu.

Nowość

Chcesz dalszych przygód?

Teraz Ty decydujesz, co napiszemy dalej! Polubiliście bohaterów tej bajki? Zagłosujcie, a napiszemy ich kolejne przygody. Bajki z największą liczbą głosów doczekają się swojej serii, więc każdy głos ma wpływ na nowe historie.

Zagłosuj jako pierwsza osoba!

Komentarze

Napisz komentarz

Podziel się wrażeniami po bajce. Komentarze pojawiają się po akceptacji.

np. „Ania, mama Kuby”. Pokaże się przy komentarzu.
Nie publikujemy go. Przyda się tylko, jeśli zechcesz dostać odpowiedź.

Pliki cookies

Zapamiętujemy w Twojej przeglądarce ulubione bajki, tryb nocny i rozdział, na którym skończyliście. Za Twoją zgodą włączymy też narzędzie statystyk, które pokazuje nam, co w serwisie jest niewygodne. Nie wyświetlamy reklam.

Polityka cookiesPolityka prywatności