1Marzenie koguta Karola
W małym gospodarstwie na skraju lasu mieszkał kogut o imieniu Karol. Był to niezwykły kogut. Zamiast piać jak inne koguty, marzył o tym, by śpiewać w operze. Opera to taki teatr, w którym aktorzy zamiast mówić, śpiewają – pięknie, głośno i z wielkim uczuciem. Każdego ranka, gdy inne ptaki witały dzień swoim śpiewem, Karol próbował śpiewać tak jak prawdziwi śpiewacy z opery.
– Kukuryku… la, la, laaa! – próbował Karol, ale jego głos brzmiał jak skrzypienie starych drzwi.
Inne zwierzęta na farmie śmiały się z niego i kręciły głowami.
– Kogucie, co ty wyprawiasz? – pytała krowa Mućka. – Powinieneś piać, a nie wyć jak wilk z bólem zęba!
– Ale ja chcę śpiewać operę! – odpowiadał Karol. – Zobaczysz, pewnego dnia zostanę wielkim śpiewakiem!
Kura Kokoszka, żona Karola, martwiła się o niego.
– Kochanie, może lepiej zajmij się pilnowaniem kurnika? – proponowała łagodnie. – Przecież to twoje najważniejsze zadanie.
Ale Karol się nie poddawał. Postanowił, że nauczy się śpiewać operę, nawet jeśli miałoby mu to zająć bardzo dużo czasu.
2Lekcje śpiewu
Karol wiedział, że sam nie nauczy się śpiewać opery. Potrzebował nauczyciela. Pewnego dnia usłyszał od wróbli, że w pobliskim mieście mieszka słowik, który kiedyś śpiewał w operze. Karol czule pożegnał się z Kokoszką, obiecał, że wróci, i wyruszył w drogę.
Po długiej wędrówce dotarł do miasta i odnalazł dom słowika. Zapukał nieśmiało do drzwi.
– Dzień dobry! – powiedział, gdy słowik otworzył. – Jestem Karol, kogut z farmy, i chciałbym nauczyć się śpiewać operę. Czy mógłby mi pan pomóc?
Słowik spojrzał na niego ze zdziwieniem.
– Kogut? Śpiewający operę? – zaśmiał się. – To chyba niemożliwe!
– Proszę dać mi szansę! – poprosił Karol. – Będę ćwiczył każdego dnia!
Słowik zobaczył, jak bardzo Karolowi na tym zależy, i zgodził się dać mu kilka lekcji.
– Dobrze, zaczniemy od początku – powiedział. – Najpierw musisz nauczyć się prawidłowo oddychać.
I tak zaczęły się lekcje śpiewu. Karol ćwiczył codziennie i powtarzał za słowikiem:
– Do, re, mi, fa, sol, la, si, do!
Na początku brzmiało to okropnie, ale Karol się nie poddawał. Ćwiczył i ćwiczył, aż jego głos zaczął brzmieć coraz lepiej.
3Pierwszy występ
Mijały tygodnie i miesiące. Głos Karola stał się mocniejszy i czystszy, a on sam nauczył się kilku pięknych operowych pieśni.
– Myślę, że jesteś gotowy na swój pierwszy występ – powiedział pewnego dnia słowik. – Co powiesz na koncert w parku miejskim?
Karol bardzo się ucieszył, ale też trochę się bał. Czy ludzie zechcą słuchać śpiewającego koguta?
Nadszedł dzień występu. Karol stanął na małej scenie w parku, wziął głęboki oddech, tak jak uczył go słowik, i zaczął śpiewać. Na początku ludzie patrzyli na niego ze zdziwieniem, ale gdy usłyszeli jego głos, zaczęli gromadzić się wokół sceny.
– Czy to naprawdę kogut? – szeptali między sobą. – Jak to możliwe, że tak pięknie śpiewa?
Po występie wszyscy bili brawo, a Karol czuł się jak prawdziwa gwiazda. Wśród słuchaczy był też dyrektor miejskiego teatru, który podszedł do niego po koncercie.
– To było niezwykłe! – powiedział. – Czy zechciałbyś wystąpić w naszym teatrze?
Karol nie mógł uwierzyć własnym uszom. Jego marzenie zaczynało się spełniać!
4Sława i tęsknota
Wkrótce całe miasto mówiło o śpiewającym kogucie. Ludzie przychodzili z daleka, żeby go posłuchać. Karol występował w teatrze i dawał koncerty, a jego zdjęcia pojawiały się w gazetach.
Jednak mimo tych sukcesów Karol zaczął tęsknić za farmą. Brakowało mu Kokoszki, przyjaciół z kurnika, a nawet tych, którzy kiedyś się z niego śmiali.
Pewnego wieczoru, po kolejnym udanym występie, Karol usiadł smutny w swojej garderobie, czyli w małym pokoiku za sceną.
– Co się stało, Karolu? – zapytał słowik, który teraz pomagał mu przygotowywać koncerty. – Przecież wszyscy cię podziwiają!
– Tak, ale… tęsknię za domem – odpowiedział Karol. – Za Kokoszką, za przyjaciółmi, za życiem na farmie.
Słowik pokiwał głową. Wiedział, że oklaski nie zawsze wystarczą, żeby być szczęśliwym.
– Może powinieneś wrócić do domu na jakiś czas? – zaproponował. – Odpoczniesz i zastanowisz się, czego naprawdę chcesz.
Karol zgodził się i następnego ranka wyruszył w drogę powrotną.
5Powrót na farmę
Gdy Karol wrócił na farmę, wszystkie zwierzęta były zaskoczone jego widokiem. Kokoszka podbiegła do niego i mocno go przytuliła.
– Karolu, tak bardzo za tobą tęskniłam! – powiedziała ze łzami w oczach.
– Ja też za tobą tęskniłem, kochanie – odpowiedział Karol, przytulając żonę.
Inne zwierzęta zebrały się wokół niego i zasypały go pytaniami o przygody w mieście.
– Jak to jest być sławnym? – pytała krowa Mućka.
– Czy poznałeś jakieś gwiazdy? – dopytywała owca Basia.
Karol opowiadał o swoich występach, o oklaskach i o tym, jak spełnił swoje marzenie. Ale przyznał też, że bardzo tęsknił za domem.
– Zaśpiewaj nam coś! – poprosił koń Rysiek.
Karol wskoczył na płot, wziął głęboki oddech i zaśpiewał. Jego głos popłynął nad podwórkiem, czysty i piękny. Zwierzęta słuchały w ciszy, a krowa Mućka otarła łzę.
– Przepraszam, że kiedyś się z ciebie śmiałam, Karolu – powiedziała cicho. – Nie wiedziałam, że można tak pięknie śpiewać.
– Nic się nie stało, Mućko – odpowiedział Karol z uśmiechem. – Wtedy naprawdę brzmiałem jak skrzypiące drzwi.
Wszyscy wybuchnęli śmiechem, ale tym razem śmiali się wesoło, razem z Karolem.
– Wiecie co? – powiedział w końcu Karol. – Zostanę tu z wami. Teatr może poczekać. Teraz chcę być z rodziną i przyjaciółmi.
I tak Karol wrócił do dawnego życia na farmie. Znów budził wszystkich głośnym „kukuryku”, a wieczorami nucił po cichu operowe melodie.
6Śpiew i dom
Minęło kilka miesięcy. Życie na farmie toczyło się spokojnie, ale Karol czuł, że czegoś mu brakuje. Tęsknił za śpiewaniem na dużej scenie i za radością słuchaczy.
Pewnego dnia, gdy spacerował po podwórku, wpadł na pomysł.
– Mam! Już wiem! – zawołał tak głośno, że wszystkie zwierzęta spojrzały na niego ze zdziwieniem.
– Co się stało, Karolu? – zapytała Kokoszka.
– Zorganizujmy tutaj, na farmie, wielki koncert operowy! – odpowiedział Karol.
Zwierzęta popatrzyły po sobie z niedowierzaniem.
– Koncert operowy? Na farmie? – zapytała krowa Mućka. – Czy to nie jest trochę… dziwne?
– Może i dziwne, ale na pewno wyjątkowe! – odpowiedział Karol. – Zaprosimy gości z miasta, pokażemy im nasze piękne gospodarstwo, a ja zaśpiewam dla was wszystkich!
Zwierzęta powoli przekonały się do tego pomysłu i każde chciało pomóc.
– Ja zrobię dekoracje! – zaproponowała owca Basia.
– A ja zawiozę zaproszenia do miasta! – dodał koń Rysiek.
I tak zaczęły się przygotowania. Karol ćwiczył swoje pieśni, a zwierzęta stroiły podwórko kwiatami i wstążkami. Przy stodole zbudowały scenę z desek.
W dniu koncertu na farmę przybyło mnóstwo gości z okolicznych wsi i z miasta. Przyleciał nawet słowik, dawny nauczyciel Karola, i usiadł na gałęzi starej jabłoni tuż przy scenie.
Gdy Karol wyszedł na scenę i zaczął śpiewać, wszyscy zamilkli z zachwytu. Jego głos niósł się po całej okolicy, a słuchacze wstrzymywali oddech.
Po koncercie wszyscy bili brawo, a Karol kłaniał się, szczęśliwy jak nigdy dotąd. Wtedy podfrunął do niego słowik.
– Kiedyś myślałem, że kogut nigdy nie zaśpiewa jak w operze – powiedział z uśmiechem. – Cieszę się, że się myliłem.
Od tego dnia Karol często urządzał koncerty na farmie. Ludzie przyjeżdżali na nie z całej okolicy, a Karol mógł śpiewać i jednocześnie być przy swojej rodzinie.
– Wiesz co, Kokoszko? – powiedział pewnego wieczoru do żony. – Myślę, że znalazłem swoje miejsce na świecie.
– Zawsze je miałeś, kochanie – odpowiedziała Kokoszka, przytulając się do niego. – Musiałeś tylko trochę poszukać, żeby to zrozumieć.



